Cukunft "Itstikeyt / Fargangenheit " *****
Obcowanie z nowym, dwupłytowym wydawnictwem zespołu dowodzonego przez Raphaela Rogińskiego, to jak robienie trzech kroków w czasie. Najpierw poznajemy teraźniejszość, potem cofamy się w przeszłość, by uświadomić sobie jaka będzie przyszłość.
Na początek poznajemy „Itstikeyt”, czyli to, co jest teraz. Ponieważ jest to zapis ubiegłorocznego występu Cukunftu w poznańskim klubie Dragon, mamy do czynienia z muzyką szorstką, nieugładzoną, ale też pełną życia i spontaniczności. Piękne, matowe brzmienia klarnetów, na których grają Paweł Szamburski i Michał Górczyński, prowadzą nas po zawiłych ścieżkach żydowskiej muzyki rozrywkowej. To melodie, które towarzyszą weselnikom, Żydom szczęśliwym, są więc pełne energii, a czasem wręcz szaleńczego zatracania się w zabawie. Perkusja, opanowana przez Pawła Szpurę, choć nieco przytłumiona i "wycofana" (przecież przenosimy się do klubu, wokół nas tłum powoli wpada w trans, a muzykantów słychać raz lepiej, raz gorzej, nikt nie próbuje nawet oszukiwać, że to nie koncert) spada rzęsiście nie dając złapać tchu. Solówki Raphaela Rogińskiego na gitarze są natchnione. Znacznie też bliżej im do dokonań amerykańskich gwiazdorów sceny bluesa i rocka lat 60-tych czy 70-tych, niż nabożnemu brzdąkaniu kapelmistrzów z tancbudy. Z czasem dźwięki uwalniają się ze sztywnych ram melodii, przechodzą od współbrzmienia do nerwowego przekrzykiwania się, by znów harmonijnie wrócić na swoje miejsca prowadząc niezmącony niczym dialog. Taka atmosfera bliska zarówno muzycznym medytacjom muzyki wschodu, jak i freejazzowym improwizacjom zabiera nas do przeszłości, czyli „Fargangenheit”.
To tytuł drugiego krążka, dokumentującego aktywność studyjną zespołu w latach 2004 – 2006. Zmieniał się nie tylko skład- raz na różnych dęciakach pojawiał się Tomek Duda, na perkusji wymieniali się Adam Różański i Piotr Kaliński, a na basie pogrywał Kuba Kossak - ale i repertuar. Wzięto na warsztat melodie znanych żydowskich twórców - Katrjel Brojde, czy Mordechaja Gebirtiga, innym razem kompozycje własne. Wątki sefardyjskie mieszają się z inspiracjami chasydzkimi. Co ciekawe pojawiają się też wokalistki, Olga Mysłowska w przejmujący sposób wykonuje tekst Pasoliniego w jidysz, a Ewa Żurakowska wyśpiewuje wzruszający wiersz Broniewskiego. Ze zderzenia teraźniejszości i przyszłości rodzi się właśnie ów Cukunft, przyszłość jeszcze niezdefiniowana przez muzyków. To jednak co udało się zespołowi Rogińskiego, to choćby szkicowe nakreślenie wizji sceny muzycznej, w której nie ma pustki po Żydach. Świata alternatywnego, w którym ulica Próżna wciąż tętni życiem, a twórcy mieszkający w okolicach placu Grzybowskiego komponują wciąż nowe utwory korzystając z dobrodziejstw współczesnej techniki, takich jak choćby elektryczne gitary. I choćby za to należą się wielkie brawa.
Cukunft "Itstikeyt / Fargangenheit " wyd. Lado ABC
Data premiery: 25.01.2010 cena 39,90 zł
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Licencjonowanie
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook