r e k l a m a

Miejsce na jeden raz

Synoradzka Maria 11-03-2010, ostatnia aktualizacja 11-03-2010 06:56

Live Bar & Lounge, ul. Mazowiecka 12, tel. 22 827 3030, czynne od poniedziałku do piątku w godz. 11 – 23, w soboty 11 – 24, w niedziele w godz. 11 – 23, można płacić kartą.

Nowy lokal na Mazowieckiej zajmuje dwa poziomy. Na dole dominuje okazały bar
autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa
Nowy lokal na Mazowieckiej zajmuje dwa poziomy. Na dole dominuje okazały bar
źródło: Życie Warszawy
autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa

Mekka od dziesięcioleci przyciągająca imprezowiczów i o pewnych porach taksówkowe eldorado. Ulica knajp i klubów – Mazowiecka. Tamże, w Tygmoncie, bawią się wielbiciele jazzu, U Artystów balują artyści, a w lokalu o proroczej nazwie Paparazzi bywają celebryci. Można o tej niedługiej uliczce pisać w każdej rubryce gazety, niestety dziś skupię się tylko na wątku kulinarnym.

Otóż Mazowiecką na swoją przystań obrał kolejny lokal, liczący zapewne na profity wynikające z jej sławy. Live Bar & Lounge zajmuje ogromną dwupoziomową przestrzeń. Utrzymany w jesiennych odcieniach żółci i brązu, z kanapami ze skóry i spowity półmrokiem wydał mi się raczej ponury, zwłaszcza że poza mną i moim gościem nie było tu nikogo. Nieco znudzona obsługa i martwota pustego lokalu... Odruch ludzki kazał mi uciekać. Ale tekst się sam nie pisze, więc zostałam.

Muszę przyznać, że wspomniana już obsługa była bez zarzutu – kelner pojawiał się, kiedy był potrzebny, później dyskretnie znikał. Dość pokaźne menu otrzymałam natychmiast po zajęciu stolika i po chwili zamówione napoje. Z kilkunastu stron karty tylko dwie zajmują dania. Reszta to wybór tego, co klubowicze lubią najbardziej – drinków, win, wódek, koniaków, likierów i czego tam jeszcze dusza zapragnie.

Zgodnie z teorią, że w pustej knajpie trudno o prawdziwie świeże mięso, nie zdecydowałam się na tatara. Zamówiłam za to pastę z bakłażana i sałatkę z grillowanymi plastrami z polędwicy wołowej. W tutejszej baba ganousch do skrojonej w drobną kostkę oberżyny dodano posiekane pomidory, pietruszkę i chilli, uzyskując ostrawy, orzeźwiający smak. Całość bardziej co prawda przypomina salsę niż syryjską przystawkę, ale to przyzwoita propozycja. Jedynym jej mankamentem była zdecydowanie zbyt niska temperatura – czuć było, że przekąska prosto z lodówki trafiła na stół.

Pogratulowałam sobie też wyboru sałatki. Sapi to prosta mieszanka sałat z grillowaną polędwicą, plastrami białej rzodkwi, kopru włoskiego z jogurtowym dressingiem, smaczna, świeża i sycąca. Mięso – tu w wersji bardziej wysmażonej – zachowało miękkość i soczystość, a wypływający z niego sos doskonale wzbogacał smak warzyw.

W tym momencie muszę zaznaczyć, że wegetarianie mają w Live & Lounge niestety okrojony wybór dań. Kompozytor jadłospisu postawił raczej na mięsożerców. Na cztery sałatki, trzy są z grillowanym boczkiem lub kurczakiem. Wśród dań głównych obok steków wołowych, grillowanych żeberek czy marynowanych piersi, są w menu jedynie szaszłyk z krewetek, pieczony miętus i małże św. Jakuba (choć akurat okazały się niedostępne).

Znając już rękę kucharza do mięs, spróbowałam szaszłyka. Marynowane krewetki, siłą rzeczy odmrażane, to najsłabsza potrawa, jakiej tu próbowałam. Były niezbyt jędrne i za słone, a w dodatku podano je w towarzystwie niewystarczająco zgrillowanych i twardych warzyw oraz ryżu z ziołami, których nadmiar zdominował potrawę.

O deser trzeba było pytać kelnera. I okazało się, że nie ma wyboru – jest „słodkość dnia”. Ja trafiłam na gruszkę w cieście francuskim. Nijaką.Cóż, Live Bar & Lounge mnie nie zachwycił ani atmosferą, ani jedzeniem. Raczej nie będę tu wracać.

Informacje dodatkowe:

• parking – brak

• klimatyzacja – tak

• sektor dla palących – nie

• karta win – nie

• menu dla dzieci – nie

• Internet bezprzewodowy – nie

w klubowym stylu

Baba ganousch 18 zł

Kebabczeta 29 zł

Sałata poulet 29 zł

Szaszłyk z krewetek 53 zł

rachunek 129 zł

jedzenie 3

atmosfera 2

obsługa 4

skala 1-5

Życie Warszawy