r e k l a m a

Esperanto, czyli mowa uniwersalna na ulicy

Anna Brzezińska 14-12-2009, ostatnia aktualizacja 14-12-2009 22:55

Do warzywniaka po legomoj, do studia mody po pantalono, a do mięsnego po bova muelitajo. We wtorek w sklepach na Muranowie pojawią się dwujęzyczne napisy: po polsku i w esperanto.

– We wtorek przypada 150. rocznica urodzin Ludwika Zamenhofa – mówi Natalia Romik, pomysłodawczyni i kuratorka akcji „en vendejo – w sklepie“. – Chcemy wyjść z obchodami na ulicę, w okolice, w których niegdyś mieszkał twórca esperanto. Pokazać, że wymyślony przez niego sztuczny język żyje.

W akcję zaangażowały się trzy punkty handlowe, położone nieopodal dawnego miejsca zamieszkania Zamenhofa, którego imię nosi dziś jedna z muranowskich ulic. W studiu mody Joanny Klimas (ul. Nowolipki 22), sklepie mięsno-wędliniarskim (ul. Anielewicza 3/53) oraz delikatesach Rogamex (ul. Zamenhofa 13) o godz. 14 obok polskich tabliczek z nazwami produktów pojawią się te pisane w języku esperanto.

– Przetłumaczyliśmy ponad 200 nazw od legomoj (włoszczyzna), przez pantalono (spodnie), po bova muelitajo (mielone wołowe) – mówi Łukasz Żebrowski, przewodniczący Polskiej Młodzieży Esperanckiej. – Uczymy esperanto i staramy się propagować wiedzę na temat tego języka i jego twórcy – mówi Żebrowski, który po dwóch latach zgłębiania tajników esperanto zaczął uczyć tego języka.

Pomysł nietypowej akcji „tabliczkowej” od razu zdobył uznanie warszawskiego klubu PME.

– Jest naprawdę oryginalny i w ciekawy sposób trafia do dużej liczby odbiorców – podkreśla Żebrowski.

Dla Romik najważniejsza jest jego „uniwersalność“. – Esperanto nie należy do żadnego narodu ani do żadnej grupy etnicznej. Jest uniwersalny, a wychodząc na ulicę, wkracza w codzienność wielu ludzi – podkreśla.

Akcję, która w zależności od uznania właścicieli i klientów sklepów potrwa od jednego dnia do kilku, organizuje Muzeum Historii Żydów Polskich.

Życie Warszawy