r e k l a m a

Elektronik bez zasilania

Anna Brzezińska 07-01-2010, ostatnia aktualizacja 08-01-2010 21:46

Na fotelach widowni opadający tynk, w kabinie operatora – gruba warstwa kurzu. W naszym cyklu „Życie Kultury” powracamy do żoliborskiego Elektronika. Kina umarłego...

autor: Pasterski Radosław
źródło: Fotorzepa

Ukryty w jednym ze skrzydeł Zespołu Szkół Elektronicznych i Licealnych przy ul. Zajączka 7 Elektronik z zewnątrz wygląda niepozornie. Choć niegdyś był jednym z trzech najważniejszych kin Żoliborza, po ponad ośmiu latach od zamknięcia niewielu w ogóle o nim pamięta.

Dom kultury z ekranem

– Repertuarowo kino przestało grać już kilkanaście lat temu – wspomina Halina Szczur, dyrektor szkoły. – Potem od czasu do czasu przychodziliśmy tu z klasowymi wycieczkami na spektakle. A teraz? Stan budynku jest tak fatalny, że o projekcjach można zapomnieć.

Tymczasem przestronnej sali na 500 widzów, oryginalnych obitych czerwoną tapicerką foteli i masywnych kurtyn do dziś „Elektronikowi” mogłoby pozazdrościć niejedno kino.

Niestety, każda próba wskrzeszenia działalności „Elektronika“ kończyła się porażką. Ostatnią przed niemal dwoma laty podjął urząd dzielnicy. Korzystając z przylegających do sali pomieszczeń szkoły, chciał tu stworzyć centrum kultury. Pomysł upadł.

– Budynek nie dość, że jest dostosowany do funkcji szkolnych, to wymaga generalnego remontu, a my na to nie mamy pieniędzy – mówi Andrzej Kawka, rzecznik dzielnicy Żoliborz.

Jeszcze przed dwoma laty pieniądze jednak były. Urząd planował wydać na przebudowę 900 tys. zł. Do pierwszego ogłoszonego przez niego przetargu nikt się jednak nie zgłosił.

Bez ryzyka, bez efektu

Warunki przetargowe były bardzo wysokie. W domu kultury znaleźć miały się m.in. sala do ćwiczeń dla zespołów muzycznych i chóru oraz pomieszczenie do zajęć teatralnych i plastycznych. Nie wymagania jednak przekreśliły pomysł.

– Powtórzyliśmy przetarg, wyłoniliśmy wykonawcę, ale dokładne ekspertyzy miejsca przekreśliły dalsze prace – mówi Kawka. Okazało się m.in., że przez zbyt słabą konstrukcję budynek nie jest w stanie przyjąć licznej grupy gości potencjalnego domu kultury. – Jego adaptacja wymagałaby ogromnych nakładów, a ta inwestycja wcale nie przesądzałaby o dobrym efekcie – mówi Kawka.

Pomysł na Elektronik legł w gruzach, a Żoliborz jak nie miał, tak nie ma domu kultury. Jego zapleczem kulturalnym ma być centrum w Forcie Sokolnickiego. Inwestycja jednak dopiero kiełkuje. – Nie wiemy jeszcze, jaki charakter będzie miało to miejsce. O tym zadecyduje odpowiednia komisja, w której skład wejdą przedstawiciele miasta, dzielnicy i lokalnych środowisk twórczych – dodaje Kawka i sam wspomina seanse w nieistniejących już żoliborskich kinach: Elektronik, Tęcza, Światowid...

Gra warta świeczki

W części szkoły, w której znajduje się kino, od ośmiu lat działa Studio Sztuki – prywatna, policealna szkoła artystyczna. Wkrótce po sąsiedzku otworzy się Warszawska Szkoła Filmowa. Za nową siedzibę posłużą jej remontowane właśnie dawne, szkolne hale warsztatowe. Kino mogłoby stać się doskonałym zapleczem dla studentów.

– Podobnie jak dom kultury to dla nas pożądane sąsiedztwo, bo również prowadzimy działalność oświatową – mówi Szczur. Czy jednak bliskość amatorów kina zmieni coś w losie Elektronika? – Inwestycja w to miejsce, choć bardzo kosztowna, to gra warta świeczki – uważa Szczur.

Życie Warszawy