Dylematy kandydatów
Wojciech Olejniczak jest już oficjalnie kandydatem SLD na prezydenta stolicy. Warszawska Platforma już pracuje nad strategią reelekcji Hanny Gronkiewicz-Waltz. A PiS wciąż zwleka ze wskazaniem swojego reprezentanta.
Przygotowania do wyborów samorządowych zaczynają intensywnie pochłaniać polityków i warszawskich radnych. Zbliża się czas konwencji, zjazdów i ostrej kampanii, w której liczyć się będzie w stolicy trzech kandydatów na prezydenta: PO, PiS i SLD.
SLD już oficjalnie
W sobotę zarząd krajowy SLD oficjalnie zaakceptował decyzję, by Wojciech Olejniczak był kandydatem Sojuszu do prezydenckiego fotela. Ucina to spekulacje o tym, by Olejniczaka od startu odsunąć, bo część polityków uważa, że skompromituje on partię.
On sam kilka tygodni wcześniej zaczął nieformalnie kampanię. Pokazywał się w dzielnicach, w strugach deszczu na ulicy rozdawał wyprawki dla maluchów, mówił m.in. o zapewnieniu bezpłatnego dostępu do Internetu. – Liczę, że wejdę do II tury, a w niej mam nadzieję na zwycięstwo – stwierdza kandydat SLD.
Rywala w postaci innego kandydata lewicy Olejniczak raczej nie będzie miał. Marek Borowski, mimo namów działaczy SdPl, nie zamierza wystartować. Zrezygnował też szef Stronnictwa Demokratycznego i były prezydent stolicy Paweł Piskorski. Sondaże nie dawały mu szans na dobry wynik (wg SMG/KRC z końca sierpnia mógłby liczyć na 1 proc. głosów).
Nie oznacza to jednak, że SD pozostanie bez kandydata. Do startu namawiana jest obecna radna miasta Katarzyna Munio, która na rzecz SD opuściła szeregi PO w ubiegłym roku. Kandydowanie – podobnie jak cztery lata temu – zapowiedział za to prezes partii Wolność i Praworządność Janusz Korwin-Mikke.
PO ma lidera
Wszystkie dotychczasowe sondaże największe szanse na zwycięstwo dają obecnej prezydent miasta Hannie Gronkiewicz-Waltz.
Według SMG/KRC, kandydatka Platformy mogłaby dostać 41 proc. w I turze. Inne badania opinii z początku sierpnia dawały jej nawet 51 procent. W Platformie trwa opracowywanie strategii, która ma być jej podporządkowana.
W sobotę np. podczas otwarcia centrum handlowego przy ul. Marywilskiej kupcy zadeklarowali, że będą o prezydent Warszawy pamiętać w najbliższych wyborach. Wiceprezydent Andrzej Jakubiak, którego zasługą było znalezienie miejsca na tę halę, stał z boku. Dlaczego? – Bo my już gramy na lidera – skomentował z uśmiechem.
A PiS zwleka
PiS natomiast ciągle nie wskazuje swojego kandydata do prezydenckiego fotela.
Paweł Poncyljusz, niedawno rzecznik kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego, który do tej pory był jednym z „murowanych pretendentów”, podpadł ostatnio prezesowi PiS, bo poparł list Marka Migalskiego krytykującego działania w partii. Lokalni działacze są tym zdezorientowani. – To niepoważne. Paweł sprawia wrażenie, jakby nie chciał kandydować. Zawsze coś „chlapnie” – irytują się. – Bardzo poważnie rozważamy Poncyljusza w kontekście warszawskich wyborów – przekonuje mimo wszystko wiceprezes PiS Beata Szydło.
Automatycznie jednak znów pojawiają się spekulacje: „a jeśli nie Poncyljusz, to kto”. Lista nazwisk do tej pory była długa, składała się głównie z posłów: Mariusza Błaszczaka, Elżbiety Jakubiak, Joanny Kluzik-Rostkowskiej. – Ja uważam, że gdyby Joanna Kluzik-Rostkowska wystartowała, wygrałaby z Hanną Gronkiewicz-Waltz. Ale odmówiła – stwierdza Mariusz Błaszczak, szef warszawskiego PiS i rzecznik klubu w Sejmie.
A sam Błaszczak? – Ja? Ja jestem zadowolony z tej funkcji, którą obecnie pełnię w Sejmie – odpowiada. Zapowiada też, że kandydata PiS poznamy zaraz po ogłoszeniu daty wyborów, najprawdopodobniej pod koniec września. Na razie wiadomo tylko, że muszą się one odbyć do 20 listopada.
O dobre miejsca dla radnych
Do końca września SLD, PiS i PO zamierzają zakończyć tworzenie list osób, które startowałyby do Rady Warszawy, rad dzielnic i sejmiku. W październiku przewidziane są prezentacje kandydatów i programów.
Lewica pracuje nad podstawowymi dwoma problemami: jak w kampanii odróżnić się od Platformy, z którą przez cztery lata Sojusz współrządził Warszawą? I jak nie dać się zmarginalizować przez SdPl. Jeśli SLD i SdPl wystawią oddzielne listy, wynik obu partii może nie wystarczyć na zdobycie mandatów radnych.
Warszawska PO wczoraj ustalała kształt list do dzielnic. – Reelekcję prezydenta mamy raczej w kieszeni. Trzeba jeszcze zrobić dobry wynik w Radzie Warszawy, by móc bezpiecznie i stabilnie rządzić, czyli uzyskać co najmniej 32 mandaty (w 60-osobowej radzie – przyp. red.) – stwierdza jeden z działaczy PO. Platforma nie wyklucza dalszej współpracy z SLD po wyborach, nawet jeśli uzyska bezwzględną większość w Radzie Warszawy. – Są przecież jeszcze dzielnice, w których też chcielibyśmy zachować władzę, a bez SLD może to być trudne – dodaje radny PO.
PiS ma listy prawie gotowe. Niespodzianek nie ma. Liderami do Rady Warszawy będą obecnie najaktywniejsi radni miasta.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook