Zamknęli dopalacze przed kontrolerami
Tylko do 29 stołecznych sklepów z dopalaczami udało się wczoraj wejść urzędnikom skarbówki. Co druga placówka była zamknięta
– Po szkole idziemy na dopalacze – powiedział wczoraj rano w autobusie podmiejskim nr 713 nastolatek do kolegi. Chłopcy jechali na uroczystość rozpoczęcia roku szkolnego do jednego z wolskich techników.
Na szczęście wczoraj uczniowie nie zdążyli kupić dopalaczy. Przed południem rozpoczęła się zmasowana, ogólnopolska akcja kontroli punktów, w których są sprzedawane. Na drzwiach placówek pojawiły się kartki z napisem: „Sklep zamknięty. Kontrola”.
Pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej otrzymali zadanie skontrolowania wszystkich 56 sklepów w stolicy. – Udało się wejść do 29, pozostałe były nieczynne – mówi Wiesława Dróżdż, rzecznik prasowy Administracji Podatkowej Ministerstwa Finansów. – Ale akcja będzie prowadzona do skutku. Kontrolerzy przyjdą do punktów, gdy tylko zostaną otwarte – zapowiada.
Urzędnicy wchodzili do sklepów w asyście uzbrojonych funkcjonariuszy policji skarbowej. Nie musieli jednak używać siły.
– Sprawdzamy dokumentację księgową sklepów, robimy spis towaru, sprawdzamy stan magazynowy, a także to, czy ekspedienci nabijają sprzedawany towar na kasę fiskalną – dodaje Wiesław Dróżdż.
Skarbówkę wsparli też celnicy. Sprawdzą, czy w sklepach jest legalny towar. Dopalacze są bowiem produkowane w innych krajach, m.in. w Nowej Zelandii, i często do Polski przemycane.
Razem z fiskusem do sklepów z legalnymi narkotykami weszli pracownicy inspektoratu farmaceutycznego. – Sprawdzamy, czy sprzedawane produkty nie zawierają substancji niedozwolonych – mówi Rafał Błoszczyński z Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Farmaceutycznej. Kontrole przeprowadzone w tym roku przez tę instytucję ujawniły w niektórych sklepach towar zabroniony, np. anaboliki.
To jednak nie koniec nalotu. Gdy inspekcję zakończą skarbówka, celnicy i farmaceuci, do sklepów z dopalaczami wejdzie inspekcja handlowa. – Na pewno będzie to we wrześniu – zapowiada Andrzej Sawicki z Inspekcji Handlowej w Warszawie.
Urzędnicy sprawdzą m.in. oznakowanie towarów. – Przejrzymy, czy są napisy w języku polskim, czy jest podany skład, czy na towarach są ceny, czy są one takie same jak na półkach – dodaje Sawicki.
Kontrolerzy nie ukrywają, że celowo akcję rozpoczęli na początku roku szkolnego. – Nastolatkowie to potencjalni klienci tych placówek – mówią.
Wczoraj pod sklepami z dopalaczami był niewielki ruch.
– Pewnie z powodu deszczu – mówi Monika Niżniak, rzecznik straży miejskiej. Mundurowi zapowiadają jednak, że będą obserwować sklepy i legitymować młodzież. – Sprawdzimy, dlaczego nie są na lekcjach – mówią.
Kilka dni temu została znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, która zdelegalizowała kilka substancji znajdujących się w dopalaczach, m.in. syntetyczne kanabinoidy (działają podobnie do marihuany i haszyszu) oraz mefedron (substytut amfetaminy).
Ratusz zapowiada, że jesienią ruszy akcja zniechęcania młodzieży do zażywania dopalaczy.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook