r e k l a m a

Wypadające cegły czyli malowanie światłem

aba , olap 23-10-2009, ostatnia aktualizacja 25-10-2009 10:10

Pałac Kultury i Nauki oświetlony na stałe? – Czemu nie? Światłem można zdziałać cuda – mówią specjaliści od oświetlania scen i klubów.

autor: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa

Co myślisz o podświetleniu PKiN? Jak podoba ci się koncepcja iluminacji? Dodaj swoją opinię

Stanisław Pasek ponad 30 lat pracuje w teatrze Ateneum. Jest odpowiedzialny za oświetlenie sceny. Nasz pomysł, aby pałac błyszczał przez cały rok, bardzo mu się podoba.

– To szansa, by na co dzień szary i brudny kolos wreszcie ożył i stał się przyjazny – ocenia. Jego zdaniem, odpowiednia gra świateł pozwoliłaby odmienić wygląd budynku, bo z pomocą reflektorów można uzyskać niesamowite efekty.

– Na scenie dzięki oświetleniu spektakl staje się jeszcze bardziej atrakcyjny. Iluminacja podkreśla scenografię, ożywia dekoracje, buduje nastrój na deskach – mówi.

Podobne zdanie ma Artur Jurzyk z pracowni artystycznej Puenta Studio. – Odpowiednie światło pozwala tak samo ze sceny, jak i z budynków wydobyć to, co ciekawe, a ukryć to, co nieatrakcyjne – podkreśla.

Jurzyk sprawdził to na własnej skórze. Wizualizacjami zajmuje się od kilku lat, ale ostatnio nie „świeci“ już tylko w klubach. W tym roku m.in. dwukrotnie oświetlał PKiN.

Dzięki specjalnym technologiom podczas jednej z tych akcji można było ręcznie sterować laserową wiązką światła, rysując na bieżąco wzory na fasadzie budynku.

– Pałac to ciekawe, ale trudne miejsce do pracy – mówi Jurzyk. – Stoi w centrum miasta, więc wokół jest dużo konkurencyjnych źródeł światła. Poza tym jego powierzchnia jest brudna, matowa, a do tego zrobiona z piaskowca, co niestety osłabia efekt projekcji.

Jeżeli chodzi o oświetlenie pałacu, to jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłyby nie tyle wizualizacje, co instalacja świetlna, dzięki której można by było wydobyć wybrane elementy architektoniczne obiektu. Specjalista ma też inną, nietypową jak na warszawskie warunki, propozycję.– Można stworzyć wielowymiarową animację specjalnie pod ten budynek – mówi. – Dzięki takiej metodzie można łatwo wywoływać złudzenia optyczne bezpośrednio związane z danym obiektem, np. stworzyć wrażenie wypadających cegieł, chowających się do wewnątrz okien czy szlaczków biegających po krawędziach.

Stanisław Pasek też ma swoją własną propozycję. Jego zdaniem, PKiN to niejedyny obiekt, który warto w stolicy podświetlić: – Po zmroku iluminację widać głównie na zabytkowych budynkach w centrum. Im dalej, tym ciemniej. A przecież w innych europejskich stolicach specjalnie inwestuje się w oświetlenie, by ożywić miasta.

Życie Warszawy