Zagadki uchwycone w kadrze i w sieci
Internetowa gra miejska? Fotograficzny przewodnik po zakamarkach stolicy? Wszystkim tym po trosze jest FotoWarszawa – bijący rekordy popularności projekt Dariusza Majgiera.
Gdzie w stolicy rośnie święte drzewo? W którym miejscu stoi biała kapliczka?
Od miesiąca kilkadziesiąt tysięcy internautów rozwiązuje warszawskie zagadki przygotowane przez Dariusza Majgiera.
– Lubię wałęsać się po różnych zaułkach i szukać ciekawostek w postaci oryginalnych motywów architektonicznych – mówi Majgier, zawodowy fotograf. Na początku kwietnia uruchomił on na popularnym portalu Facebook aplikację FotoWarszawa polegającą na odnajdywaniu na mapie uchwyconych w kadrze warszawskich miejsc.
Magia detali
Taka gra to najlepszy sposób na oryginalne zaprezentowanie domowego archiwum pełnego niesztampowych zdjęć. Zamiast nudnej i statycznej galerii jest element rozrywki i rywalizacji.
– Dzięki temu ludzie o wiele lepiej zapamiętują miejsca i angażują się w ich odgadywanie. Trzeba trochę pomyśleć, poszukać w sieci informacji, sprawdzić, ustalić miejsce na mapie, czasem też popytać znajomych – wyjaśnia Majgier.
Pomysł chwycił. W ciągu miesiąca swych sił spróbowało już ponad 66 tysięcy osób, a FotoWarszawa stała się jedną z najpopularniejszych aplikacji tego typu w kraju. To o tyle ciekawe, że ma przecież lokalny charakter. A grają różni ludzie – od licealistów, przez młode matki, po menedżerów dużych firm.
Anita Czaplicka wyszukuje na mapie kolejne lokalizacje w przerwach w opiece nad urodzoną pod koniec marca córeczką.
– Najfajniejsze jest sprawdzanie siebie ze znajomości Warszawy. Traktuję to jak taką codzienną kartkówkę – mówi Anita.
Studentka Zosia Lisowska gra niemal od początku istnienia aplikacji i jest niekwestionowaną mistrzynią w odnajdywaniu kolejnych fotografowanych przez Majgiera miejsc. Swoje 34 zagadki rozwiązała bezbłędnie.
– Nie jestem wcale uzależniona. To jedyna gra, z jakiej korzystam na Facebooku – zaznacza Zosia. Dodaje też skromnie, że jej znajomość stolicy wcale nie jest ponadprzeciętna. – Dużo jeżdżę na rowerze, może dlatego zapamiętuję wiele szczegółów – zastanawia się na głos.
Rowerem i Googlem
– Jakość to dla mnie priorytet i jednocześnie największe wyzwanie. Staram się tworzyć oryginalny przewodnik po interesujących miejscach, który będzie również ucztą dla oka – podkreśla Majgier. To podejście procentuje. Użytkownicy doceniają bowiem w grze właśnie wysoki poziom samych zdjęć, jak i inwencję twórcy, przyznając, że wiele zagadek nie jest tak prostych, jak można by podejrzewać. Czasem własna pamięć nie wystarcza.
– Nie ma chyba osoby, która znałaby wszystkie lokalizacje. Niektórzy grają w zespołach, pomagają sobie i współpracują – mówi Majgier.
Zosia, gdy miała wątpliwości, szła na miejsce potwierdzić swe przypuszczenia. Anita prosiła o podpowiedź partnera Mateusza, który także gra regularnie. On z kolei nie zawsze rusza w teren.
– Czasem w ruch idzie Google. Do tej pory udało mi się znaleźć większość nieznanych mi obiektów właśnie w sieci. Staram się nie strzelać na oślep – opowiada Mateusz.
Najważniejsze jest jednak nie to, kto z większą dokładnością wytypuje miejsce. Każdy z graczy podkreśla, że teraz zaczyna przyglądać się stolicy w zupełnie inny sposób. I zauważa piękno ukryte w rozsianych po Warszawie drobiazgach.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook