r e k l a m a

Nauczyciele kontra urzędnicy. Wynik – na razie 1:0

Marek Kozubal 24-01-2012, ostatnia aktualizacja 24-01-2012 22:30

Urzędnicy przestraszyli się zapowiadanego na koniec stycznia protestu nauczycieli. Na nowo chcą rozmawiać z nimi o dodatkach motywacyjnych, które mają zaczynać się od złotówki

autor: Marian Zubrzycki
źródło: Fotorzepa

– Zawieszamy protest – mówią pedagodzy. Cztery nauczycielskie związki zawodowe przygotowywały się od kilku dni do zorganizowania pikiety na pl. Bankowym.

Zapowiadano protest przeciwko planowanym przez ratusz cięciom w dodatkach motywacyjnych. Ratusz chce zmniejszyć pulę pieniędzy przeznaczonych na ten cel o 100 mln zł (ze 165 mln zł w poprzednim roku). Nauczyciele mieliby otrzymywać dodatek w wysokości od 1 zł do 1200 zł.

Związkowcy twierdzą, że na tych zmianach każdy nauczyciel może stracić średnio po ok. 400 zł, rocznie nawet 4800 zł brutto.

Na początku stycznia negocjacje ze związkowcami zakończyły się fiaskiem. Urzędnicy nie doszli z nimi do porozumienia, ale projekt uchwały chcieli wprowadzić na sesję Rady Warszawy już 2 lutego. Nowe zasady naliczania dodatków miałyby obowiązywać od 1 marca.

Urzędnicy przypominali, że Warszawa w tej chwili przyznaje jedne z najwyższych dodatków motywacyjnych dla nauczycieli w Polsce.

Z wyliczeń pracowników miejskiego Biura Edukacji wynika, że średnio nauczyciel w stolicy dostaje miesięcznie 577 zł dodatku, w Gdańsku – 123 zł, Krakowie – 160 zł, Poznaniu – 110 zł, a we Wrocławiu – 200 zł.

Ratusz wyliczył, że średnie wynagrodzenie nauczyciela w stolicy wynosi teraz 4394 zł brutto.

Na 31 stycznia związkowcy planowali demonstrację. Wcześniej w szkołach miały się pojawić plakaty zapraszające pedagogów do udziału w zgromadzeniu. Organizatorzy spodziewali się na pl. Bankowym nawet kilku tysięcy osób. Pracownicy placówek oświatowych zapowiadali też tzw. protest złotówkowy na najbliższej sesji Rady Warszawy. Chcieli obsypać monetami prezydent miasta Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Jednocześnie na portalach społecznościowych powstał oddolny ruch Młodzi Nauczyciele, stworzony przez pedagogów, którzy nie są zrzeszeni w związkach. Ci z kolei zaczęli wysyłać e-maile z protestami do radnych Warszawy, władz miasta i premiera. Wsparli ich rodzice.

Wczoraj związkowcy odwołali planowany protest. – Otrzymaliśmy od urzędników Biura Edukacji propozycję rozpoczęcia ponownych rozmów – mówi Marian Madej z warszawskiego oddziału ZNP.

– 2 lutego nie przedstawimy projektu uchwały na posiedzeniu Rady Warszawy. Raz jeszcze chcemy porozmawiać na temat proponowanych zmian ze związkami zawodowymi. I dojść do porozumienia – informuje Joanna Gospodarczyk, dyrektor miejskiego Biura Edukacji.

Propozycja urzędników, by dać nam po złotówce, była żenująca

Na razie nie wiadomo, na jakie ustępstwa jest gotowy ratusz, a także kiedy rozpoczną się i zakończą ponowne negocjacje ze związkowcami.

Pewne jest, że nowe uregulowania nie wejdą w życie od 1 marca. Związkowcy twierdzą, że nie zmienią swojego stanowiska. – Nie zgodzimy się na to, aby miasto zmniejszyło środki przyznane na dodatki – mówią.

Z takiego obrotu sprawy zadowoleni są stołeczni młodzi nauczyciele, którzy skrzyknęli się na Facebooku i też mieli protestować. Jak twierdzą, po obcięciu dodatku motywacyjnego będą zarabiali w granicach 1,5 tys. zł brutto.

– Propozycja urzędników, by dać nam po złotówce, była żenująca. Mam nadzieję, że ta stawka się zmieni – mówi pani Elżbieta, która popiera ruch Młodzi Nauczyciele.

Życie Warszawy