r e k l a m a

Mniej morderstw, więcej wypadków

Janina Blikowska,Marek Kozubal 06-01-2012, ostatnia aktualizacja 06-01-2012 22:53

W stolicy minęły już czasy ulicznych strzelanin, teraz przestępcy wolą handlować narkotykami, kraść lub fałszować dokumenty – aby wyciągnąć pieniądze od banków

W poprzednim roku stołeczni policjanci odnotowali 9 tys. wypadków drogowych
autor: Michał Walczak
źródło: Fotorzepa
W poprzednim roku stołeczni policjanci odnotowali 9 tys. wypadków drogowych

Z naj­now­szych da­nych do­ty­czą­cych „ciem­nej stro­ny" sto­li­cy, do któ­rych do­tar­li­śmy ja­ko pierw­si, wy­ni­ka, że do za­bójstw naj­czę­ściej do­cho­dzi na Pra­dze-Pół­noc (osiem w ubie­głym ro­ku) i na Mo­ko­to­wie (siedem), do gwał­tów na Mo­ko­to­wie (14), Ocho­cie i Wo­li (po 13 ta­kich prze­stępstw), a na­pa­dów z bro­nią w rę­ku na Pra­dze-Po­łu­dnie (30), Wo­li, Mo­ko­to­wie oraz Pra­dze-Pół­noc (po 21).

Krad­ną na po­tę­gę

Mniej mo­że­my się oba­wiać groź­nych prze­stępstw kry­mi­nal­nych. Czę­ściej za to mo­że­my paść ofia­rą oszu­stwa, np. na por­ta­lu in­ter­ne­to­wym.

– Prze­stęp­stwa go­spo­dar­cze są bar­dziej atrak­cyj­ne dla spraw­ców niż te kry­mi­nal­ne, bo przy­no­szą wyż­szy pro­fit, a po­zo­sta­wia­ją mniej śla­dów – tak ich wzrost tłu­ma­czy kry­mi­no­log prof. Bru­non Ho­łyst.

Do­da­je, że spraw­cy ta­kich prze­stępstw sta­ją się co­raz więk­szy­mi pro­fe­sjo­na­li­sta­mi. – A wy­kry­wal­ność prze­stępstw go­spo­dar­czych i ich spraw­ców wciąż nie jest wy­so­ka, więc nio­są one mniej­sze ry­zy­ko dla spraw­cy niż po­spo­li­ta kra­dzież czy wła­ma­nie – do­da­je prof. Ho­łyst.

W sto­li­cy i naj­bliż­szych po­wia­tach ofia­ra­mi prze­stępstw pa­dło w su­mie po­nad 55 ty­s. osób. Naj­wię­cej zda­rzeń po­li­cja no­tu­je w Śród­mie­ściu, na Pra­dze-Po­łu­dnie, Mo­ko­to­wie i Wo­li. Naj­bez­piecz­niej jest zaś w We­so­łej, Rem­ber­to­wie i Ur­su­sie.

Pla­gą sto­li­cy wciąż są jed­nak kra­dzie­że. W po­przed­nim ro­ku po­li­cja do­sta­ła zgło­sze­nie o 25 ty­s. ta­kich prze­stępstw.

Naj­wię­cej ra­bu­siów gra­so­wa­ło w Śród­mie­ściu (3571) oraz na Pra­dze-Po­łu­dnie (2114). Zda­niem eks­per­tów, wy­ni­ka­ło to z te­go, że przez te dziel­ni­ce co­dzien­nie prze­wi­ja się po kil­ka­set ty­się­cy osób.

– Prze­stęp­com ła­twiej za­cho­wać tam ano­ni­mo­wość – uwa­ża je­den z po­li­cjan­tów.

