r e k l a m a

Przodek z kolebki ludzkości

Piotr Kościelniak 09-04-2010, ostatnia aktualizacja 09-04-2010 11:48

Sensacyjne odkrycie w Afryce. Odnaleziono kości należące do nieznanego gatunku praczłowieka.

Czaszka australopiteka świetnie się zachowała dzięki właściwościom osadów naniesionych przez wodę na dno jaskini Malapa
źródło: University of the Witwatersrand
Czaszka australopiteka świetnie się zachowała dzięki właściwościom osadów naniesionych przez wodę na dno jaskini Malapa
Małe zęby, bardziej wydatny nos, biodra i nogi przystosowane  do chodzenia w postawie wyprostowanej to cechy zbliżające ten gatunek do późniejszych Homo. Naukowcy chcą ogłosić konkurs na najlepszą krótką nazwę (jak „Lucy”) dla tego stworzenia.
źródło: Rzeczpospolita
Małe zęby, bardziej wydatny nos, biodra i nogi przystosowane do chodzenia w postawie wyprostowanej to cechy zbliżające ten gatunek do późniejszych Homo. Naukowcy chcą ogłosić konkurs na najlepszą krótką nazwę (jak „Lucy”) dla tego stworzenia.

Australopithecus sediba – bo tak nazwano nowe stworzenie – zachowuje budowę charakterystyczną dla gatunków starszych i bardziej prymitywnych, a jednocześnie niektóre jego cechy zbliżają go do ludzi. Zdaniem autorów niezwykłego odkrycia – prof. Lee Bergera, paleoantropologa z Uniwersytetu Witwatersrand w RPA, oraz prof. Paula Dirksa z australijskiego Uniwersytetu Jamesa Cooka – znalezisko daje szansę wypełnienia luk w wiedzy o ewolucji naszego gatunku.

Poszukajmy w Google’u

Skamieniałe części szkieletów dwóch osobników wykopano w jaskini na stanowisku Malapa. Należą do młodego samca oraz nieco starszej samicy. Pochodzą sprzed ok. 1,95 – 1,78 mln lat. Naukowcy w tym samym miejscu znaleźli jeszcze kości co najmniej dwóch innych osobników, jednak wciąż nie ma wyników ich badań.

– Sediba, co oznacza w języku sotho źródło, wydaje się dobrą nazwą dla gatunku, z którego być może wyrósł rodzaj Homo – tłumaczy prof. Berger. – Te kości dają nam niezwykle precyzyjny wgląd w nowy rozdział ewolucji człowieka. W okres, kiedy przodkowie człowieka przechodzili zmianę – od życia na drzewach do życia na ziemi. Australopithecus sediba prezentuje mozaikę cech, które miało zwierzę dobrze czujące się w obu tych światach.

Osobniki tego gatunku miały długie ramiona, podobne do małpich, mocne dłonie, rozwinięte kości miednicy i długie nogi umożliwiające sprawne chodzenie, a nawet bieganie jak człowiek. Prawdopodobnie mogły się wspinać na drzewa.

– Przypuszczamy, że oba stworzenia miały ok. 1,27 metra wzrostu, choć młody osobnik zapewne mógł jeszcze urosnąć. Samica ważyła w chwili śmierci ok. 33 kilogramów, a młody samiec – ok. 27 – wyjaśnia prof. Berger. – Mózg młodego miał między 420 a 450 cm sześc., co jest wartością dość małą w porównaniu z ludzkim (1200 do 1600 cm sześc.).

Kości, o których informuje dzisiejsze wydanie „Science”, znaleziono w miejscu słynącym z podobnych znalezisk, ok. 50 km na północny zachód od Johannesburga. Okolica, nazywana kolebką ludzkości, wpisana jest nawet na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Obfitość znalezisk w tym rejonie (doskonale znanym prof. Bergerowi) sprawiła, że naukowcy postanowili dokładniej przyjrzeć się układowi „obiecujących” jaskiń. Posłużył im do tego... program Google Earth pokazujący dokładne satelitarne obrazy terenu. W ten sposób zespół poszukiwaczy do ok. 130 znanych stanowisk w jaskiniach dołożył kolejnych... 500.

Tato, kości!

Nowy gatunek jest efektem poszukiwań prowadzonych w połowie 2008 roku (później przez dwa lata naukowcy analizowali próbki i porównywali kości). W rzeczywistości odkrycia dokonał dziewięcioletni syn prof. Bergera Matthew. – Tato, znalazłem skamieniałość! – krzyknął. To, co na początku wydało się naukowcom kością antylopy, okazało się fragmentem obojczyka nieznanego stworzenia. (Matthew był wpisany jako współautor informacji, ale redakcja „Science” zdecydowała o jego wykreśleniu). Chwilę później prof. Berger zobaczył fragment żuchwy i kieł, a dalej szczątki drugiego osobnika.

1,95 mln lat mogą mieć kości odkryte w jaskini przez prof. Bergera

Tuż obok zidentyfikowano kości drapieżników (wielkich kotów), antylop i gryzoni. Wszystkie zostały tuż po śmierci zalane masą przypominającą cement. Były w ten sposób chronione przed padlinożercami, stąd są tak świetnie zachowane.

Prof. Berger podkreśla, że to najbardziej kompletne szczątki praczłowieka z tak odległego okresu. – Przed naszym odkryciem kości wszystkich znanych kandydatów na przodków Homo z tego okresu można było zmieścić na małym stoliczku – mówi prof. Berger.

Dziadek czy wujek?

Biologiczny wiek stworzeń naukowcy szacują na odpowiednio osiem, dziewięć lat w przypadku młodego samca (co odpowiada 10 – 13 latom u człowieka) i ok. 30 lat w przypadku samicy. Być może jest to matka z synem – sugeruje prof. Berger. Układ jaskini wskazuje, że mogli wpaść w dziurę w jej sklepieniu. Spadli z wysokości wielu metrów razem ze zwierzętami, a podziemny strumień przeniósł ciała i przykrył je osadami.

Przeczytaj dokończenie na rp.pl

Rzeczpospolita