r e k l a m a

Kolejny szczyt do zdobycia

Maciej Miłosz 10-03-2010, ostatnia aktualizacja 11-03-2010 20:30

Z himalaistką Kingą Baranowską, która razem z Piotrem Pustelnikiem wyrusza na podbój Annapurny, rozmawia Maciej Miłosz.

autor: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa

W czwartek po południu wylatuje pani z Piotrem Pustelnikiem do Nepalu by zdobyć kolejny ośmiotysięcznik – Annapurnę. Czego wam życzyć?

Przede wszystkim dobrej pogody: małej ilości śniegu w ścianie i jak najmniej wiatru. No i oczywiście tyle zejść, ile wejść. Mam nadzieję, że wrócimy na początku maja.

Jak się pani przygotowywała do takiej wyprawy?

Cały czas dbam o kondycję, proszę pamiętać, że w ciągu roku jestem na dwóch-trzech ośmiotysięcznikach. Jak jestem w Polsce, to staram się jeździć w Tatry. Po za tym biegam, pływam i jeżdżę na rowerze.

Będąc w wysokich górach najpierw się przez kilka tygodni aklimatyzujecie. Jak wygląda sam atak na szczyt?

Wychodzimy z obozu krótko po północy. Do przejścia jest zazwyczaj ok. 1000 m różnicy w górę, co na tej wysokości jest olbrzymim wysiłkiem z powodu małej ilości tlenu. Ważne by tego samego dnia wrócić do obozu jeszcze jak jest jasno.

Ostatnio stwierdziła pani, że kobiety lepiej znoszą wysiłek.

Mężczyźni są silniejsi fizycznie, ale moim zdaniem na długich dystansach lepiej sprawdzają się kobiety. Są bardziej odporne psychicznie, potrafią np. długo czekać w obozie na odpowiednią pogodę nie tracąc przy tym motywacji.

Zdobyła pani już sześć ośmiotysięczników. Jak się uda, Annapurna będzie siódma. Korona Himalajów – 14 ośmiotysięczników, najwyższych gór świata jest realna?

To trudno ocenić - czeka mnie jeszcze mnóstwo pracy organizacyjnej. Oczywiście, że jest to moje marzenie, ale na razie za wcześnie by o tym głośno mówić.

Życie Warszawy