r e k l a m a

Zabójstwo w sklepie z antykami

ez,koz 08-02-2010, ostatnia aktualizacja 09-02-2010 13:59

Dwóch bandytów napadło wieczorem na antykwariusza przy Marszałkowskiej. Jeden z nich został śmiertelnie ranny, drugi uciekł. A właściciel sklepu trafił do szpitala.

Policja ogrodziła teren wokół antykwariatu. Przez kilka godzin leżało w nim ciało jednego z napastników
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Policja ogrodziła teren wokół antykwariatu. Przez kilka godzin leżało w nim ciało jednego z napastników
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa

Dochodziła godz. 19, a antykwariusz szykował się do zamknięcia punktu naprzeciwko kina Luna. Wtedy wkroczyło do niego dwóch mężczyzn.

Pomiędzy właścicielem a napastnikami doszło do szarpaniny. Ktoś wyjął nóż. W trakcie bójki został ugodzony jeden z bandytów. – Ranny został także właściciel – relacjonuje Maciej Karczyński, rzecznik stołecznej policji. Nóż prawdopodobnie przyniósł napastnik. Policjanci przypuszczają, że wraz z kompanem mógł zażądać od antykwariusza pieniędzy.

Na miejscu po kilku minutach zjawiła się karetka pogotowia. Ratownicy próbowali reanimować zranionego mężczyznę, ale zmarł ma miejscu. Policja na razie nie zna danych ofiary. To starszy, ok. 40-letni mężczyzna. Cios nożem dostał w brzuch i wykrwawił się. Drugi bandyta uciekł. Wciąż szuka go policja.

– Można przypuszczać, że właściciel, broniąc się, zadał śmiertelny cios. Musimy to sprawdzić. Niewykluczone, że do szarpaniny doszło z innego powodu, np. w trakcie kłótni z klientem – mówi oficer policji. Prawdopodobnie niczego nie skradziono.

Właściciel antykwariatu Andrzej K. trafił do szpitala. Został ranny w szyję. Jego życiu nic nie zagraża. Wczoraj wieczorem udało nam się z nim krótko porozmawiać. O szczegółach zajścia nie chciał jednak mówić.

– Proszę mnie zrozumieć, czeka mnie za chwilę zabieg – powiedział tylko. Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia. Po drugiej stronie ulicy zebrał się tłum gapiów.

– Ciało napastnika leży tuż przy szybie – emocjonowali się okoliczni mieszkańcy. Na miejsce przyjechał także prokurator.

– Będzie badał, czy w trakcie zdarzenia właściciel nie przekroczył obrony koniecznej – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratury okręgowej. Antykwariat, w którym doszło do zabójstwa, działa przy Marszałkowskiej od kilkunastu lat. Właściciel sprzedaje tam m.in. sztućce, porcelanę, platery. Zajmuje się także renowacją dzieł sztuki.

To kolejny napad w ciągu ostatnich dni. W piątek okradziono zakład bukmacherski przy ul. Wolskiej, w sobotę punkt na ul. Grójeckiej, a w niedzielę stację LPG przy ul. Swojskiej.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy