r e k l a m a

Kidawa-Błońska znów szefową Platformy

Izabela Kraj 20-03-2010, ostatnia aktualizacja 22-03-2010 10:24

Małgorzata Kidawa-Błońska została po raz kolejny szefową warszawskiej PO. A Hannę Gronkiewicz-Waltz działacze rekomendowali do ponownej prezydentury.

autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa

Niespodziewanie dla samych działaczy PO dotychczasowa przewodnicząca w stolicy miała kontrkandydata na sobotnim zjeździe.

Sam siebie zgłosił Andrzej Rogoyski, działacz PO na Żoliborzu. – Jestem adwokatem, prowadzę prywatną kancelarię, mam doświadczenie w administracji i mam poglądy na to, co się dzieje w mieście – przedstawiał się.

Gdy pytaliśmy później, dlaczego zdecydował się wystąpić (nawet działacze jego koła byli zaskoczeni), odpowiadał: – Żeby było ciekawiej. I żeby wybór był bardziej demokratyczny.

Niewątpliwie dodał kolorytu sobotnim obradom, choć w głosowaniu przepadł z kretesem. Dostał zaledwie 60 głosów na 463.

Kidawę-Błońską, posłankę, kiedyś radną Warszawy, szefową PO w stolicy od 2006 r. poparły 382 osoby.

– Jest ugodowa, spokojna, reprezentacyjna – w kuluarach od działaczy PO słyszymy o niej superlatywy. – Nawet jeśli niektórzy mieli zastrzeżenia, że czasem jest mało decyzyjna, nie było dziś lepszego kandydata niż Małgosia.

Jej zastępcami zostali posłanka Joanna Fabisiak, szef klubu PO w Radzie Warszawy Marcin Kierwiński (awansował z sekretarza) i wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz.

Na wniosek Andrzeja Halickiego warszawscy działacze podjęli oficjalną uchwałę rekomendującą Hannę Gronkiewicz-Waltz jako kandydata na prezydenta Warszawy na kolejną kadencję.

W kuluarach zjazdu nie obyło się bez dyskusji o polityce na wyższych szczeblach.

10 kwietnia ma się odbyć zjazd regionalny PO, a na nim również wybory kierownictwa. O funkcję przewodniczącego zamierza ubiegać się Andrzej Halicki. Jednak nie miałby tak wielkich szans na zwycięstwo, gdyby nie poparcie Hanny Gronkiewicz-Waltz. To ona na razie pełni obowiązki szefowej Mazowsza. Została nią na prośbę Donalda Tuska po rezygnacji Ewy Kopacz (która nie mogła łączyć partyjnej funkcji z pracą ministra zdrowia). Ale w kwietniu nie zamierza kandydować i zadeklarowała poparcie dla Halickiego.

– Na tej linii już wszystko dogadane. Zresztą było to widać po wzajemnych uprzejmościach Halickiego i pani prezydent na zjeździe – zauważają warszawscy działacze.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy