Koksownik tylko w zasięgu kamery
Ratusz ustawił koksowniki wcale nie tam, gdzie były najbardziej potrzebne. Pojawiły się tylko w tych miejscach, które podglądają miejskie kamery
Czytelnicy zasypali nas e-mailami i telefonami w sprawie bezmyślnie rozstawionych koksowników. Narzekają, że ten w al. Jana Pawła II obok ronda ONZ schowany jest za słupem reklamowym. Ten na rondzie Starzyńskiego stoi z dala od przystanku, gdzie przechodniom jest kompletnie nie po drodze.
„Dlaczego koksownika brakuje na przystanku przy moście Grota-Roweckiego? To jeden z ważniejszych punktów przesiadkowych. Nierzadko trzeba czekać ponad 10 minut na autobus. Zamarznąć można" – stwierdza autorka jednego z e-maili do redakcji Ewelina Fir-Ziółkowska.
Ratusz w sprawie koksowników kazał warszawiakom dzwonić pod numer służby dyżurnej miasta 196 56, ale żadnego ze zgłaszanych pomysłów nowych lokalizacji nie wcielił w życie.
– Nie możemy dowolnie ustawiać tych koszy z koksem. Ze względów bezpieczeństwa każdy z nich musi być pod nadzorem kamer – mówi rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk.
Władze Warszawy powołują się na popularny w sieci film, na którym podchmieleni studenci urządzają sobie przy koksowniku... grilla, smażąc kiełbaski i racząc się grzanym winem.
Władze Warszawy boją się o wypadek, mimo że każdy z koksowników jest ogrodzony. Dla odmiany w Serocku nie ma żadnych barierek, więc ognia można dotknąć.
Każdy kosz mieści ok. 10 kg koksu z podpałką. Pali się do ośmiu godzin. Koks musi być uzupełniany średnio trzy razy na dobę. To zadanie przypadło Zakładowi Remontów i Konserwacji Dróg, bo władze Warszawy uznały, że w czasie mrozów ta instytucja nie ma za dużo do roboty.
– Jesteśmy odpowiedzialni za podtrzymywanie żaru 24 godziny na dobę. Palenie o godz. 4 nad ranem nie należy do przyjemności – mówi dyr. ZRiKD Wiktor Wojewódzki.
Ale już niedługo. Dyrektor miejskiego Biura Bezpieczeństwa Ewa Gawor zdecydowała, że dziś o północy nastąpi koniec akcji „Koksownik". Prognozy meteo przewidują ocieplenie. Od jutra paleniska znikną z ulic Warszawy.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook