r e k l a m a

Zamknęli dopalacze przed kontrolerami

Janina Blikowska,Marek Kozubal 01-09-2010, ostatnia aktualizacja 02-09-2010 13:08

Tylko do 29 stołecznych sklepów z dopalaczami udało się wczoraj wejść urzędnikom skarbówki. Co druga placówka była zamknięta

autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
autor: Kamiński Jakub
źródło: Fotorzepa

– Po szkole idziemy na dopalacze – powiedział wczoraj rano w autobusie podmiejskim nr 713 nastolatek do kolegi. Chłopcy jechali na uroczystość rozpoczęcia roku szkolnego do jednego z wolskich techników.

Na szczęście wczoraj uczniowie nie zdążyli kupić dopalaczy. Przed południem rozpoczęła się zmasowana, ogólnopolska akcja kontroli punktów, w których są sprzedawane. Na drzwiach placówek pojawiły się kartki z napisem: „Sklep zamknięty. Kontrola”.

Pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej otrzymali zadanie skontrolowania wszystkich 56 sklepów w stolicy. – Udało się wejść do 29, pozostałe były nieczynne – mówi Wiesława Dróżdż, rzecznik prasowy Administracji Podatkowej Ministerstwa Finansów. – Ale akcja będzie prowadzona do skutku. Kontrolerzy przyjdą do punktów, gdy tylko zostaną otwarte – zapowiada.

Urzędnicy wchodzili do sklepów w asyście uzbrojonych funkcjonariuszy policji skarbowej. Nie musieli jednak używać siły.

– Sprawdzamy dokumentację księgową sklepów, robimy spis towaru, sprawdzamy stan magazynowy, a także to, czy ekspedienci nabijają sprzedawany towar na kasę fiskalną – dodaje Wiesław Dróżdż.

Skarbówkę wsparli też celnicy. Sprawdzą, czy w sklepach jest legalny towar. Dopalacze są bowiem produkowane w innych krajach, m.in. w Nowej Zelandii, i często do Polski przemycane.

Razem z fiskusem do sklepów z legalnymi narkotykami weszli pracownicy inspektoratu farmaceutycznego. – Sprawdzamy, czy sprzedawane produkty nie zawierają substancji niedozwolonych – mówi Rafał Błoszczyński z Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Farmaceutycznej. Kontrole przeprowadzone w tym roku przez tę instytucję ujawniły w niektórych sklepach towar zabroniony, np. anaboliki.

To jednak nie koniec nalotu. Gdy inspekcję zakończą skarbówka, celnicy i farmaceuci, do sklepów z dopalaczami wejdzie inspekcja handlowa. – Na pewno będzie to we wrześniu – zapowiada Andrzej Sawicki z Inspekcji Handlowej w Warszawie.

Urzędnicy sprawdzą m.in. oznakowanie towarów. – Przejrzymy, czy są napisy w języku polskim, czy jest podany skład, czy na towarach są ceny, czy są one takie same jak na półkach – dodaje Sawicki.

Kontrolerzy nie ukrywają, że celowo akcję rozpoczęli na początku roku szkolnego. – Nastolatkowie to potencjalni klienci tych placówek – mówią.

Wczoraj pod sklepami z dopalaczami był niewielki ruch.

– Pewnie z powodu deszczu – mówi Monika Niżniak, rzecznik straży miejskiej. Mundurowi zapowiadają jednak, że będą obserwować sklepy i legitymować młodzież. – Sprawdzimy, dlaczego nie są na lekcjach – mówią.

Kilka dni temu została znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, która zdelegalizowała kilka substancji znajdujących się w dopalaczach, m.in. syntetyczne kanabinoidy (działają podobnie do marihuany i haszyszu) oraz mefedron (substytut amfetaminy).

Ratusz zapowiada, że jesienią ruszy akcja zniechęcania młodzieży do zażywania dopalaczy.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy