Dyrektor promocji wezwana na dywanik
Czy dotychczasowe pomysły na promocję miasta przyniosły jakieś efekty oprócz kontrowersji i ironicznych komentarzy w Internecie? Dyrektor biura wytłumaczy się radnym
Prezydent Warszawy i szefowa miejskiego Biura Promocji staną dziś przed Radą Warszawy, by wytłumaczyć się z dotychczasowych promocyjnych wpadek.
Dyrektor Katarzyna Ratajczyk została wezwana na dywanik po tym, jak radni obejrzeli ostatni trzyminutowy filmik o Warszawie przygotowany przed Euro 2012 – przez internautów nazwany klipem „o jurnym zboczeńcu". Mężczyzna w dresie goni w nim przez miasto uprawiającą jogging dziewczynę.
Stolica na tę produkcję wydała ponad pół miliona złotych, po czym okazało się, że zarówno scenarzysta, jak i reżyser filmu przekazali miastu wraz z wszelkimi prawami autorską wersję. Jednak była ona inna od tej ostatecznej – którą zobaczyły już tysiące internautów.
Po serii złośliwych komentarzy twórcy odcięli się od niej. Bo okazało się, że sami urzędnicy dokonali ingerencji w kształt filmu.
– Kto dokończył to „dzieło"? Czy miejscy urzędnicy mają teraz ambicje filmowców? – ironizują radni.
Odpowiedzialność spada na szefową Biura Promocji.
Katarzyna Ratajczyk nie czuje nietaktu ani reklamowej wpadki. Ocenia, że każdy chwyt promocyjny jest udany, jeśli się o nim później dużo mówi. I gotowa jest wytłumaczyć radnym ostateczną wizję filmu. – Ja tam żadnego zboczeńca nie widzę – odpowiada dyrektor Ratajczyk.
– No cóż, mężczyzna w dresie przecież tak wygląda.
Rajcy zażądali informacji o ubiegłorocznych i tegorocznych pomysłach na reklamowanie Warszawy. Szczególnie na temat zasad, według których są przygotowywane i rozpowszechniane materiały – druki, foldery, spoty telewizyjne i internetowe.
Kto i na jakiej podstawie prawnej przygotowuje materiały oraz komu służą prawa autorskie, skoro urzędnicy mają ostatnie zdanie dotyczące twórczości artystycznej? – to kolejne pytanie rajców, które dziś padnie na sesji.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook