r e k l a m a

Kibice chcieli zadrwić

Izabela Kraj,Janina Blikowska 12-02-2012, ostatnia aktualizacja 12-02-2012 23:19

Kierowcy klęli w korkach. A kibice gwizdali, strzelali z petard i... pluli na przechodniów

Policja była przygotowana na najazd  kibiców jak na wojnę. Funkcjonariusze dostali nawet suchy prowiant, jakby mieli pracować  12 godzin. Demonstracje i marsz ulicami stolicy trwały niecałe  trzy godziny
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Policja była przygotowana na najazd kibiców jak na wojnę. Funkcjonariusze dostali nawet suchy prowiant, jakby mieli pracować 12 godzin. Demonstracje i marsz ulicami stolicy trwały niecałe trzy godziny

Miała być demonstracja ok. 25 tys. kibiców. Przyszło ok. 3 tys. Policjanci przyszykowali się jak na wojnę. A nie potrafili ochronić jednego posła, którego kibice – w towarzystwie eskorty – opluli.

Zablokowany most Poniatowskiego, zamknięte Wybrzeże Szczecińskie, Trasa Łazienkowska, a nawet wjazd na most Siekierkowski. Kierowcy w korkach – mimo soboty – zdezorientowani i zirytowani.

A wszystko z powodu demonstracji kibiców, którzy postanowili zaprotestować przeciwko odwołaniu meczu Legia – Wisła na Stadionie Narodowym.

Kibice Wisły w ostatniej chwili odwołali przyjazd do Warszawy. – Informację o odwołaniu dostaliśmy w e-mailu – potwierdził rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk.

Ale zwolennicy Legii nie odpuścili mimo mrozu.

Najpierw zebrali się na Łazienkowskiej. Pokrzyczeli. Zadymili petardami. Po czym przywódca kibiców Piotr Staruchowicz ps. Staruch ogłosił, że wszyscy fani mają się rozejść do domów, a jedynie grupa pięciu osób przejdzie ulicami pod Stadion Narodowy.

W ten sposób fani zamierzali zadrwić z policji, która na sobotni wieczór zgromadziła nadzwyczajne siły. Według nieoficjalnych informacji, ulice miasta miało zabezpieczać aż pięć tysięcy funkcjonariuszy.  Oficjalnie policja mówi o 2,5-tysięcznej sile.

Mundurowi byli przygotowani na wszelkie możliwości, nawet na powtórkę burd sprzed sześciu lat, kiedy to po meczu Wisły i Legii pseudokibice zdemolowali Stare Miasto. Spodziewano się, że policjanci będą musieli bardzo długo pracować, bo wszystkim wydano suchy prowiant – m.in. bułkę, kiełbasę i czekoladę. Przysługuje on funkcjonariuszom, którzy są na służbie ponad 12 godzin.

– Oni kpią z nas, my zakpimy z nich – krzyczał „Staruch", ruszając pod Narodowy.

Ale nie wszyscy zebrani przy Legii go posłuchali. Ponad tysiąc osób ruszyło ulicą za oficjalną pięcioosobową reprezentacją, w rezultacie rozciągając tylko pochód. Oczywiście w policyjnej eskorcie.

W tym czasie wracający grupkami z ul. z Łazienkowskiej kibice Legii opluli posła Roberta Biedronia (Ruch Palikota), który akurat wracał z Sejmu. – Policjanci nie reagowali, ochraniali kibiców, a przechodnie ich nie interesowali. Problemem jest agresja, którą tolerujemy – poskarżył się poseł w Radiu Zet.

Bilans sobotniej manifestacji: dwóch zatrzymanych kibiców, sześć mandatów za wykroczenia i jeden wniosek do sądu. A także wewnętrzne postępowanie wyjaśniające w sprawie posła Biedronia, które zlecił osobiście komendant stołecznej policji. – W ciągu tygodnia powinny być znane ustalenia w tej sprawie – zapowiada Maciej Karczyński, rzecznik stołecznej policji.

Po demonstracji policjanci zatrzymali dwóch kibiców Legii w wieku 23 i 26 lat, którzy jechali razem z kolegami autobusem linii 162 Wybrzeżem Szczecińskim i rozbujali pojazd. Policję wezwali pasażerowie. – Podczas legitymowania dwóch mężczyzn zaczęło się szarpać z policjantami, dlatego zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty naruszenia nietykalności funkcjonariuszy – opowiada Maciej Karczyński. Obaj kibice byli pijani. Dziś w trybie przyspieszonym staną przed sądem.

W Rembertowie fani Legii dali o sobie znać w pociągu podmiejskim. Też rozbujali wagon. Zniszczeń nie było.

Życie Warszawy



-->