W mia­rę bez­piecz­nie mo­gli się czuć miesz­kań­cy sto­łecz­nych sy­pial­ni: Rem­ber­to­wa (156 kradzieży), We­so­łej (174) oraz Ur­su­sa (327). Z ulic ukra­dzio­no zaś 2625 aut (nie­co mniej niż rok wcze­śniej) – naj­wię­cej na Pra­dze-Po­łu­dnie (368), Mo­ko­to­wie (205) oraz Be­mo­wie (179). Zło­dzie­je naj­czę­ściej bra­li au­ta ja­poń­skich ma­rek: to­yo­ty, hon­dy i maz­dy.

Nie­bez­piecz­nie na dro­gach

Z son­da­ży prze­pro­wa­dzo­nych dwa la­ta te­mu w ra­mach Po­li­cyj­nych Ba­dań Prze­stęp­czo­ści wy­ni­ka, że miesz­kań­cy War­sza­wy naj­bar­dziej oba­wia­li się te­go, że zo­sta­ną ofia­rą wy­pad­ku dro­go­we­go. Tu­taj nic się nie zmie­ni­ło. Na dro­gach na­dal jest nie­bez­piecz­nie – mun­du­ro­wi od­no­to­wa­li w ub. ro­ku po­nad 9 ty­s. wy­pad­ków. Zgi­nę­ło w nich aż 76 osób – o jed­ną czwar­tą wię­cej niż w 2010 r.  Naj­czę­ściej wi­nę po­no­si­li kie­row­cy.

Po­li­cjan­ci wzo­ro­wo ra­dzą so­bie z identyfikacją spraw­ców bó­jek (wy­kry­wal­ność wy­no­si 86,2 proc.) i za­bójstw (83,3 proc.) Naj­go­rzej im idzie zaś z ła­pa­niem zło­dziei sa­mo­cho­dów. W ska­li ca­łe­go gar­ni­zo­nu (War­sza­wa i oko­li­ce) wskaź­nik ten wy­no­si 8,9 proc., a w sa­mej sto­li­cy – 7,9 proc.

W po­przed­nim ro­ku mun­du­ro­wi za­trzy­ma­li 37 163 prze­stęp­ców i za­bez­pie­czy­li ich mie­nie na po­czet kar o war­to­ści 133 mln zł.

– Na tle eu­ro­pej­skich sto­lic  War­sza­wa wy­pa­da ja­ko bez­piecz­ne mia­sto, spa­da licz­ba naj­po­waż­niej­szych prze­stępstw, w tym kra­dzie­ży sa­mo­cho­dów – uwa­ża Ma­ciej Kar­czyń­ski, rzecz­nik ko­men­dan­ta sto­łecz­ne­go po­li­cji.

Do­da­je, że wzra­sta po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa miesz­kań­ców. – War­sza­wia­cy nie bo­ją się po zmro­ku wyjść na uli­ce mia­sta – do­da­je Ma­ciej Kar­czyń­ski.

Jed­nak zda­niem prof. Bru­no­na Ho­ły­sta, po­li­cja nie mo­że wpa­dać w sa­mo­uwiel­bie­nie.

– Prze­stęp­czość bę­dzie przyj­mo­wać bar­dziej wy­ra­fi­no­wa­ne for­my, co­raz czę­ściej bę­dzie­my mie­li do czy­nie­nia z cyberprzestępczością – do­da­je pro­fe­sor.

Tym­cza­sem war­szaw­ski ra­tusz pod ko­niec ze­szłe­go ro­ku za­po­wie­dział, że bę­dzie oszczę­dzał na bez­pie­czeń­stwie. W tym ro­ku chce wy­dać na ten cel 7 mln zł (w po­przed­nim by­ło  11 mln zł). Pie­nią­dze pój­dą na do­dat­ko­we pa­tro­le oraz sta­ży­stów. Z miej­skiej ka­sy bę­dą też utrzy­my­wa­ne po­li­cyj­ne ko­nie. – Mniej wy­da­my na sprzęt, ale ten ku­pio­ny przez nas wcze­śniej bę­dzie słu­żył po­li­cji przez wie­le lat – tłu­ma­czy Ewa Ga­wor, sze­fo­wa miej­skie­go Biu­ra Bez­pie­czeń­stwa.

Życie Warszawy