r e k l a m a

E-mail, e-book... e-papieros?

Agata Sabała 08-02-2010, ostatnia aktualizacja 08-02-2010 10:07

W restauracji zakaz palenia, a gość przy stoliku obok zaciąga się dymiącym papierosem. Kolega z pracy, nie bacząc na czujniki dymu, wyciąga papierosa przy biurku. O dziwo nie czujesz zapachu ani gryzącego dymu. Zanim zrobisz awanturę komuś palącemu w niedozwolonym miejscu, przyjrzyj się dokładnie. To może być e-papieros.

Czy e-papieros to pełna alternatywa dla tradycyjnego
źródło: www.sxc.hu
Czy e-papieros to pełna alternatywa dla tradycyjnego "dymka"?
Niektóre e-papierosy wyglądają jak długopis.
źródło: Wikimedia Commons
Niektóre e-papierosy wyglądają jak długopis.

Elektroniczny papieros wyglądem przypomina zwykłego papierosa (a nawet cygara czy fajki), podobnie smakuje i wydziela dym. W jego przypadku jednak tak naprawdę nie palimy, tylko inhalujemy się niewielkimi dawkami nikotyny, a wydobywający się z niego "dym", to para.

Jak to działa?

Ustnik zawiera wymienny wkład wypełniony specjalnym płynem (e-liquidem), zawierającym nikotynę, substancje pomocnicze i ewentualnie dodatki smakowe czy aromatyczne. Gdy "zaciągamy się" e-papierosem, mikroprocesor wykrywa przepływ powietrza i aktywuje zasilanie do tzw. atomizera. Wprowadza on mikroskopijne kropelki płynu do przepływającego powietrza przez podgrzanie płynu. Tworzy to parę, która jest wdychana przez użytkownika. W niektórych modelach w czasie zaciągania się na końcu zapala się dioda imitująca żarzenie się papierosa. Na ogół e-papierosy są zasilane na baterie lub USB.

Wkłady do e-papierosów można kupić w wielu różnych aromatach (np. owocowy, miętowy, kawowy, czekoladowy, marlboro itd.) i różnej zawartości nikotyny lub całkiem jej pozbawione. Wkład może wystarczyć na 100 do 600 "zaciągnięć". Pusty wkład można zastąpić nowym lub uzupełnić go przez napełnienie specjalnym płynem (e-liquidem).

Ile to kosztuje?

W jednym ze sklepów internetowych sprzedających e-papierosy znajdziemy kalkulator wydatków. Według niego, jeśli palimy paczkę dziennie i płacimy za nią 10 zł, a całkiem przestawimy się na elektroniczne, po roku możemy zaoszczędzić nawet 1,5 tys. zł. E-papieros to jednak najpierw spory wydatek. Jego cena waha się od kilkudziesięciu do nawet 400 zł za ekskluzywny zestaw 2 sztuk. Do tego będą nam potrzebne wkłady, tzw. kartridże, do kupienia od kilku złotych na aukcjach internetowych lub płyn do uzupełniania, który kupimy za kilkadziesiąt złotych.

Jeden wkład w zależności od rodzaju zastępuje 10-40 papierosów.

Gadżet czy ratunek dla palaczy?

Zwolennicy e-papierosów wymieniają ich zalety jednym tchem. Mogą pomóc w rzucaniu palenia podobnie jak gumy czy plastry dostarczając nikotyny bez trujących substancji smolistych. Dostępne są wkłady z różnymi dawkami nikotyny, żeby jej dawkę można było zmniejszać, a nawet "palić" papierosa z neutralną substancją.

Udająca dym para nie śmierdzi. Eliminujemy problem przesiąkniętych zapachem papierosów włosów, ubrań, mebli. Nie dymimy też trującymi związkami, więc e-papierosy są nieszkodliwe dla otoczenia i nie przeszkadzają nikomu wokół, nie ma efektu biernego palenia. Odpada też problem zakazów palenia: e-papierosa możemy wyciągnąć np. przy biurku w pracy i zaspokoić głód nikotyny i zająć czymś ręce.

- Paliłam e-papierosy - opowiada 28-letnia Magdalena. - Na początku byłam nimi zafascynowana, jak to nowym gadżetem. Planowałam rzucenie przez ograniczanie ilości nikotyny. I rzuciłam... e-papierosy. To oszukiwanie siebie: nie dawały aż takiej przyjemności jak normalne, a paliłam przynajmniej tyle samo. Jak chce się rzucić, to trzeba to zrobić stanowczo, walczyć też z nawykami, a nie udawać, że się nie pali.

Przeciwnicy przestrzegają też, że mogą one uzależniać i doprowadzić do przedawkowania nikotyny. E-papieros nie spala się tak jak zwykły, więc nie kończy się i można go palić bardzo długo wprowadzając do organizmu o wiele większą dawkę nikotyny niż w normalnym papierosie.

Przed e-papierosami przestrzega prof. Witold Zatoński z Fundacji Promocji Zdrowia, zajmującej się pomocą w rzucaniu palenia. – Problem z tym produktem polega na tym, że nikt nic o nim nie wie: nie ma charakterystyki toksykologicznej, biologicznej, jaka mają inne leki zawierające nikotynę, pomagające rzucić palenie – mówi prof. Zatoński. - Zadziwia mnie to, że taki produkt jest dopuszczony do sprzedaży. To już nie jest romantyczny, niebieski dymek w zwykłym papierosie, tylko podawanie substancji uzależniającej, handel narkotykami.

Lekarz przypomina, że plastry czy gumy z nikotyną są dokładnie przebadane i przyjmuje się je jak leki: przez określony czas, w zalecanych dawkach. E-papierosy bywają zaś przedstawiane jako alternatywa dla zwykłych.

Potrzebne prawo

E-papierosami zainteresowały się sejmowa Komisja Zdrowia i Ministerstwo Zdrowia. Planują wprowadzić zakaz ich sprzedaży przy okazji zmiany ustawy "tytoniowej".

Pomysł spotkał się z ostrym sprzeciwem e-palaczy. W internecie można znaleźć ich petycję o wycofanie zapisu o zakazie e-papierosów z projektu ustawy. - Jesteśmy użytkownikami takich inhalatorów - piszą Piotr Weneś, Joanna Chmielińska, autorzy petycji. - Wielu z nas udało się rzucić szkodliwe papierosy jedynie dzięki temu urządzeniu, mimo wielu wcześniejszych nieudanych prób rzucania nałogu za pomocą gum czy plastrów z nikotyną. Dlaczego inhalatory są wyjątkowe? - Gdyż poza samą nikotyna dostarczają palaczom czegoś, czego nigdy nie da żadna guma – zajęcia dla rąk. Znawcy tematu nałogowego palenia dobrze wiedzą, jak istotny dla palacza jest rytuał trzymania papierosa w dłoni i „puszczania dymka”. Elektroniczny inhalator jest więc idealną odpowiedzią dla zatwardziałych palaczy - bronią wynalazku autorzy petycji.

Do tej pory poparło ją prawie 4,5 tys. osób.

Jak sytuacja e-papierosów wygląda w innych krajach? Tych zawierających nikotynę nie można sprzedawać w Australii, Brazylii, Finlandii, Hongkongu. W Malezji e-papierosa kupimy tylko na receptę. Wkłady nikotynowe są uznawane za lek także w Austrii i Nowej Zelandii. W Danii sam e-papieros jest legalny, jednak tylko z neutralnymi wkładami, bo nikotynowe są zakazane. W liberalnej Holandii inhalatory są legalne, nie wolno ich jednak reklamować. Żadnych zakazów nie ma w Wielkiej Brytanii, gdzie obowiązuje całkowity zakaz palenia np. w pubach.

Jeszcze więcej o zdrowiu, urodzie i modzie znajdziesz w serwisie uroda.zyciewarszawy.pl

uroda.zyciewarszawy.pl