r e k l a m a

Haute sięgnął bruku

Małgorzata Krężlewicz-Dzieciątek 30-06-2009, ostatnia aktualizacja 06-07-2009 22:05

W niedzielę, 28 czerwca, na Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie rozgościła się Warsaw Fashion Street. Dopisała pogoda i dobre humory organizatorów. Zabrakło informacji dla publiczności i oryginalności konkursowych projektów.

autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
Relację telewizyjną i wieczorną galę poprowadziła Monika Richardson
autor: Małgorzata Krężlewicz-Dzieciątek
źródło: ŻW Online
Relację telewizyjną i wieczorną galę poprowadziła Monika Richardson
Pokaz kolekcji Abrakadabra
autor: Małgorzata Krężlewicz-Dzieciątek
źródło: ŻW Online
Pokaz kolekcji Abrakadabra

Zobacz pierwszą część galerii zdjęć!

Warsaw Fashion Street to impreza cykliczna. Tegoroczna edycja była piątą jej odsłoną. W odróżnieniu od lat poprzednich, zajęła Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat. Scena główna, na której odbywały się pokazy i wręczanie nagród, ulokowana była na odcinku między ulicami Królewską i Karową, wzdłuż Domu bez Kantów. Pozostała - poświęcona sponsorom - część imprezy rozciągała się na Nowym Świecie od Świętokrzyskiej do Ronda de Gaulle'a.

Sponsorzy, mecenasi...

Na Nowym Świecie rozłożyło się minimiasteczko, w którym przystań znaleźli sponsorzy tegorocznej edycji. Przechodnie przypadkowi i nieprzypadkowi mogli więc m.in. obejrzeć włoskie samochody, uczesać się i utrwalić nową fryzurę kultowym lakierem do włosów, porozmawiać o kredytach i lokatach. Na Nowym Świecie ulokowano również dwie małe sceny, na których odbywały się recitale chopinowskie, umilające czas przechodniom.

Konkursy, nagrody, statuetki

Na scenie głównej odbywały się pokazy mody, w większości związane z konkursami mającymi swój finał na Warsaw Fashion Street. Zakończyły się konkursy Talent of Warsaw Fashion Street 2009, New Look Design 2009, T-shirt Orsay, Autokreacja z magazynem Exklusiv, New Age Models oraz L’Oreal Paris Casting Models. Wręczono również statuetki Modne Produkty 2009 oraz Modne Miejsca 2009. Pokazy kolekcji autorskich (konkursowych i niekonkursowych) były urozmaicone przez prezentacje kolekcji firm Orsay oraz Esprit, a także pokaz fryzur i makijaży L'Oreal.

W tym roku po raz pierwszy pokazy wzbogacono o blok poświęcony modzie dziecięcej. Zatytułowany został "Children Fashion Show". Zaprezentowano w nim kolekcję autorską Paulianna, a także kolekcje ogólnodostępne marek takich jak Abrakadabra (ubranka głównie do chrztu) czy Cocodrillo. W tym bloku odbył się także pokaz charytatywny z udziałem gwiazd filmu i telewizji - na wybiegu gwiazdy prezentowały się ze swoimi dziećmi.

Anielsko zupełnie i anielsko trochę jakby mniej

Abrakadabra to ubranka głównie do chrztu lub na specjalne okazje. W kolekcji królują naturalne materiały - płótno bawełniane i len - oraz dziergane ręcznie koronki. Wszystko utrzymane w naturalnej kolorystyce: beże, szarości, biele i ecru. Pokaz kolekcji został przez publiczność przyjęty entuzjastycznie, szczególnie że brały w nim udział naprawdę malutkie dzieci. Niektóre musiały być niesione na matczynych rękach. Bose stópki i zgrzebne szaty oraz świetliste uśmiechy małych modeli sprawiły, że przez chwilę można było odnieść wrażenie, że to gromada wesołych aniołków.

Kontrastowa do kolekcji Abrakadabry była autorska prezentacja Pauliny Buczyńskiej z Atelier PauliAnna. Projektantka, zapowiadając pokaz, mówiła o rozbudzaniu wrażliwości estetycznej i indywidualnym podejściu do dzieci. Niestety, dobór muzyki i kształt projektów sprawiał - szczególnie po anielskiej stylizacji poprzedniego pokazu - wrażenie dość ponure, klimatem kojarzące się z baśniami Andersena. Poszczególne projekty były dość ciekawe, trudno jednak nazwać je praktycznymi. Większość z nich była przestrzenna i wielowarstwowa, krępująca znacznie dziecięce ruchy.

Zobacz prezentację kolekcji PauliAnna

Głównym punktem programu drugiej części Warsaw Street Fashion był konkurs New Look Design odbywający się w tym roku pod hasłem inspiracji muzyką Fryderyka Chopina. W ramach finału konkursu przedstawiono 31 minikolekcji wybranych spośród zgłoszonych do konkursu projektów.

Konkursowa kolekcja Eweliny Klimczak

Kolekcja Jakuba Kosa i Doroty Ziębińskiej

Kolekcja Magdaleny Stępnik-Kozłowskiej

Kolekcja Mateusza Tomczyka

Niestety, młodzi projektanci inspiracji szukali głównie w motywie fortepianu, nut oraz strojów z epoki Chopina. Na wybiegu królowały więc klawiatury, klucze wiolinowe oraz stójki i bufki, czerń i biel. Całość pokazu konkursowego sprawiała dość wtórne i monochromatyczne wrażenie. Zabrakło inspiracji folklorystycznych i przyrodniczo-mazowieckich tak obecnych w muzyce Fryderyka.

Jest wieczór, jest gala

Wieczorna gala zalśniła tak naprawdę jednym mocnym punktem. Był to minipokaz mody z czasu II wojny światowej i okupacji zatytułowany "Czas honoru dla Warszawy". Stroje prezentowane były przez aktorów występujących w serialu pod tym samym tytułem.

Poza tym wieczorna część Warsaw Fashion Street przebiegała pod znakiem większych i mniejszych gaf prowadzących i laureatów konkursu. Jednym z takich przykładów może być pomyłka (nie do końca zresztą wyprostowana) prowadzących odnośnie kategorii, w której przyznana została jedna z ośmiu statuetek Modne Miejsca. Drugim - pojawienie się na scenie laureatki konkursu Lancii z olbrzymim torbiszczem i półprzeźroczystych legginsach w panterkę.

Street Fashion, Fashion Street

Impreza zgromadziła niemałą widownię. Złożyły się na nią trzy grupy. Grupa pierwsza to osoby związane z organizacją imprezy, dziennikarze i wszyscy ci, którzy przybyli na nią niejako zawodowo. Grupa druga to modowi pasjonaci, łatwo rozpoznawalni przez niebanalne i mocno (niestety) przestylizowane ubrania-przebrania. Grupa trzecia to zwykli warszawiacy, którzy zachęceni pogodą wybrali się na rodzinne spacery lub też udawali się Krakowskim Przedmieściem w kierunku Św. Anny, przed którą odbywał się jarmark produktów regionalnych. Czy jednak o to chodziło organizatorom?

Zdecydowanie zabrakło informacji na temat planu imprezy dostępnej na miejscu dla wszystkich. Kolejne pokazy odbywały się bardzo szybko, w pośpiechu przyznawano także nagrody, prowadzący nie mówili o dokładnym harmonogramie. Osoba zainteresowana konkretnym punktem programu musiała obejrzeć w oczekiwaniu na niego całość imprezy.

Tytuł imprezy sugeruje związek mody i ulicy. Niestety, Warsaw Fashion Street pokazuje, jak ulotny jest ten związek. Na wybiegu przechadzały się modelki w strojach "obiecujących młodych projektantów" (jak mówili prowadzący), o których nikt z przechodniów nie słyszał wcześniej i zapewne nie usłyszy później. Większość projektów była zresztą typową modą "haute couture" - nie do zastosowania w ubiorze codziennym. Nieliczni reprezentanci nurtu "pret-a-porter" w postaci kolekcji Orsay i Esprit nudzili odrobinę swoją przewidywalnością. Przewidywalnością nudziły też, niestety, pokazy konkursowe.

Nie pomogło nawet włączenie do programu pokazu stylizacji publiczności. Chętni widzowie mogli poddać się ocenie stylisty-celebryty, Tomasza Jacykowa, a następnie przejść się po wybiegu i zaprezentować swój strój publiczności. Ten punkt programu zdominowali pasjonaci mody. Na pierwszy rzut oka widać było, że nie ubrali się jak co rano w niedzielę, ale wystylizowali się tak, aby przyciągnąć wzrok i pokazać światu, jak modnie i z pomysłem są ubrani.

Mariaż czy mezalians?

Warsaw Fashion Street miał wyprowadzić wielką modę na ulicę niczym pozytywizm wprowadzić naukę pod strzechy. Stricte modowa część imprezy pokazała jednak, że adresowana jest do niewielkiej grupy pasjonatów. Tak więc ulica stała się naturalizowanym tłem, kolejną dekoracją dla mody niedostępnej zwykłemu śmiertelnikowi.

Asymilacji nie sprzyjało także duże tempo imprezy oraz przytłaczająca i monumentalna chwilami muzyka, nieadekwatna do tak zwanych okoliczności przyrody i nie do końca adekwatna do prezentowanych kolekcji. Szybkie tempo wynikało zapewne z naszpikowania planu imprezy kolejnymi punktami, od ilości których można było dostać zawrotów głowy. Pośpiech zdecydowanie nie współgrał z weekendowymi nastrojami warszawiaków.

Najjaśniejszym i zdecydowanie najmniej snobistycznie zabarwionym punktem całego dnia były koncerty fortepianowe na Nowym Świecie. Fryderyk urzekł warszawiaków po raz kolejny, a umiarkowanym tempem, skromnością,naturalnością i dostępnością idealnie wpasował się w tę upalną niedzielę.

ŻW Online