r e k l a m a

Ostrożna podwyżka

Izabela Kraj 30-01-2012, ostatnia aktualizacja 30-01-2012 23:44

Tylko dwie korporacje zdecydowały się od 1 lutego podwyższyć opłatę

Ele Taxi walczyło o podwyżkę i pierwsze z niej skorzysta
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Ele Taxi walczyło o podwyżkę i pierwsze z niej skorzysta

Od jesieni ubiegłego roku taksówkarze zabiegali w ratuszu, by urzędnicy zgodzili się podwyższyć opłatę za tzw. trzaśnięcie drzwiami z 6 do 10 zł. Rajcy zgodzili się na maksymalnie 8 zł. Decyzja samorządu obowiązuje już od początku stycznia, ale dopiero teraz pierwsze korporacje decydują się na skorzystanie z podwyżki.

Od  środy o 2 zł drożeje wejście do taksówek Ele Taxi i Super Taxi. Tylko te dwie korporacje podejmują ryzyko podwyżki. – Tak, zdecydowaliśmy się rzeczywiście jako pierwsi. Ponieważ jesteśmy liderem na rynku, wszyscy czekali na nasz ruch – przyznaje Artur Oporski,  dyrektor Ele Taxi, jeden z inicjatorów wystąpienia do ratusza.

Taksówkarze tej korporacji właśnie przestawiają taksometry na nowy cennik.

– Jestem przekonany, że po nas natychmiast pójdą inni, a jeśli nie, to znaczy, że mają w samochodach  jakieś „dopalacze", bo przy takich cenach benzyny jazda za 6 zł staje się coraz mniej racjonalna –  stwierdza  Oporski.

Na razie jednak rzeczywiście żaden inny przewoźnik nie ma odwagi zwiększyć opłaty początkowej. Nikt nie szykuje się też na zmianę taryfy za kilometr, choć taksówkarze narzekają, że nie opłaca się już jeździć po 2 zł, a nawet 2,20 zł za kilometr.

– Zwiększenie opłaty początkowej to taka ukryta podwyżka. Niby to tylko dwa złote więcej, ale obawa o utratę klienta jest jeszcze większa. Zobaczymy, jak zareagują klienci tych dwóch gigantów – słyszymy od taksówkarzy Tele Taxi.

9,5 tys. taksówkarzy w Warszawie posiada legalną licencję na wykonywanie zawodu

Nad podwyższeniem opłaty zastanawiają się też  Sawa i Wawa. – U nas na razie decyzji nie ma. Ale nie wykluczamy podwyżki dopiero za pół roku, w maju lub czerwcu  – potwierdza Bogumił Bedyński z działu handlowego Wawa Taxi. Chodzi o to, by drożej brać od klientów, którzy przyjadą na  Euro 2012.

Od środy opłata początkowa stanie się dodatkowym elementem konkurencji między warszawskimi taksówkarzami. Bo – zgodnie z decyzją samorządu – każdy kierowca musi  teraz na naklejce za szybą ujawnić, ile bierze za trzaśnięcie drzwiami.

Do tej pory na nalepkach były podawane tylko ceny za kilometr. – I pewnie gdyby nie to, że tę nową cenę widać od razu, wszyscy podwyższyliby na 8 zł – przyznają taksówkarze.

Ale  niektórzy kierowcy liczą, że klient na przystanku, gdy będzie miał na szybie czarno na białym 6 zł w jednej taksówce i 8 zł w drugiej, wybierze tę tańszą. – Ja nie mam obaw, że stracimy klientów. Mam nadzieję, że jakością usług zrekompensujemy podwyżkę i nasi pasażerowie zrozumieją, że takie są prawa rynku – stwierdza Artur Oporski.

Nowe zasady nie obejmują oczywiście tanich przewoźników, tzw. przewozu osób, bo ci kierowcy działają według innych przepisów.

Życie Warszawy