Tramwaje nas oszukują
Komunikaty w tramwajach wprowadzają pasażerów w błąd. Urzędnicy: pracujemy, by mówiły prawdę
Do redakcji „Rz" dociera coraz więcej skarg na system informacji głosowej w stołecznych tramwajach. Przystanki, które zapowiadane są w pojazdach, nierzadko nie mają nic wspólnego z tymi, na które tramwaj właśnie podjeżdża.
– Chciałem dojechać w okolice urzędu dzielnicy Włochy – opowiada pan Zbigniew ze Śródmieścia. – Wsiadłem na pl. Narutowicza w przepełniony tramwaj linii nr 9. Wiedziałem, że mam wyjść na przystanku Włochy-Ratusz. Nie mogłem się przecisnąć do tablicy, na której wypisane są wszystkie przystanki na trasie, więc postanowiłem zaufać komunikatom, które rozlegają się z głośników. To był mój błąd.
Nasz czytelnik, czekając na swój przystanek, dojechał do końcowej pętli. – Wówczas pomyślałem, że nie usłyszałem nazwy mojego przystanku – opowiada. – Musiałem się wrócić. Zdziwiony spojrzałem na rozkład jazdy. Tam przystanek Włochy-Ratusz się znajdował.
Podczas podróży w drugą stronę wyjaśniło się, na czym polegał błąd. Zamiast zapowiedzieć przystanek Włochy-Ratusz z głośników rozległo się „Lechicka". – W rezultacie spóźniłem się na spotkanie pół godziny i musiałem tłumaczyć, że tramwaj mnie oszukał – denerwuje się pan Zbigniew.
Trasa od końca
To niejedyny przypadek niewłaściwej nazwy przystanku podawanej w tramwajach.
Pani Urszula chciała wysiąść przy Curtis Plaza. Wiedziała, że tak się nazywa przystanek, więc czekała na zapowiedź. Dopiero, gdy zobaczyła Galerię Mokotów, zauważyła, że coś jest nie tak. – Dziwne, bo na moim przystanku z głośników rozległo się gromkie „Domaniewska" – wspomina. – Gdybym wiedziała, że zapowiedziom nie można ufać, sprawdziłabym wcześniej trasę w Internecie.
Do pomyłek dochodzi też często na ul. Towarowej. Tramwaje, które jadą z pl. Zawiszy w stronę Żoliborza, nie podają nazwy przystanku, na którym się zatrzymują, lecz tego, który będzie następny.
– Przyjechali do mnie znajomi z Łodzi, mieliśmy spotkać się z nimi pod Muzeum Powstania Warszawskiego – mówi pani Agnieszka z Woli. – Mimo że mówili mi, że są już na miejscu, nie mogliśmy się znaleźć. Okazało się, że system w tramwaju się pospieszył i przystanek „Muzeum Powstania" ogłosił już przy Rondzie Daszyńskiego.
Podobnie dzieje się wzdłuż Al. Jerozolimskich. Pasażerowie z plecakami, którzy chcą dojechać do Dworca Centralnego, po usłyszeniu komunikatu wysiadają pod Rotundą.
Zdarzają się też kompletne wpadki systemu. – Dziewiątka jadąca w stronę Pragi miała trasę ustawioną odwrotnie
– wspomina jeden z naszych czytelników. – Komunikaty z głośników sprawiały wrażenie, że jedziemy nie w tę stronę, co chcieliśmy. Wiele osób było zupełnie zdezorientowanych. Nie wiem, czy ktoś z tego powodu wysiadł, bo jechałem tylko dwa przystanki.
System do poprawki
Przedstawiciele Tramwajów Warszawskich przyznają, że o błędach systemu słyszeli.
– Docierają do nas takie sygnały i skargi – mówi rzecznik TW Michał Powałka. – Rozmawiamy na ten temat z producentem wagonów, firmą PESA. System informatyczny, który jest w nich zainstalowany, ma pewne ograniczenia i chcielibyśmy to zmienić. Chodzi chociażby o to, by motorniczy miał większe pole manewru, gdy zauważy błędy.
Kiedy system zadziała bezbłędnie i nie będzie irytował i dezorientował pasażerów – nie wiadomo. – Mamy nadzieję, że wkrótce uda nam się osiągnąć porozumienie z producentem i do takich błędów już nie będzie dochodzić – mówi Michał Powałka.
Z podobnymi problemami zmagają się kierowcy autobusów, szczególnie gdy muszą pojechać objazdami. Często z głośników słychać wówczas nazwy przystanków, jakby pojazd jechał prawidłową trasą.
Najciekawsze były zapowiedzi sprzed kilku lat, które pojawiły się w pierwszych autobusach z taką technologią Z głośnika dobiegał komunikat: „Proszę wysiadać, pociąg skończył bieg". Jak się okazało, firma instalująca nazwy przez pomyłkę do autobusów wprowadziła... stacje SKM.
System informacji głosowej – podobnie jak np. klimatyzacja – jest w nowych pojazdach obowiązkowy. W założeniu ma być ułatwieniem nie tylko dla osób nieznających miasta, ale również niewidomych i niedowidzących.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody GREMI MEDIA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody GREMI MEDIA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
![[?]](http://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

DRUKUJ
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook