Zdobyć Woodstock ***
Gdy film Anga Lee wszedł na polskie ekrany w listopadzie ubiegłego roku, nie zgromadził w kinach wielkiej publiczności. Właściwie nie wiadomo dlaczego - oparta na faktach opowieść o tym, jak powstawał najsłynniejszy festiwal muzyczny świata jest zabawna, dobrze zagrana i celnie przekazuje klimat epoki dzieci-kwiatów.
Realizacyjnie jest to niemal majstersztyk - sekwencja, w której młodzi, piękni i beztroscy ludzie ze wszystkich stron Stanów zmierzają w stronę sceny wygląda tak naturalnie, jakby stanowiła dokumentalne archiwalium.
Przyczyną umiarkowanego powodzenia "Zdobyć Woodstock" jest być może to, że sam festiwal - wielka kontrkulturowa i kontestacyjna impreza - nie stał się w filmie tematem wiodącym. Główny wątek stanowi bowiem homoseksualne przebudzenie bohatera, Elliota Tibera, który pod wpływem powiewu wolności hipisowskich czasów porzuca rodzinny dom i podejmuje decyzję o rozpoczęciu życia na własny rachunek. I choć Ang Lee potrafi niezwykle subtelnie odmalować nastroje swoich postaci (najlepiej mu się to udało w dwóch wybitnych obrazach - „Tajemnicy Brokeback Mountain“ i „Ostrożnie, pożądanie“), to czujemy się tak, jakby nam coś przeszło koło nosa. Dokładnie tak, jak Elliotowi. Chłopak, zbyt zajęty organizacją przedsięwzięcia, lokowaniem uczestników i aprowizacją, na sam festiwal w końcu nie zdążył...
Tiber jest postacią autentyczną. To on znalazł miejsce dla woodstockowskich "Trzech Dni Pokoju i Wolności" na farmie sąsiada. Grający go komik Demetri Martin dobrze wywiązał się z aktorskiego zadania. Podobnie Brytyjka Imelda Staunton ("Vera Drake") w roli jego matki - wręcz karykaturalnej zołzy i domowej terrorystki lubiącej przypominać rodzinie, jak przemaszerowała piechotą z Mińska do Ameryki mając w kieszeniach tylko kilka ziemniaków. Film ma wiele ciekawych wątków pobocznych i barwnych indywiduów. Warto dać mu drugą szansę!
"Zdobyć Woodstock", USA 2009, reż. Ang Lee, wyk. Demetri Martin, Imelda Staunton, Liev Schreiber, Emile Hirsch, 120 min, TiM Film Studio, premiera 18 marca
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook