r e k l a m a

Pozbędą się młodych przestępców

Janina Blikowska,Marek Kozubal 10-02-2012, ostatnia aktualizacja 10-02-2012 01:58

Ministerstwo Sprawiedliwości chce zamknąć jedyne w Warszawie schronisko dla nieletnich. Ci mają być wożeni do... Konstantynowa Łódzkiego

W schronisku na Okęciu jest teraz 28 wychowanków
autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa
W schronisku na Okęciu jest teraz 28 wychowanków

Schronisko przy ul. Lipowczana na Okęciu to ogrodzony murem i drutem kolczastym ośrodek, w którym przebywa 28 nastolatków. – Trafiają do nas za rozboje, włamania, kradzieże, bójki – mówi Zdzisław Bogdański, dyrektor szkoły podstawowej w ośrodku.

Za mało osadzonych

Ośrodek powstał w 1957 r., ale już 1 lipca tego roku może zostać zlikwidowany. – W tej sprawie został już przygotowany projekt zarządzenia ministra sprawiedliwości – przyznaje Joanna Dębek z biura prasowego resortu.

Dlaczego ministerstwo chce to zrobić? Urzędnicy twierdzą, że placówka znajduje się w złym stanie technicznym, a na budowę nowej placówki trzeba byłoby wydać 100 mln zł. – To kompletny absurd. Chyba nikt nie widział naszego ośrodka  – mówią pracownicy schroniska.

Ponadto zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości zbyt drogie jest utrzymanie tej placówki, a liczba przestępstw popełnianych przez młodych ludzi spada. Osadzeni zajmują tylko połowę miejsc, a miesięczne utrzymanie jednego nieletniego kosztuje tam 14 tys. zł.

Po likwidacji jego podopieczni mają być przeniesieni do placówek znajdujących się w okolicach Radomia, Ostrołęki lub do Konstantynowa Łódzkiego (160 km od stolicy). – To fatalna wiadomość dla rodziców. Oni często odwiedzają swoje dzieci, ich nie będzie teraz stać na bilet, aby jechać ponad 100 km na wizytę – dodaje Monika Szymańska, nauczycielka polskiego.

–  Stanowisko prezesa sądu w sprawie likwidacji schroniska jest negatywne –  mówi Maja Smoderek, rzecznik ds. cywilnych stołecznego sądu.  – Ten ośrodek pełni znakomitą rolę wychowawczą. Jest bardzo dobrze oceniany przez wizytatorów. To jedyny taki ośrodek dla chłopców w Warszawie. A przecież zgodnie z przepisami nieletni powinni trafiać do ośrodków najbliżej swoich rodzinnych domów, by kontakty z najbliższymi nie były utrudnione  – wyjaśnia sędzia.

Uczą się pracy i życia

Damian od sierpnia przebywa w schronisku dla nieletnich, kilka miesięcy temu w Piasecznie dokonał rozboju z nożem w ręku.  Rozprawa sądowa w jego sprawie odbędzie się w kwietniu.

– Na początku było ciężko, teraz przyzwyczaiłem się. Chodzę tutaj do gimnazjum, ale najbardziej podobają mi się zajęcia w szkolnych warsztatach, np. stolarka  – opowiada Damian.

Budynki, w których przebywają, przez całą dobę są monitorowane, w oknach są kraty, a chłopakami opiekują się pedagodzy i specjaliści od resocjalizacji. Młodzi przestępcy umieszczani są tam decyzją sądu. W schronisku mają możliwość nauki w szkole podstawowej lub gimnazjum. Każdy z uczniów ma m.in. dostęp do komputera, są siłownia, sala gimnastyczna, biblioteka.  Uczniowie mają też zajęcia w warsztatach. – Mamy nowoczesne urządzenia, kupione rok temu ze środków unijnych, m.in. wiertarkę, tokarkę, frezarkę z odczytem cyfrowym – informuje Andrzej Olesiński, kierownik warsztatów.

Osadzeni wykonują ławki, karmniki, ozdobne kwietniki, np. w kształcie bicykli.

– W naszym schronisku warsztaty i ćwiczenia mają studenci resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, UKSW i Akademii Pedagogiki Specjalnej – dodaje dyrektor Bogdański.

Maja Smoderek podkreśla, że likwidacja schroniska przed Euro 2012 też nie jest wskazana.  – Tutaj mogą trafić nieletni, którzy dopuszczą się przestępstw  w czasie tej imprezy  – podkreśla sędzia.

Planami Ministerstwa Sprawiedliwości zaskoczeni są policjanci. – Likwidacja schroniska dla nieletnich  może niekorzystnie wpłynąć na działanie izby dziecka Wydziału Prewencji KSP. Bo może spowodować znaczne wydłużenie oczekiwania nieletnich w izbie dziecka na miejsce w schronisku. W przypadku jego likwidacji podopieczni izby będą przewożeni do innych placówek oddalonych od Warszawy od kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów, co spowoduje wzrost kosztów konwojowania nieletnich – tłumaczy Mariusz Mrozek ze stołecznej policji.

Życie Warszawy



-->