Montują bramki, boją się wściekłych mieszkańców
– Urzędnicy odgradzają się od nas jak od dzikiej zwierzyny – mówią lokatorzy ze Śródmieścia. Pracownicy ZGN twierdzą, że chodzi o... kontrolowanie czasu pracy.
W śródmiejskim Zakładzie Gospodarowania Nieruchomościami właśnie montowane są elektroniczne bramki wstępu. W holu na parterze już wstawiono plastikową szybę oddzielającą ogólnodostępną część od reszty urzędu. Przy niej mają być postawione elektroniczne czytniki. Bez przepustki nikt nie wejdzie.
Wścieklizny nie mamy
Urzędnicy o postawieniu bramek zdecydowali po ostatnim, styczniowym strajku okupacyjnym urzędu przez lokatorów ul. 29 Listopada, którym wyłączono gaz. – A co to my wściekliznę mamy, żeby się tak od nas odgradzać? – pytają mieszkańcy kamienic. A jedna z lokatorek, Mariola Januszewska, która w styczniu też leżała na materacu w urzędzie, dodaje: – Nie powinni się urzędnicy przed ludźmi zamykać. Powinni być dla petentów, nas nie trzeba się bać. Takie barykady tylko tworzą niepotrzebny dystans – dodaje.
Co na to pracownicy ZGN? Twierdzą, że od mieszkańców się nie odcinają. – System kontroli dostępu jest montowany w celu sprawdzania czasu pracy naszych ludzi – twierdzi Rafał Chromiński, rzecznik urzędu. Montażem systemu zajmuje się firma Unicard. Umowę z nią ZGN podpisał 22 lutego. Prace mają trwać cztery tygodnie i powinny zakończyć się jeszcze w marcu.
Bramki zamiast gazu
Ile ZGN wyda na bramki? – Przeznaczyliśmy na to ok. 33 tys. zł – podaje Chromiński.
Tymczasem koszt modernizacji instalacji gazowej w jednym z budynków przy ul. 29 Listopada to 40 tys. zł. Dlaczego więc urzędnicy nie wydadzą pieniędzy na to? – Taka była konieczność, dlatego montujemy bramki – ucina Rafał Chromiński.
Sprawdziliśmy, że bramki można zamontować taniej. Np. stołeczna spółka Promise system kontroli czasu pracowników oferuje za 2 tys. zł. – Montaż czytników przez taką firmę jak ZGN, która ma swoje ekipy, to już groszowa sprawa – mówią w Promise. A Zakład tłumaczy, że do montowania bramek mógł wybrać firmę bez przetargu, bo zamówienie nie przekraczało 15 tys. euro. Prof. Jerzy Regulski z Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej mówi, że urzędnicy nie powinni się odgradzać. – To stwarzanie dystansu i stawianie petenta na gorszej pozycji – uważa prof. Regulski.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook