r e k l a m a

Obrazy dźwięku

Anna Brzezińska 15-02-2010, ostatnia aktualizacja 21-02-2010 18:05

Ma plakaty Pągowskiego, Stannego, Wyspiańskiego... W InfoQulturze Piotr Dąbrowski pokaże niespełna jeden procent tych zbiorów – ten poświęcony Fryderykowi Chopinowi.

Roman Cieślewicz, plakat XIV Festiwalu w Dusznikach (1959 r.)
źródło: materiały prasowe
Roman Cieślewicz, plakat XIV Festiwalu w Dusznikach (1959 r.)
 Stasys Eidrigevicius, plakat XVIII Miedzynarodowego  Festiwalu „Chopin  w barwach jesieni”  w Antoninie (1999 r.)
źródło: materiały prasowe
Stasys Eidrigevicius, plakat XVIII Miedzynarodowego Festiwalu „Chopin w barwach jesieni” w Antoninie (1999 r.)
Dąbrowski kończy właśnie przygotowania do wystawy „Chopin w plakacie”
autor: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa
Dąbrowski kończy właśnie przygotowania do wystawy „Chopin w plakacie”

Jeszcze rok temu miałem ich 70 – mówi Piotr Dąbrowski, posiadacz jednej z największych prywatnych kolekcji polskich plakatów, i prowadzi nas w głąb mieszkania.

Na ścianie plakat Henryka Tomaszewskiego do „Irkuckiej historii” w Teatrze Współczesnym, na półkach – branżowa literatura, na podłodze czekające na oprawę prace z Fryderykiem Chopinem.

– W ciągu roku, głównie dzięki darom autorów i ich rodzin, udało mi się poszerzyć zbiór związany z kompozytorem do ponad 120 sztuk.

80 najlepszych Dąbrowski pokaże w InfoQulturze. Wernisaż wpisujący się w obchody roku Chopinowskiego odbędzie się w czwartek o godz. 18.

Polska szkoła w przekroju

Wybór wystawowych prac jest dość nierówny. Obok dzieł wybitnych plakacistów Rosława Szaybo, Andrzeja Pągowskiego czy Stasysa Eidrigeviciusa znaleźć można skromne afisze o wartości sentymentalnej, a niekoniecznie zaś artystycznej.

– Są wśród nich prace lepsze i gorsze – przyznaje Dąbrowski, przewracając kolejno plakaty.

– Ale w całości się bronią, bo tu nie chodzi wyłącznie o dyskusję nad poziomem artystycznym, lecz także o pokazanie, jak na przestrzeni lat ukazywany był Fryderyk Chopin – podkreśla.

Prezentacja ma charakter przekrojowy – obejmuje prace z lat 1948 – 2010. Głównie to plakaty towarzyszące imprezom chopinowskim w Antoninie, Dusznikach-Zdroju i Warszawie. W historii plakatu największy ślad odcisnęła ta ostatnia – Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Wraz z nim, zwłaszcza po drugiej wojnie światowej, wzrosła popularność kompozytora i inspirowanymi jego twórczością sztukami.

Na wystawie zobaczyć też można pojedyncze plakaty wystawowe, reklamowe i filmowe, w tym stworzoną do „Snu o miłości” pracę unikalną Ewalda Guyskiego z 1948 r.

Patrząc na „muzyczny” zbiór, na pierwszy rzut oka łatwiej znaleźć podobieństwa niż różnice. Klawiatura, pięciolinia, portret, sygnatura czy podkreślająca lokalność wierzba – to niezależnie od dekady chętnie powielane motywy. – Wątki ikonograficzne w plakatach Chopinowskich są ograniczone, ale każdy artysta interpretuje je na własny sposób – mówi Dąbrowski, dodając, że na przykładzie tej kolekcji widać, że polski plakat stał się nie modą, lecz oryginalnym stylem jego twórców. – Zdarza się też, że jeden grafik z upływem lat porusza się w różnych obszarach.

Widać to na przykładzie chopinowskich prac Tomaszewskiego – mojej ulubionej z 1948 r. i późniejszych – z lat 1962 i 1980. Ulubionej pracy z liczącego ok. 16 tys. plakatów swojego zbioru Dąbrowski nie jest jednak w stanie wskazać. – Wahałbym się, nawet jeśli miałbym wybrać sto najlepszych – śmieje się.

Błękitny a uliczna galeria

Plakatem kolekcjoner zainteresował się już jako dziecko.

– Mieszkałem wtedy przy placu Bankowym, dawnym Dzierżyńskiego – wspomina. – Ogrodzenie Błękitnego Wieżowca, który był budowany przez lata, służyło wtedy za uliczną galerię. Pewnego razu przystanąłem, gdy jakiś mężczyzna przyklejał plakaty. Patrzyłem z zainteresowaniem na to, co robi, a on niespodziewanie odwrócił się i, pokazując mi jedną z prac, zapytał: chcesz? Nieśmiało kiwnąłem głową. Byłem tak przejęty tym prezentem, że wziąłem go i pobiegłem do domu. Tak, jakbym się bał, że ktoś mi go ukradnie. W ten sposób pozyskałem plakat do Wyścigu Pokoju – mówi.

W pobliżu placu, w budynku Opery Narodowej, w latach 60. i 70. mieścił się sklep z plakatami. – Głównie tymi cyrkowymi. Chodziłem tam z ciekawości i nigdy nie mogłem nadziwić się, jak wielu jest tam obcokrajowców. Jeszcze do lat 90. polski plakat można było kupić za grosze, nawet 5 – 10 centów za sztukę. Był to dobry towar eksportowy.

Z szuflady do Internetu

Z czasem Dąbrowski, który w latach 1981 – 1997 był związany z Galerią Grafiki i Plakatu, sam zaczął skupować i sprzedawać plakaty.

– I nawet nie wiem, kiedy zorientowałem się, że z niewielkich rulonów ułożył się stos, który utrudniał mi poruszanie się po mieszkaniu – wspomina.

Prace pozyskiwał głównie od twórców i wydawców. Teraz handel odbywa się przede wszystkim w Internecie.

– Wypływa tu wiele skrywanych przez lata druków. Właśnie dziś udało mi się zdobyć plakat na wystawę, wybitne dzieło Józefa Mroszczaka z 1960 roku! Szukałem go ćwierć wieku – cieszy się.

Od końca lat 90. kolekcjoner prowadzi stronę www.theartofposter.com. W piątek pojawi się tu internetowa odsłona wystawy „Chopin w plakacie”, którą przy pl. Konstytucji 4 będzie można oglądać do 5 marca.

Życie Warszawy