Janosikowe – sprawdzian przed ministrem finansów
To nie jest alternatywa: „wszystko albo nic”. To bój o to, by cokolwiek udało się zmienić – mówią inicjatorzy ustawy o zmianie zasad naliczania tzw. janosikowego
Przedstawiciele komitetu STOP Janosikowe spotykają się jutro z ministrem finansów Jackiem Rostowskim. To ważny sprawdzian, zanim obywatelski projekt ustawy o podziale pieniędzy płaconych przez bogate gminy na rzecz biedniejszych trafi pod obrady parlamentu.
Przypomnijmy – chodzi o to:
- by obniżyć janosikowe o około 20 proc. (dziś sama Warszawa oddaje na ten cel do budżetu państwa blisko miliard złotych rocznie, Mazowsze – ok. 700 mln zł),
- by pieniądze z janosikowego szły na konkretne projekty, a nie na widzimisię samorządów (dziś z pieniędzy zabranych Warszawie burmistrzowie ubogich gmin na Podlasiu mogą sobie np. kupić limuzyny),
- by urealnić sposób naliczania janosikowego w oparciu o realną liczbę mieszkańców miasta, a nie tylko osób zameldowanych.
Lider komitetu przedsiębiorca Rafał Szczepański od wielu tygodni spotyka się z posłami, szefami poszczególnych klubów i prowadzi swoistą krucjatę, lobbując za zmianami zbójeckiego – jak mówi – prawa. Piątkowe spotkanie z ministrem Rostowskim – dziś także posłem warszawskim – to jedno z istotniejszych. Bo resort przez lata wykazywał niechęć do jakichkolwiek zmian. Czy tym razem będzie inaczej?
– Mam nadzieję, że minister nie utnie rozmowy krótkim „weto". Dziwne by było, gdyby zamykał dyskusję, zanim jeszcze rozpoczęła się ona w Sejmie. Chcę podkreślić, że to nie jest walka o „wszystko albo nic". My zabiegamy, by wprowadzić jakiekolwiek zmiany, bo dziś sposób liczenia janosikowego jest archaiczny i niesprawiedliwy – wylicza Rafał Szczepański.
W rozmowie z szefem resortu zamierza podkreślić argument, że zmiana tych przepisów to nie tylko ulga finansowa dla Warszawy i Mazowsza (choć rzeczywiście w największej skali), ale także dla Wrocławia, Gdańska, Krakowa czy Poznania. – W tym kontekście to nie jest problem warszawski, ale ogólnokrajowy – ocenia inicjator.
1 mld zł oddaje rocznie Warszawa do budżetu państwa w ramach janosikowego
Sejm zgodnie z przepisami powinien zająć się obywatelskim projektem do końca kwietnia. Ale to nie znaczy, że już w kwietniu zmienią się przepisy. Posłowie muszą po prostu rozpocząć procedurę. Prawdopodobnie jeszcze w lutym ta kwestia pojawi się w komisji samorządowej. Jedyną warszawską reprezentantką jest w niej Ligia Krajewska (PO), była wiceprzewodnicząca Rady Warszawy. – Jeszcze nie wiem, czy podstawą do naszej pracy będzie tylko projekt obywatelski, czy może wystąpimy z naszymi własnymi propozycjami – zapowiada Ligia Krajewska.
– Prawdą jest, że zaproponowane przez komitet rozwiązania spowodują sporą rewolucję. Nie wiem, czy dziś w Sejmie jest na to gotowość. Niektórzy sugerują prostsze rozwiązania, np. by wreszcie zrekompensować Warszawie koszty stołeczności – mówi nam posłanka.
Wówczas stolica jednym strumieniem oddawałaby janosikowe tak jak dotąd, drugim – nieco mniejszym – pieniądze wracałyby jako rekompensata za uciążliwości wynikające z bycia stolicą.
To jednak nie rozwiązałoby problemów innych dużych miast, które również liczą na ulgę. Radni opozycji natomiast sceptycznie podchodzą do sprawy. – Nie wierzę, by Sejm jakoś radykalnie ściął janosika czy zrewolucjonizował zasady liczenia tego podatku – ocenia poseł Adam Kwiatkowski (PiS). – Ale to będzie sprawdzian odpowiedzialności Platformy Obywatelskiej, która przed wyborami zaangażowała się w kampanię STOP Janosikowe.
Bardziej radykalny w ocenie jest poseł Przemysław Wipler (PiS). – Doświadczenie poprzedniej kadencji pokazuje, że wszelkie projekty obywatelskie są odrzucane od razu w pierwszym czytaniu. Gotów jestem się założyć, że tu będzie podobnie. A jeśli nie, to będą to tylko ruchy pozorowane – ocenia.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook