r e k l a m a

Wietnamska trawka

Janina Blikowska , Marek Kozubal 18-02-2010, ostatnia aktualizacja 19-02-2010 11:40

Młodzi Azjaci opanowali stołeczny rynek produkcji i handlu marihuaną. Pod Warszawą wynajmują domy i zakładają w nich plantacje. Narkotyki rozprowadzają w centrach handlowych i barach.

źródło: KSP
autor: Dorota Awiorko-Klimek
źródło: Fotorzepa

Do jednorodzinnego domu w Ząbkach wprowadzili się nowi lokatorzy. Wietnamczycy wynieśli jednak meble, pod sufitem podwiesili wielkie lampy, klimatyzatory i zraszacze do roślin. Okna zasłonili foliowymi ciemnymi płachtami. Dom przerobili na nowoczesną szklarnię. Tyle że plantatorzy nie hodowali w Ząbkach pomidorów.

Gdy wczoraj do domu weszli policjanci, pokoje zastawione były doniczkami z konopiami indyjskimi. Mundurowi naliczyli aż 462 krzaki. Rośliny miały po kilkanaście centymetrów wysokości, wyrosły niedawno.

Jeden z pokojów Azjaci przerobili na suszarnię. Na foliach leżały zerwane rośliny. Mundurowi zatrzymali trzech Wietnamczyków, którzy doglądali uprawy. – Rozmowa z nimi była żadna, nic od nich nie można było się dowiedzieć – opowiada jeden z mundurowych.

Made in Vietnam

Policjanci szacują, że w domu w Ząbkach do sprzedaży przygotowanych było około 100 kilogramów marihuany. Mówią, że jej wartość to ok. 3 mln zł. I można z niej wyprodukować 200 tysięcy porcji.

Zlikwidowana plantacja w Ząbkach to już szósta odkryta przez policjantów zaledwie w ciągu kilku tygodni. Wcześniej zlikwidowali uprawy w w Starych Babicach, Tarczynie, Prażmowie. Każdą prowadzili Wietnamczycy. Mundurowi zarekwirowali ponad tysiąc sadzonek i kilkanaście kilogramów gotowych narkotyków. Problem jednak w tym, że – jak podejrzewają policjanci – podobnych wietnamskich upraw może być w okolicy stolicy znacznie więcej. – Mamy do czynienia z jedną grupą przestępczą. Produkowane przez nią narkotyki rozprowadzane są w centrach handlowych w Wólce Kosowskiej i w Nadarzynie. Wietnamczycy przemycali je także do Czech – mówi policjant. – Nic nie wiemy o handlu narkotykami – zapewnia Piotr Milewski, pełnomocnik zarządu EACC, jednego z centrów handlowych w Wólce. Z naszych ustaleń wynika, że narkotyki rozprowadzane są także wśród Azjatów przez sieć wietnamskich barów.

– To niezwykle hermetyczne środowisko, dlatego mogą je kupić tylko wtajemniczeni – mówi osoba znająca kulisy śledztwa.

Zioło między koszulkami

Dlaczego Wietnamczycy zajęli się narkotykami? – Po załamaniu się handlu w okolicach stadionu Azjaci, którzy przebywają u nas nielegalnie, postanowili zbić interes na narkotykach, wiedząc, że na nich zarobią znacznie więcej pieniędzy – dodaje policjant.

Dyrektor warszawskiego zarządu Centralnego Biura Śledczego Sebastian Michalkiewicz przyznaje: – Wietnamczycy coraz śmielej wkraczają na stołeczny rynek narkotykowy. Wyczuli w nim lukę. Zwłaszcza że jest duży popyt. Polskie grupy specjalizują się głównie w tzw. twardych narkotykach, rozprowadzają sporo amfetaminy i kokainy.

Młodzi Azjaci z Czech

– Dotychczas Wietnamczycy nie zajmowali się narkobiznesem i taka działalność jest jednoznacznie potępiana przez tzw. wietnamską diasporę, czyli osoby, które od lat u nas przebywają – tłumaczy dr Teresa Halik z Wydziału Orientalistyki Uniwersytetu Warszawskiego. – Moim zdaniem, taką działalnością może zajmować się nowa migracja wietnamska, przyjeżdżająca do nas m.in. z Czech. Ale zajmuje się tym tylko kryminalny margines – dodaje dr Halik.

Policjanci obserwują, że na stołecznym rynku pojawia się coraz więcej tzw. miękkich narkotyków. W poprzednim roku zarekwirowali 20 kg marihuany.

Jednak – zdaniem terapeutów – kryminalni zarekwirowali tylko niewielki procent towaru, który trafił na warszawski rynek. – To najbardziej dostępny narkotyk, marihuana stanowi połowę narkotyków zażywanych w stolicy – uważa terapeuta Adam Nyk z poradni terapii uzależnień Monar.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy