r e k l a m a

Próbują ratować gimnazjum Korczaka

blik,nat 05-12-2011, ostatnia aktualizacja 05-12-2011 11:59

Mazowiecki konserwatorze, obudź się – apelowano podczas niedzielnej pikiety przed domem, w którym uczył się Janusz Korczak.

Przeciwko planom rozbiórki kamienicy przy ul. Sierakowskiego 4, gdzie przed laty chodził do gimnazjum Janusz Korczak, protestowali mieszkańcy Pragi oraz obrońcy zabytków.    Nad głowami zebranych powiewał transparent z napisem:  „Gimnazjum Korczaka pod kilof? Hańba!". W czasie akcji zbierano też podpisy pod apelem do  Rafała Nadolnego, mazowieckiego konserwatora zabytków, o objęcie budynku ochroną.

Istniejąca niemal 150 lat kamienica jest jej pozbawiona.

– Minister uchylił decyzję o wpisaniu budynku do rejestru – przyznaje Nadolny.

Dawne gimnazjum grozi zawaleniem. Już w 2008 r. powiatowy inspektor nadzoru budowlanego wydał decyzję o  opróżnieniu budynku. Jednak wciąż mieszkają tam dwie rodziny, które też niepokoją się o przyszłość domu. – Dwa miesiące temu do piwnicy wstawiono opony oraz butle gazowe, a potem je podpalano. Obudziła nas straż pożarna – mówi mieszkanka Jadwiga Fabjańska.

Właścicielem kamienicy i terenu wokół jest spółka Port Praski. – Budynek jest w fatalnym stanie od blisko 50 lat. Kamienicę, już w stanie agonii, przekazało nam miasto – mówi Adam Pykel, prezes Portu Praskiego.

 

Życie Warszawy



-->