Kolejarze sprzedają działkę z zabytkiem w pakiecie
Na działce, którą PKP sprzedają słowackiemu inwestorowi, znajduje się ostatni budynek po historycznej kolei. Do konserwatora wpłynął wniosek o wpisanie go do rejestru zabytków.
O tym, że niszczejący szary budynek przy ul. Chmielnej 73 może mieć coś wspólnego z Koleją Warszawsko-Wiedeńską, wiedzą tylko historycy i najzagorzalsi pasjonaci kolejnictwa. Tymczasem opuszczony domek stanowił kiedyś część większej całości, w której mieściły się warsztaty mechaniczne i magazyny narzędziowe Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej.
Bez powtórki parowozowni
– To ostatni warszawski relikt pierwszej kolei na ziemiach polskich. Zwróciliśmy się do wojewódzkiego konserwatora zabytków o wpisanie go do rejestru – mówi Janusz Sujecki, sekretarz Stowarzyszenia Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy ZOK. – Teraz wszystko zależy od szybkości działania urzędu. Ustawa o ochronie zabytków mówi, że obejmuje ona obiekty o unikalnej wartości artystycznej, naukowej lub historycznej. A budynek przy Chmielnej ma niepodważalną wartość historyczną. Widnieje zresztą w gminnej ewidencji zabytków.
Obiekt stoi na działce, którą PKP właśnie sprzedają za 171 mln zł słowackiej firmie HB Reavis (w ubiegłym tygodniu wygrała przetarg, być może jeszcze w tym roku nastąpi ostateczne podpisanie umowy). Słowacy planują w tamtym miejscu intensywną zabudowę, niewykluczone, że na działce wielkości 17 tys. mkw. staną aż dwa wieżowce.
Miłośnikom zabytku spieszy się, by relikt Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej nie podzielił losu zburzonej dwa lata temu XIX-wiecznej parowozowni na Pradze-Północ. Jednakże mają nadzieję, że budynek, który stoi w samym rogu działki, uda się jakoś wkomponować w nowe zabudowania.
– W przyszłym tygodniu wysyłamy w tej sprawie pismo do inwestora, od którego bardzo wiele zależy. Mamy nadzieję, że uda się mu wykorzystać ten budynek – dodaje Sujecki.
Prezes HB Reavis Stanislav Frnka przebywa za granicą, nie udało nam się wczoraj z nim skontaktować. Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP, zapewnia, że przystępując do sprzedaży, kontrahent znał stan prawny nieruchomości i znajdujących się tam budynków.
– Wszystko zostało drobiazgowo sprawdzone przez prawników obydwu stron – zapewnia Kurpiewski.
I tak jest chroniony
Przedstawiciele mazowieckiego konserwatora potwierdzają, że mieli zapytanie o stan prawny budynku. Uspokajają też, że obiekt choć nie ma go w rejestrze i tak jest chroniony.
– Budynek widnieje w ewidencji zabytków, więc każda przebudowa, rozbudowa czy rozbiórka musi być uzgodniona ze stołecznym konserwatorem zabytków – mówi Monika Dziekan, rzeczniczka urzędu.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook