Tramwajarze jeżdżą na skróty, a pasażer czeka
Opóźnione „17” skracają trasę, dojeżdżając tylko do pętli przy Marymoncie. Zdezorientowani pasażerowie są wypraszani z wagonów.
Na tramwaj linii 17 w godzinach szczytu trzeba było czekać w czwartek nawet 40 minut. Warszawiacy chcący dostać się na Bielany w okolice AWF-u trzęśli się z zimna i czekali. Nie mieli innego wyjścia, bo jest to jedyna linia dojeżdżająca do pętli na Twardowskiej.
Gdy podjechał pierwszy tramwaj, zziębnięci ludzie tym razem musieli tłoczyć się w wagonach. Jednak – jak się okazało – nie był to koniec problemów. Na pasażerów czekała kolejna niemiła niespodzianka.
Na przystanku Metro Marymont motorniczy nakazał opuścić wagony. Awaria? Nie. – Zawracamy do centrum – ogłosił motorniczy. Wściekli pasażerowie musieli czekać na kolejną „17”. Jednak następne dwa tramwaje także kończyły trasę przy Marymoncie. – Na przystanku tłoczyło się kilkadziesiąt osób.
– To jest jakieś nieporozumienie! Nigdzie nie ma żadnej informacji o skróconej trasie – mówiła oburzona Magdalena Czarnecka.
Między motorniczymi a pasażerami o mało co nie doszło do rękoczynów. – Takie mamy polecenie z centrali. Musimy podgonić rozkład jazdy – bronili się kierujący tramwajami i pospiesznie ruszali z przystanku. – Chyba komunikacja jest dla ludzi, a nie dla rozkładów – odpowiadali pasażerowie. Dopiero czwarty tramwaj z kolei pojechał na Twardowską.
Przedstawiciele Tramwajów potwierdzają, że motorniczowie otrzymali polecenie zawracania na pętli przy Marymoncie. – Gdy tramwaje są opóźnione, wprowadzamy sterowanie bezpośrednie tak, aby jak najszybciej włączyć się w rozkładowy czas jazdy – mówi Michał Powałka, rzecznik Tramwajów. Dzięki temu tramwajarze zaoszczędzili ok. 6 min, bo do pętli na Twardowskiej pozostały tylko cztery przystanki.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook