r e k l a m a

Kornelia Marek nie wie, skąd się wzięło u niej EPO

mz 24-03-2010, ostatnia aktualizacja 24-03-2010 14:31

Nie wiem, skąd w moim organizmie wzięło się EPO, ale czuję się winna tej sytuacji - przyznała biegaczka narciarska Kornelia Marek po pierwszym posiedzeniu Komisji Dyscyplinarnej PZN, która ma wyjaśnić okoliczności stosowania przez nią niedozwolonego dopingu.

W środę w Krakowie odbyło się pierwsze posiedzenie tej komisji, w którym wzięli udział także Kornelia Marek i jej szkoleniowiec Wiesław Cempa.

- Nie wiem skąd się wzięło EPO (erytropoetyna - red.) w moim organizmie - powiedziała Marek. - Nie mam żadnych zastrzeżeń do doktora Witalija Trypolskiego, któremu ufałam. Ale to nie tylko jego wina. Ja też czuję się winna tej sytuacji i jestem gotowa ponieść konsekwencje.

Jak dodała, była przekonana, że przyjmuje środki regenerujące i witaminy. Poinformowała, że przed igrzyskami w Vancouver była dwukrotnie kontrolowana. - Raz w Kuusamo i raz przed samymi igrzyskami, ale wtedy badano krew, a nie mocz - wyjaśniła.

Badanie antydopingowe Kornelii Marek, które przeprowadzono podczas igrzysk po biegu sztafetowym 4x5 km - dało wynik pozytywny. 12 marca, na żądanie zawodniczki, w laboratorium w Richmond rozpoczęła się analiza próbki B. 16 marca MKOl potwierdził obecność niedozwolonej substancji - erytropoetyny (EPO) - w organizmie Polki. To jedyny przypadek stosowania dopingu wykryty na tegorocznych igrzyskach.

PAP