Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

r e k l a m a

Co czwarty radny to milioner

Izabela Kraj 03-05-2012, ostatnia aktualizacja 03-05-2012 22:39

Rada Warszawy. Wartość majątku jednego tylko najbogatszego radnego wzrosła przez ostatni rok o ponad pół miliona złotych

Piotr Kalbarczyk PO
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Piotr Kalbarczyk PO
Ewa Masny PO
źródło: Archiwum
Ewa Masny PO
Mieczysław Król PiS
źródło: UM Warszawa
Mieczysław Król PiS

Po najnowszych oświadczeniach majątkowych miejskich radnych widać, że kryzys samorządowcom niestraszny. Zgromadzone wcześniej majątki pozwoliły niektórym na wymianę samochodów. A na zarobki też większość nie powinna narzekać.

Radnym, który w 2011 r. zarobił najlepiej spośród 60 rajców, jest Mieczysław Król z PiS – z zawodu bankowiec. W oświadczeniu wykazał ponad  560 tys. zł dochodu (ale łącznie z odprawą).

Pod tym względem następny w kolejności jest  Piotr Mazurek z PO – z zarobkami w wysokości blisko 350 tys. zł za ubiegły rok. A kolejny to lekarz Marcin Hoffman, który z prywatnej przychodni zarobił 254 tys. zł.

Liczne posady i puste portfele

Próg 200 tys. zł rocznego dochodu przekroczyło tylko siedmiu radnych. Prawie wszyscy z z Platformy.

Za to aż dla 25 osób z rady miasta  źródłem utrzymania w 2011 r. była praca w instytucjach zależnych od samorządu lub rządu – gabinetach ministrów, urzędach, partiach, spółkach lub biurach poselskich.

Na przykład radny Jacek Cieślikowski (asystent prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego) zarobił ponad 100 tys. zł z umów o pracę. Radny Paweł Lech w Platformie Obywatelskiej (m.in. za działalność w komitecie wyborczym)  wziął ponad 30 tys. zł, a Agnieszka Makles jako specjalista w biurze regionu mazowieckiej PO –  56 tys. zł.

Wśród tych najlepiej zarabiających znaleźli się m.in. Michał Czaykowski – pracujący wcześniej w Ministerstwie Sportu, dziś w resorcie kultury (zebrał w sumie 240 tys. zł) czy Maria Łukaszewicz, która dorabiała do emerytury, kierując spółką COBO podległą wojewodzie mazowieckiemu (łącznie 245 tys. zł dochodu).  Lech Jaworski  z kolei zarządza Mazowieckim Regionalnym Funduszem Pożyczkowym – jednostką kontrolowaną przez marszałka województwa Adama Struzika i sejmik, w którym PO współrządzi z PSL (dało to radnemu łącznie 228 tys. zł dochodu). Andrzej Golimont z SLD natomiast (207 tys. zł wraz z prawami autorskimi)  pracuje w podległym prezydentowi Warszawy szpitalu położniczym przy ul. Inflanckiej.

Dla nich ok. 30 tys. zł diety rocznie to tylko mniejsza część  zarobków. Ale dla niektórych  „pensja" radnego była podstawowym źródłem dochodów. Najwięcej tych ostatnich znajdujemy w klubie lewicy.

Na przykład szef klubu SLD Adam Cieciura wykazał w swojej deklaracji tylko dietę i 5 tys. zł z umowy-zlecenia. Ale w gronie swoich kolegów z Sojuszu  jest najbogatszy: ma 200 tys. zł oszczędności i jest współwłaścicielem domów wartych 3 mln zł.

Paulina Piechna-Więckiewicz (SLD) dodała do diety zaledwie 16 tys. zł.  A Alicja Tysiąc (SLD)  wynagrodzenia radnej nie wpisała w ogóle –  jedynie 1,5 tys. zł miesięcznie z fundacji Feminoteka.

Z samej diety wspomaganej wpływami z wynajmu nieruchomości (łącznie 38 tys. zł) żyje też Jarosława Maćkowiak (PiS).

Aleksandra Sheybal-Rostek (PO) według oświadczenia majątkowego w ubiegłym roku nie zarobiła zupełnie nic (dietę pominęła). Ale to nie przeszkodziło jej kupić nowego samochodu – fiata doblo. Wzięła na to 48 tys. zł kredytu.

Najbogatszy największy dłużnik Innych dochodów niż dieta nie wykazał również Piotr Kalbarczyk (PO), który w 2011 r. był prezesem aż czterech spółek.  M.in. Aluglass – tej,  która zajmowała się wykończeniem Stadionu Narodowego.  Dla porównania w 2010 r. ta firma zarobiła dla radnego przedsiębiorcy ponad 360 tys. zł.

Kalbarczyk może sobie jednak pozwolić, by „chwilowo" nie zarabiać, bo i tak  jest najbogatszy w Radzie Warszawy.

Jego majątek wart jest dziś ponad 3,4 mln zł i mimo braku dochodów przez rok zyskał na wartości o... ponad pół miliona złotych. Przybyły mu udziały w dwóch firmach:  Eko-Farma Żelechów i Eko-Park Janowiec. Do licznych nieruchomości doszło 2,5-hektarowe gospodarstwo warte 648 tys. zł (radny jest właścicielem połowy). A oszczędności urosły z 50 tys. zł do ponad 320 tys. zł.

Doszedł mu też potężny, 1,35-milionowy kredyt. Radny Kalbarczyk ma już zatem łącznie blisko 2,2 mln zł długu w bankach i tym samym urasta do roli największego dłużnika w radzie. Pobił nawet ubiegłorocznego lidera kredytobiorcę Marcina Hoffmana (1,16 mln zł pożyczek).

Milionerzy są w PO

Poza tym stan posiadania  przedstawicieli Rady Warszawy od ubiegłego roku nie zmienił się zasadniczo.

Oprócz radnej Sheybal-Rostek nowego auta dorobił się też Marcin Rzońca (Ruch Palikota). Kupił chevroleta cruze.

I niezmiennie ponad jedna czwarta rady to milionerzy.

Najwięcej ma ich w swoich szeregach PO. Wśród liderów niezadłużonych są wiceprzewodnicząca rady Ewa Masny  i wiceszefowa klubu PO Zofia Trębicka.  Choć w porównaniu z ubiegłym rokiem nieruchomości Trębickiej (dwa domy  z działkami, papiery wartościowe i volvo z 2008 r.) straciły na wartości ok. 100 tys. zł i dziś warte są ok. 2,3 mln zł, Ewy Masny zaś (dom, połowa mieszkania, trzy działki i toyota corolla) pozostały niezmienne i radna szacuje je na nieco ponad 2,7 mln zł.

Zaś radnemu Hoffmanowi (majątek ok. 2,6 mln zł)  przybyło 80 tys. zł oszczędności.

Samorządowców bez majątku jest niewielu. Własnego „M" nie dorobili się jeszcze m.in. najmłodsza w radzie 23-letnia Aleksandra Gajewska (PO), Alicja Tysiąc z SLD  (jako jedyna mieszka w lokalu komunalnym) czy Piotr Szyszko (PiS).

Życie Warszawy