r e k l a m a

Ze stadionu na Marywilską

Monika Górecka-Czuryłło 02-09-2010, ostatnia aktualizacja 03-09-2010 13:27

Tysiąc kupców zacznie handlować od jutra na nowym targowisku przy ul. Marywilskiej. To tam przeniosą się ci, którzy zaczynali 20 lat temu na Jarmarku Europa.

autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa
W halach targowych przy ul. Marywilskiej kupcy rozpakowują i testują  towar
autor: Robert Gardziński
źródło: Fotorzepa
W halach targowych przy ul. Marywilskiej kupcy rozpakowują i testują towar

Targowisko na Marywilskiej powstało jak w filmie „Ziemia obiecana”. Ja nie mam nic, ty nie masz nic, więc budujemy fabrykę – mówi Cezary Bunkiewicz, prezes spółki Marywilska 44. I dodaje, że dwie hale, które będą oficjalnie otwierane w sobotę, to dopiero początek. Docelowo kupcy planują na 23 tys. mkw. dwie kolejne. Czekają na pozwolenie na budowę.

Z przytupem i grochówką

Na sobotnie otwarcie zapowiedziano atrakcje. – Będą promocyjne ceny, wielki gar grochówki, wesołe miasteczko dla dzieci, cztery muzyczne zespoły – wylicza Bunkiewicz. – Będzie można wygrać bon za 100 zł. Targowisko otworzy prezydent miasta, a wszystkich poświęci abp Henryk Hoser.

Targowisko przy ul. Marywilskiej powstało dzięki współpracy Kupca Warszawskiego, który do sierpnia tego roku zarządzał bazarem na Stadionie Dziesięciolecia, i władz miasta. To ratusz zaproponował kupcom dzierżawę miejskiego gruntu na 20 lat. Nie obyło się bez awantur. Część handlowców chciała przenieść się na ul. Radzymińską, w okolice CH Marki. Taką lokalizację forsowały też poprzednie władze Ministerstwa Sportu.

– Tu musi być sukces – mówi Mirosław Kozłowski, który otwiera 25-metrowy boks z odzieżą. Będzie płacił miesięcznie 2,5 tys. zł. Liczy, że klienci przyjdą. Choć przyznaje, że kupcy ze stadionu trochę się rozproszyli. – Część poszła na Bakalarską, część na Różyckiego, tzw. buciarze do Wólki Kossowskiej – wylicza. – Ale tu warunki są bardzo dobre, wszystko pod jednym dachem. To nowa era w naszym handlu.

Debiut zaplanowano jutro na godz. 10. Sklepy mają być czynne do godz. 20. – Trochę długo. Nie wiadomo, czy zimą, po ciemku, ktoś na ten Żerań przyjedzie – powątpiewa pan Jacek, który handlował na stadionie odzieżą. Jednak nie wyklucza wynajęcia boksu w nowej hali targowej. Na razie handluje w Maximusie. Tam przeniosła się część stadionowych kupców. Niektórzy już dawno, gdy tylko zlikwidowano handel na koronie i w głównej alei od strony ronda Waszyngtona.

– Nie było na co czekać, handel przerw nie znosi. Trzeba było zapewnić sobie łagodne przejście – mówi kupiec sprzedający skórzaną odzież. Z Maximusa jest zadowolony. Pan Jacek też. – Żeby nas skusić, zaproponowali konkurencyjne stawki. Za boks o powierzchni 30 mkw. płacę miesięcznie 1,1 tys. zł – wyjaśnia.

Życie wróciło na Różyca

Po likwidacji bazaru na stadionie ożył też praski Różyc. – Zapełniają się martwe od wielu lat alejki, budują się nowe budki. A miejsce świetne, z tradycjami, przy głównej ulicy – mówi pani Lucyna. Handluje na bazarze Różyckiego od dwóch tygodni.

– Czy targowisko na Marywilskiej to sukces? – zastanawia się wiceprezydent Andrzej Jakubiak. – Ostatecznie się okaże. Ale ważne jest to, że udało się bez tzw. zadymy przeprowadzić dużą grupę kupców.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy