r e k l a m a

Kamery prywatne zamiast miejskich

Agata Sabała 10-02-2010, ostatnia aktualizacja 10-02-2010 22:24

Brakuje pieniędzy na rozwój miejskiego monitoringu. Ratusz proponuje, żeby kamery kupowały same spółdzielnie i wspólnoty.

autor: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa

Niech mieszkańcy Śródmieścia sami kupią i zainstalują sprzęt monitorujący osiedla, a my powiemy im, jak to zrobić, żeby był użyteczny dla policji – to pomysł Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Pilotażowo akcja ma ruszyć w Śródmieściu.

– Pieniądze na miejski monitoring z budżetu zostały już rozdysponowane i nie mamy już za co kupić więcej kamer – mówi Ewa Gawor, dyrektorka Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego.

Miasto zapewnia, że wspólnie z policją pomoże zainteresowanym spółdzielniom i wspólnotom w wyborze sprzętu odpowiedniej jakości, doradzi miejsca zamontowania kamer, żeby jak najlepiej je wykorzystać.

Koszt urządzenia dobrej jakości to 5 – 7 tys. zł. Droższe są światłowody łączące je w system. Dlatego plany podłączenia prywatnych kamer do miejskiego monitoringu to przyszłość. Miasto zapowiada jednak, że jeśli światłowód będzie biegł w okolicach osiedla i znajdą się pieniądze na połączenie z nim kamer, można rozważyć taką możliwość.

– Nagranie z kamery jest lepsze niż opisywanie sprawcy przestępstwa – mówi Gawor. – Czasem na poprawę bezpieczeństwa działa już sama tabliczka „Obiekt monitorowany”. Tak było w przypadku wspólnoty na Mokotowie, gdzie działała agencja towarzyska. Po zainstalowaniu kamery przeniosła się.

Rozważające kupno kamer spółdzielnie wolałyby jednak podłączenie ich do systemu, który zapewnia pracownika obserwującego obraz i szybką interwencję policji. – W naszych okolicach często zatrzymywani są dilerzy narkotyków, więc jestem zainteresowany zainstalowaniem monitoringu, ale nie wynajmę pracownika, by siedział przed kamerą – mówi Wiktor Prokopek, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Plac Teatralny.

Współpracą z policją i miastem zainteresował się także Ursus i Ursynów.

Podglądają nas wszędzie

W systemie miejskiego monitoringu działa teraz 760 kamer. Są zainstalowane na ulicach, w metrze i na nie- których osiedlach. Dzięki nim policjanci i strażnicy miejscy interweniowali w poprzednim roku ponad 10 tys. razy, w samym Śródmieściu 1,5 tys. razy. Do końca października tego roku na ulicach miasta zostanie zainstalowanych dodatkowo 28 kamer monitoringu. Koszt ich instalacji to ok. 5 mln zł. Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego testuje też nowe aplikacje, które pozwalają automatycznie wyłapywać konkretne przedmioty czy zdarzenia. Już teraz w kilku miejscach działa aplikacja wykrywająca tablice rejestracyjne, w planach jest testowanie sprzętu namierzającego pozostawiony bagaż (do wykorzystania w metrze) czy bójki.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy