r e k l a m a

Mapa zagrożeń przy stołecznych szkołach

Janina Blikowska,Marek Kozubal 12-04-2010, ostatnia aktualizacja 12-04-2010 22:14

Niedaleko liceum przy ul. Nowolipie pojawiają się dilerzy narkotyków, a młodzi ludzie piją przy blokach alkohol. Skąd to wiadomo? Z mapy, którą wczoraj uruchomiła w Internecie straż miejska.

Na uruchomionej przez straż miejską mapie są na razie szkoły i przedszkola
źródło: www.strazmiejska.waw.pl
Na uruchomionej przez straż miejską mapie są na razie szkoły i przedszkola

Mapa pojawiła się na stronie straży (www.strazmiejska.waw.pl). Wystarczy kliknąć na baner z konturem stolicy. Strażnicy nanieśli na razie na plan przestępstwa i wykroczenia popełniane w okolicach wszystkich szkół i przedszkoli. Zdarzeniom przypisano odpowiednie ikonki, np. kominiarka oznacza kradzieże, kastet – wyłudzanie pieniędzy, kieliszek – pijaków, którzy urządzają w tym miejscu libacje pod chmurką. Strzykawką oznakowano obszar, gdzie pojawiają się handlarze narkotyków.

Dopisać może każdy

Teren w promieniu 200 metrów wokół każdej szkoły jest zaznaczony kolorem – od zielonego – oznaczającego miejsce bezpieczne, poprzez żółty, pomarańczowy, po jaskrawoczerwony. Ten ostatni ostrzega, że miejsce dzieci powinny omijać. W Śródmieściu to okolice Pałacu Kultury oraz Ogrodu Saskiego.

– Na mapie będą się pojawiać kolejne informacje. Elementy wprowadzamy sukcesywnie, aby odbiorcy przyzwyczaili się do nich, a mapa była czytelna – tłumaczy Grzegorz Staniszewski, naczelnik Wydziału Prewencji Straży Miejskiej. Dodaje, że mapa cały czas będzie rozbudowywana.

Na razie informacje będą aktualizowane co miesiąc, potem co dwa tygodnie. – Ale mam nadzieję, że jeszcze w tym roku, już na bieżąco – dodaje Zbigniew Leszczyński, komendant straży.

Straż zapewnia, że miejsca zagrożone przestępczością będą mogli wskazywać także sami warszawiacy. Będą musieli się jednak zalogować i podać np. informację o konkretnym niepokojącym zdarzeniu. – Dopiero gdy je zweryfikujemy, to umieścimy na mapie – dodaje komendant.

Strażnicy liczą nie tylko na informację np. o blokersach, ale także o uciążliwych dla mieszkańców sklepach nocnych czy braku oświetlenia na osiedlowych uliczkach. Ten pomysł chwali dr Paweł Waszkiewicz, kryminolog z Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

– Jeśli straż miejska będzie korzystać z wiedzy warszawiaków, to mapa na tym zyska. Należy pamiętać o ciemnej liczbie przestępstw, których mieszkańcy nikomu nie zgłaszają – tłumaczy dr Waszkiewicz.

Wskazówka dla rodziców...

Dlaczego strażnicy stworzyli mapę zagrożeń? Dzięki niej mundurowi wiedzą, w którym miejscu powinien pojawić się tam patrol. Ale nie tylko. – To świetna informacja dla rodziców. Dzięki mapie będą mogli sprawdzić i zaplanować bezpieczną drogę do szkoły dziecku – tłumaczy Grzegorz Staniszewski. I dodaje, że często rodzice w momencie wyboru szkoły pytają funkcjonariuszy o miejsca zagrożone patologiami. – Oczywiście, że zwracałem na to uwagę, już gdy wybierałem dla córki przedszkole – potwierdza Darek, mieszkaniec Woli.

...i kupujących mieszkanie

Mapa bezpieczeństwa może się przydać też osobom, które szukają mieszkania. Dwa lata temu agencja Metrohouse przeprowadziła ankietę, pytając klientów, co biorą pod uwagę przy wyborze domu. Bezpieczeństwo znalazło się na piątym miejscu. – Najczęstszymi nabywcami lokali w tych okolicach, które postrzega się jako niebezpieczne, są osoby już mieszkające w pobliżu. Są świadome ewentualnych zagrożeń lub nie podzielają opinii o braku bezpieczeństwa. Nadal spora grupa potencjalnych nabywców odrzuca oferty z prawobrzeżnej Warszawy, choć statystyki policyjne np. na Mokotowie też nie są optymistyczne – zauważa Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Życie Warszawy