r e k l a m a

Walczył tak jak jego nauczyciel

Janusz Pindera 23-04-2010, ostatnia aktualizacja 25-04-2010 09:06

Pięciu polskich pięściarzy wystąpi w finałach 27. Turnieju im. Feliksa Stamma rozgrywanego w Warszawie. Tylko Kazachów będzie więcej – sześciu.

autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa

Najmilszą niespodziankę sprawił 19-letni Piotr Witczak, mistrz Polski juniorów. Tak jak jego nauczyciel Henryk Petrich, brązowy medalista olimpijski z Seulu (1988 r.), walczy w kategorii półciężkiej (81 kg). Tak jak on jest wysoki, szczupły i potrafi kontrować. Litwin Semiotas Daugirdas jest osiem lat starszy i bardziej doświadczony. Trzy lata temu zdobył brązowy medal na mistrzostwach świata w Chicago. Był święcie przekonany, że wygra z młokosem, a zszedł z ringu pokonany 3:4.

Z pozostałych polskich pięściarzy wygrał jeszcze tylko Kamil Szeremeta (69 kg) i w finale zmierzy się z najlepszym pięściarzem turnieju, dwukrotnym mistrzem świata – Serikiem Sapijewem z Kazachstanu.

Piotr Gudel (51 kg) i Andrzej Liczik (57 kg) swoje pierwsze walki stoczą od razu w finale. To efekt słabej obsady turnieju i kłopotów komunikacyjnych, które dotknęły Europę po erupcji islandzkiego wulkanu.

Piątym finalistą jest Łukasz Maszczyk, który awans wywalczył w czwartek. W piątek siedmiu pozostałych polskich pięściarzy niestety przegrało swoje walki, a najciężsi – Michał Jabłoński i Marcin Jerzyk – w fatalnym stylu. W finałach oprócz pięciu Polaków zobaczymy sześciu Kazachów, którzy prezentują się tu najlepiej. Niestety nie można tego powiedzieć o wielu naszych zawodnikach. Nic dziwnego, że hala świeci pustkami. Gdyby nie mistrzowie sprzed lat, nie byłoby komu bić braw. Kiedyś, gdy wchodzili do ringu, zamierała cała Polska, a oni elektryzowali świat.

Teraz gdy spiker wymienia ich nazwiska, ludzie wstają z miejsc. Jerzy Kulej, Leszek Drogosz, Jan Szczepański, Wiesław Rudkowski, Janusz Gortat. Są też i młodsi: Bogdan Gajda, Krzysztof Kosedowski, Henryk Petrich. Kto z tych, którzy walczą w hali przy ul. Nowowiejskiej 37b, pójdzie w ich ślady?

W sobotę o godz. 17 rozpoczną się walki finałowe Turnieju Stamma. Kto wie, może będą miłe niespodzianki i choć na chwilę wrócą najlepsze wspomnienia związane z polskim boksem i nazwiskiem wybitnego trenera, któremu poświęcone są te zawody? Będzie też walka kobiet, w wadze 75 kg Lidia Fidura zmierzy się z Czeszką Zuzaną Tuskovą.

Życie Warszawy