r e k l a m a

Claudia Schmölders, „Twarz Hitlera” ****

Maciej Robert 06-01-2011, ostatnia aktualizacja 06-01-2011 19:12

Twarz Hitlera jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych XX-wiecznych wizerunków. O pracy nad budowaniem propagandowego oblicza faszystowskiego przywódcy w zajmujący sposób opowiada niemiecka antropolog kultury Claudia Schmölders.

źródło: materiały prasowe

Magnetyczna, całkowicie niezrozumiała dla dzisiejszego chłodnego, obiektywnego osądu, magia Adolfa Hitlera, za pomocą której wódz III Rzeszy oddziaływał na tłumy, miała swoje źródło między innymi w zręcznym wykorzystaniu własnego wizerunku. Jak to się jednak stało, że ten niezbyt wysoki krótkowidz o ciemnych włosach (a więc jako taki nie wpisujący się w ideał aryjskiego wyglądu) zniewolił całe rzesze Niemców? Jak to się stało, że fizyczność, mimika, gestykulacja, wreszcie sposób artykulacji w przypadku Hitlera stały się niejako ważniejsze od samej treści jego wypowiedzi? Dlaczego Heidegger, na pytanie Jaspersa „Jak człowiek równie niewykształcony jak Hitler może rządzić Niemcami?”, odpowiedział: „Wykształcenie nie ma tu nic do rzeczy; proszę popatrzeć, jakie on ma cudowne ręce”? Dlaczego wizualne przedstawienie bądź co bądź całkiem zwyczajnej, by nie rzec – nijakiej, twarzy Hitlera, w której jego przeciwnicy z upodobaniem widzieli „ekskrementalne oblicze zła”, zostało na długie lata obłożone tabu i nawet najbardziej wyczerpujące powojenne biografie führera musiały się obyć bez jego portretu? Na pytania te, powracające zwłaszcza dziś, kiedy sfera audiowizualna w ogromnej mierze wpływa zarówno na popkulturę jak i humanistykę, w pasjonujący sposób odpowiada w „Twarzy Hitlera” Claudia Schmölders.

Autorka, przedstawiając bogaty materiał ikonograficzny (zawierający między innymi – oprócz zdjęć z przepastnego archiwum Heinricha Hoffmanna, nadwornego fotografa führera – również mało znane fotografie młodego, nie ukształtowanego jeszcze światopoglądowo Hitlera), szkicuje ewolucję propagandowego wizerunku niemieckiego przywódcy. Reprodukowane zdjęcia i ilustracje Schmölders opatruje fachowym komentarzami, dzięki którym jej dzieło, pozostając „biografią fizjonomiczną”, staje się również przenikliwym obrazem epoki, która uczyniła ze sztuk wizualnych narzędzie politycznej indoktrynacji. Autorka „Twarzy Hitlera” odwołuje się przy tym do wywodzącej się ze starożytności pseudonaukowej teorii fizjonomiki, która przeżywała swój niebywały renesans w Niemczech przełomu XIX i XX wieku. Teoria głosząca, że wygląd twarzy decyduje o przynależności danego człowieka do określonej grupy charakterologicznej oraz może wpływać na jego przyszły los, została ochoczo podchwycona przez zakorzenione w biologii i filozofii ówczesne koncepcje o podłożu rasistowskim. Ta nobilitacja postrzeżenia fizycznego, stanowiąca – jak zaznacza Schmölders – „intelektualny akompaniament do rewolucji w środkach masowego przekazu” stała się dopełnieniem ogólnonarodowej idei poszukiwania niemieckiego nadczłowieka.

Hitler, w sposób instynktowny dostosowujący ówczesne mody do oczekiwań społecznych, perfekcyjnie wykorzystał zdobycze fotografii oraz stosunkowo młodego wynalazku, jakim była sztuka filmowa, do kształtowania własnego wizerunku politycznego. Już u zarania swojej kariery zdawał sobie sprawę z jego propagandowej rangi. Publikował w prasie wszechobecne karykatury typowego Żyda, by – zohydzając ten wizerunek – stworzyć na zasadzie przeciwwagi oblicze doskonałego Niemca. Nieprzypadkowo na oficjalnych zdjęciach Hitler zawsze pojawia się w pozie mówcy lub dostojnego władcy o nieruchomej twarzy. Jego pewne i niezachwiane oblicze, reprodukowane na wielkoformatowych fotografiach w ogromnych ilościach, miało wryć się w świadomość odbiorców i stanowić prymarny obraz III Rzeszy. Hitler, zgodnie z propagandowym zamysłem, unikał na zdjęciach okazywania emocji – nigdy się nie uśmiechał, ale też nie fotografował się z bronią lub w pozach, które można uznać za apologię przemocy. Jego nijaka twarz, została perfekcyjnie uformowana jako oblicze niewiarygodnie wręcz charakterystyczne. Stało się to jednak bronią obosieczną, dając jego przeciwnikom możliwość ośmieszania tego wizerunku, co w sposób genialny wykorzystały całe zastępy karykaturzystów.

Claudia Schmölders „Twarz Hitlera” tłum. Marek Chojnacki słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2010

zyciewarszawy.pl