Wszyscy będziemy archeologią
Nie uwodzą elegancją portyków, nie ożywiają wyobraźni barokową rzeźbą, nie budzą respektu potęgą średniowiecznych zamczysk. A przecież są wokół nas – zabytki archeologiczne. I mają się źle
Skryte pod polami ornymi, łąkami, lasami. Relikty osad, cmentarzysk, warowni, miejsc kultu. Stąpamy po nich nieświadomi skrytego bogactwa. Przepalone kamienie, polepa, zbutwiałe belki, skorupy naczyń, krzemienne narzędzia, broń, ozdoby. Niedostrzegalne, a przez to obojętne.
By je skutecznie chronić, musimy je rozumieć, wyczuwać ich specyfikę i odmienność. Ochrona zabytków archeologicznych to nie tylko regulacje prawne i pieniądze. To także przełamywanie uprzedzeń i stereotypów u postronnych, ale i u braci w wierze konserwatorskiej: architektów, historyków sztuki, konserwatorów i polityków kierujących się zasadą: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Jest ich ponad 400 tysięcy, dwukrotnie więcej niż pozostałych zabytków: pałaców, dworów, spichlerzy, kościołów, kamienic, zamków. Niestety, tylko 2 proc. z tego wpisano do rejestru zabytków. Giną w ciszy, osamotnione. Dewastowane pałace czy dwory wywołują najczęściej reakcje. Ale rozorywane, rozjeżdżane spychaczami zabytki archeologiczne nie wzbudzają emocji.
Jeremiada
Ostatnią deską ratunku bywa wpis do rejestru zabytków. Bowiem wykreślenie z niego wymaga zgody ministra kultury i dziedzictwa narodowego, co w znacznej mierze studzi apetyty na „rozwiązania ostateczne”, czyli zniszczenie. Tylko jak nadrobić lata zaniechań i zaniedbań? Na przykład w woj. mazowieckim od pięciu lat nie wpisano do rejestru żadnego obiektu archeologicznego.
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu (Antoine de Saint-Exupéry, „Mały Książę”)
Nie lepiej jest i gdzie indziej. By wpisać do rejestru tylko 10 proc. zabytków archeologicznych – najważniejszych – potrzeba 120 milionów złotych (wypisy, wyrysy, prace geodezyjne). Nie tędy droga.
Czy gminna ewidencja zabytków może być panaceum na tę dolegliwość? Jej tworzenie mimo obowiązku ustawowego pozostawia wiele do życzenia. Samorządom niespieszno. Na przykład w gminie Płoniawy-Bramura w powiecie makowskim tym zadaniem w ramach luzów wakacyjnych obarczono bibliotekarkę szkolną.
Wielu nieszczęść można by uniknąć, wspierając profilaktykę: rozpoznanie powierzchniowe ujawniające najbardziej zagrożone miejsca i idące w ślad za tym badania ratownicze. Cóż z tego, kiedy zupełnie zaniechano unikatowego w skali światowej programu Archeologicznego Zdjęcia Polski. Praktyka ostatnich lat pokazuje, że przeznaczenie na ten cel 600 tys. złotych na województwo byłoby tym minimum. W skali kraju 10 mln. złotych rocznie.
Buchalteria
Kolejnym problemem jest przechowywanie wykopanych zabytków. Ich ilość wzrasta lawinowo w miarę budowy dróg, kolei, gazociągów, zbiorników. Nie przewidziano tej klęski urodzaju. Media informują o budowie kolejnych dużych muzeów, ale o systemowym zabezpieczeniu posiadanych skarbów – głucho.
Budżet Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rok 2008 przewidywał na zadania związane z ochroną zabytków około 130 mln złotych. Z tego około 2 proc. na ochronę zabytków archeologicznych. Paradoks? Bynajmniej. Mimo przytoczonych relacji ilościowych zabytki archeologiczne od lat pozostają szpetnym kopciuchem polityki konserwatorskiej, na szczeblu centralnym i wojewódzkim. Środki konserwatorskie wrzucane są do jednej przegródki, a tam zabytki archeologiczne przegrywają w przedbiegach z restauracją ołtarzy, elewacją kamienic czy nagrobków. Sic transit gloria mundi, tak przemija chwała świata. A przecież przeznaczenie około 12 proc. ogólnej puli środków na archeologię zaspokoiłoby podstawowe potrzeby w tej materii. Czy to zbyt wygórowane oczekiwanie?
Istnieje pomysł finansowania ochrony zabytków z kar budowlanych, podatków od usług turystycznych i odpisów od podatków od nieruchomości. Niestety, brakuje symulacji, która odpowiedziałaby na pytanie, czy uzyskamy „domknięcie finansowe” takiego przedsięwzięcia. A jest nim nie tylko prowizorium łataniny bieżących potrzeb. To również podwaliny pod wykreowaną wieloletnią strategię objętą krajowym programem ochrony zabytków. Nie tylko na najbliższe cztery lata, ale minimum na ćwierć wieku.
W przypadku źródeł finansowania zależnych od sytuacji zewnętrznej, uzyskanie stabilności wydaje się mocno wątpliwe. Trudno przecież założyć i wykonać plan ściągania kar na odpowiednim poziomie, trudno też zakładać stałą, wysoką koniunkturę w turystyce.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook