Ze stadionu na Marywilską
Tysiąc kupców zacznie handlować od jutra na nowym targowisku przy ul. Marywilskiej. To tam przeniosą się ci, którzy zaczynali 20 lat temu na Jarmarku Europa.
Targowisko na Marywilskiej powstało jak w filmie „Ziemia obiecana”. Ja nie mam nic, ty nie masz nic, więc budujemy fabrykę – mówi Cezary Bunkiewicz, prezes spółki Marywilska 44. I dodaje, że dwie hale, które będą oficjalnie otwierane w sobotę, to dopiero początek. Docelowo kupcy planują na 23 tys. mkw. dwie kolejne. Czekają na pozwolenie na budowę.
Z przytupem i grochówką
Na sobotnie otwarcie zapowiedziano atrakcje. – Będą promocyjne ceny, wielki gar grochówki, wesołe miasteczko dla dzieci, cztery muzyczne zespoły – wylicza Bunkiewicz. – Będzie można wygrać bon za 100 zł. Targowisko otworzy prezydent miasta, a wszystkich poświęci abp Henryk Hoser.
Targowisko przy ul. Marywilskiej powstało dzięki współpracy Kupca Warszawskiego, który do sierpnia tego roku zarządzał bazarem na Stadionie Dziesięciolecia, i władz miasta. To ratusz zaproponował kupcom dzierżawę miejskiego gruntu na 20 lat. Nie obyło się bez awantur. Część handlowców chciała przenieść się na ul. Radzymińską, w okolice CH Marki. Taką lokalizację forsowały też poprzednie władze Ministerstwa Sportu.
– Tu musi być sukces – mówi Mirosław Kozłowski, który otwiera 25-metrowy boks z odzieżą. Będzie płacił miesięcznie 2,5 tys. zł. Liczy, że klienci przyjdą. Choć przyznaje, że kupcy ze stadionu trochę się rozproszyli. – Część poszła na Bakalarską, część na Różyckiego, tzw. buciarze do Wólki Kossowskiej – wylicza. – Ale tu warunki są bardzo dobre, wszystko pod jednym dachem. To nowa era w naszym handlu.
Debiut zaplanowano jutro na godz. 10. Sklepy mają być czynne do godz. 20. – Trochę długo. Nie wiadomo, czy zimą, po ciemku, ktoś na ten Żerań przyjedzie – powątpiewa pan Jacek, który handlował na stadionie odzieżą. Jednak nie wyklucza wynajęcia boksu w nowej hali targowej. Na razie handluje w Maximusie. Tam przeniosła się część stadionowych kupców. Niektórzy już dawno, gdy tylko zlikwidowano handel na koronie i w głównej alei od strony ronda Waszyngtona.
– Nie było na co czekać, handel przerw nie znosi. Trzeba było zapewnić sobie łagodne przejście – mówi kupiec sprzedający skórzaną odzież. Z Maximusa jest zadowolony. Pan Jacek też. – Żeby nas skusić, zaproponowali konkurencyjne stawki. Za boks o powierzchni 30 mkw. płacę miesięcznie 1,1 tys. zł – wyjaśnia.
Życie wróciło na Różyca
Po likwidacji bazaru na stadionie ożył też praski Różyc. – Zapełniają się martwe od wielu lat alejki, budują się nowe budki. A miejsce świetne, z tradycjami, przy głównej ulicy – mówi pani Lucyna. Handluje na bazarze Różyckiego od dwóch tygodni.
– Czy targowisko na Marywilskiej to sukces? – zastanawia się wiceprezydent Andrzej Jakubiak. – Ostatecznie się okaże. Ale ważne jest to, że udało się bez tzw. zadymy przeprowadzić dużą grupę kupców.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook