Złoty kokos na żoliborskiej pustyni
Rano, na śniadanie, jajecznica, później teatrzyk dla dzieci, apetyczny obiad, a wieczorem koncert. Żoliborz ma nowy klub.
Miejsce nazywa się Coco De Oro (czyli złoty kokos). Aby je znaleźć, trzeba zadać sobie odrobinę trudu – jest ukryte na dolnym poziomie pawilonów przy skrzyżowaniu ulic Potockiej i Mickiewicza. Nie ma szyldu. Nie było też hucznego otwarcia. Bo nie o rozgłos jego właścicielom – Jankowi Czernikiewiczowi i Sylwii Podolskiej – chodzi.
– To ma być przede wszystkim miejsce dla mieszkańców dzielnicy – wyjaśniają.
Ta dwójka aktywistów jest już dobrze znana warszawiakom. To oni jako jedni z pierwszych, w 2002 roku, otworzyli na terenie Fortów Mokotów klub – Pruderię. Teraz zaś postanowili ożywić kulturalną pustynię, jaką jest Żoliborz.
– To wynika z naszej wewnętrznej potrzeby – tłumaczy Sylwia. I dodaje, że na początku plany mieli skromne: – Szukaliśmy lokalu dla małej kawiarenki.
Ale spodobała im się duża piwnica, w której kiedyś działał klub Laguna. W Coco De Oro bez problemu mieści się kilkanaście stolików, jest przestrzeń dla dzieci i parkiet, na którym wieczorami będzie można potańczyć. A to dopiero początek.
– Lada chwila zaczynamy adaptację sąsiednich pomieszczeń na salę koncertową i szatnię – mówią z entuzjazmem właściciele.
A czego będzie można się spodziewać po programie artystycznym? – Chcemy, by było to miejsce dla 30-latków, więc i muzykę dobieramy z myślą o nich – mówi Janek.
Szczegóły dopracowuje Ola Monola, artystka związana z Bauaganem Mistrzów, która pełni w Coco De Oro rolę kaowca.
– Marzy mi się sprowadzenie na kameralny koncert funkowej Breakestry, soul-jazzowego Jose Jamesa albo szalonej harfistki Joanny Newsom – mówi. Ma jednak świadomość, że nie będzie to łatwe. Na razie więc skupia się na wynajdywaniu ciekawych didżejów – wczoraj MesBrutah zaserwował tu mieszankę brzmień brytyjsko-jamajskich. W sobotę od godz. 21 do zabawy zachęcać ma Pewex, specjalista od eklektycznej mieszanki brzmień tanecznych.
Prawdziwy sprawdzian miejsca nastąpi 5 grudnia, gdy odbędzie się tu trzecia edycja wielkiej wymiany ubrań „Uwolnij Łacha”.
– Swoją obecność potwierdziło już ponad 400 osób! – chwali się Ola. Właściciele chcą również udostępniać przestrzeń Coco De Oro artystom. – Jeśli ktoś ma fajny projekt, potrzebuje sali prób czy miejsca na koncert, zapraszamy do nas – zachęca Sylwia.
Ale Coco De Oro na co dzień jest przede wszystkim lokalem, w którym można się spotkać na rozmowę przy kawie albo wpaść na posiłek. Ponieważ czynny jest od godz. 10, w menu znajdziemy zestawy śniadaniowe (12 zł) i kanapki (15 zł). Później można tu zjeść zupy (12 zł) oraz dania lunchowe i obiadowe (do 35 zł).
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook