r e k l a m a

Mało o stolicy w Sejmie

Izabela Kraj,Robert Biskupski 20-01-2012, ostatnia aktualizacja 20-01-2012 03:53

Przez dwa miesiące warszawscy posłowie nie zdążyli jeszcze zadbać o problemy stolicy. Nawet nie zapytali o nie

Marcin Kierwiński (PO) zero nieobecności
źródło: __Archiwum__
Marcin Kierwiński (PO) zero nieobecności
Małgotrzata Kidawa- -Błońska (PO) zero nieob.
źródło: __Archiwum__
Małgotrzata Kidawa- -Błońska (PO) zero nieob.
Roman Kosecki (PO)  zero nieobecności
źródło: __Archiwum__
Roman Kosecki (PO) zero nieobecności

Nie jest najlepiej. Tylko troje spośród 20 warszawskich posłów nie opuściło dotąd żadnego głosowania. To Małgorzata Kidawa-Błońska, Marcin Kierwiński i Roman Kosecki – wszyscy z PO. Pozostali głosują, ale z „dziurami".

Na końcu listy plasuje się Donald Tusk. Łączenie obowiązków premiera i posła jest trudne. Opuścił 68 na 113 głosowań.  17 absencji ma poseł i szef resortu finansów Jacek Rostowski. Dziesięć – Przemysław Wipler (PiS), choć nie pełni żadnych rządowych funkcji. – Nie głosowałem tylko wtedy, gdy odbywało się posiedzenie komisji finansów. Kolizja terminów – tłumaczy Przemysław Wipler. – Ale proszę się przyjrzeć innej aktywności posłów. Są tacy, którzy nie zabierają głosu w ogóle. Ja do tych nieaktywnych chyba nie należę.

Po sześć nieobecności mają Michał Szczerba (PO), Joanna Fabisiak (PO) i Adam Kwiatkowski (PiS). – To tylko jeden dzień obrad, gdy pojechałem na uroczystość nadania szkole imienia Marii i Lecha Kaczyńskich. Wysłał mnie tam klub, więc mam usprawiedliwienie – wyjaśnia Kwiatkowski.

Joanna Fabisiak (PO) jako jedyna złożyła pisemne oświadczenie, że kadencję wykorzysta „jak najlepiej, by służyć Polsce i Polakom na całym świecie".

Naszych 20 posłów nie przemęcza się przy pisaniu interpelacji. Złożyli ich tylko 21. Dla porównania, to pięć razy mniej niż posłanka Anna Sobecka (PiS) – która w tym czasie „wyprodukowała" ich 114. Kazimierz Moskal (PiS) napisał – 54, a John Godson (PO) – 50.

Tematów stricte warszawskich w pytaniach naszych posłów prawie nie było. Interesowały ich zamieszki w Dniu Niepodległości i kłopoty działającej w stolicy spółki PKS Polonus. Poza tym pisali do premiera m.in. w sprawie kolejki na Gubałówkę, demokracji na Węgrzech czy kibiców Legii w Bukareszcie. Nikt nie zapytał o opóźnienia w budowie autostrady A2 do Warszawy czy o  remonty dworców PKP (a remont Centralnego podrożał z 47 do prawie 100 mln zł) lub o problem z obwodnicami.

Czas na rozruch

Dlaczego o to nie pytali?

– Dwa miesiące to dopiero czas na tzw. rozruch. Czasem prościej zadać pytanie bezpośrednio, niż pisać interpelację. Ale lobbowaliśmy ostro, np. w sprawie przyspieszenia budowy obwodnicy Marek, choć na piśmie nie ma o tym śladu – wyjaśnia Marcin Kierwiński (PO).

Przed wyborami niemal wszyscy kandydaci obiecywali, że będą w Sejmie pracować dla Warszawy, lobbować za funduszami unijnymi, budową obwodnic czy zmianą liczenia

janosikowego. W komisji samorządowej, która tą ostatnią

kwestia się zajmie, znalazła się tylko  Ligia Krajewska, była radna Warszawy. – Od początku chciałam pracować w tej komisji i słowa dotrzymałam – mówi.

Silne grono z Warszawy jest też w komisji finansów, od której również zależeć będzie janosikowe – to Marcin Kierwiński, Marcin Święcicki i Przemysław Wipler. Ale największą popularnością warszawskich posłów cieszą się komisje:  sprawiedliwości i ds. współpracy z Polakami za granicą (głosy Polonii oddane w wyborach liczą się właśnie w Warszawie) – po pięciu reprezentantów.

Mało warszawskie są zespoły parlamentarne. Oprócz grupy ds. katastrofy pod Smoleńskiem mamy posła w zespole promocji żużla czy ds. wyścigów konnych. Nikt nie był zainteresowany zespołem ds. przywrócenia wygodnych połączeń pociągów ekspresowych z Wrocławia, Opola, Częstochowy do stolicy. W Sejmie działają też zespoły integrujące się wokół problemów miast – Łodzi, Lublina czy Bydgoszczy. A warszawski? Nie powstanie.

– Nie widzę takiej potrzeby, bo to bardziej antagonizuje, niż integruje – stwierdza szefowa warszawskiej PO Małgorzata Kidawa-Błońska.

Życie Warszawy