r e k l a m a

Nie wiadomo, dlaczego zabiła

koz 06-02-2012, ostatnia aktualizacja 06-02-2012 01:19

Umorzono śledztwo w sprawie zabójstwa przez babcię dwojga wnucząt, do którego doszło w sierpniu zeszłego roku w lesie w Ząbkach

Zbrodnia ta wstrząsnęła całym krajem. Genowefa G., 64-letnia babcia dwójki niepełnosprawnych dzieci, na początku sierpnia zabrała je na spacer do pobliskiego lasu.

Wnuczęta z porażeniem mózgowym wyjęła ze spacerówek, położyła na trawie, następnie strzeliła im w głowy z pistoletu. 2,5-letnia Justynka i 9-letni Kacper zginęli na miejscu. Następnie kobieta strzeliła do siebie. Ciężko ranna w głowę została przewieziona do szpitala przy ul. Szaserów, gdzie zmarła.

Ciała dzieci i ranną kobietę znalazł jej mąż, który w oddalonym o kilkaset metrów domu przy ul. Chełmońskiego w Ząbkach, jak twierdził, znalazł list pożegnalny żony.  Wybiegł on z domu w poszukiwaniu żony.

Niestety ten list nie trafił w ręce śledczych. Dziadek dzieci zeznał, że pod wpływem stresu i silnych emocji zgubił go. Policji nie udało się go odnaleźć. Prokuratura przyjęła nawet, że listu mogło nie być.

– Pod wpływem emocji mógł pomylić dni. Żona często zostawiała mu kartki z listą zakupów – mówi prokurator.

Na miejscu zbrodni policjanci znaleźli pistolet. Należał do ojca dzieci, który posiadał na niego pozwolenie. Był on pracownikiem firmy, która zajmuje się m.in. sprzedażą sprzętu dla policji i wojska.

Prokuratura umorzyła teraz śledztwo w sprawie tej zbrodni z powodu śmierci sprawcy. Umorzyła też wątek dotyczący kradzieży przez babcię pistoletu, którym dokonała zabójstwa.

Nie udało się ustalić jasnego motywu działania Genowefy G. Prokuratura brała pod uwagę trzy motywy działania sprawczyni: problemy zdrowotne (np. choroba psychiczna), osobiste (wynikające z relacji babci z wnukami oraz ich rodzicami) i finansowe (wynikające z konieczności ponoszenia dużych wydatków na leczenie niepełnosprawnych dzieci). Zaraz po dokonaniu zbrodni śledczy nie wykluczali, że „babcia chciała ulżyć córce w opiece nad niepełnosprawnymi dziećmi".

Niczego do śledztwa nie wniosło przesłuchanie matki zabitych. Kobieta stwierdziła, że w rodzinie nie było żadnych problemów, a dziadkowie pomagali w opiece nad dziećmi.

– Genowefa G. od dawna opiekowała się wnukami. Dbała o nie, troszczyła się i uważała, że robi to najlepiej – przypominają policjanci.

Życie Warszawy