Sa Dingding „Harmony” ****
Jest wiele chińskich produktów, które zdominowały nasz rynek, ale muzyka do nich nie należy.
Zza Wielkiego Muru docierają do nas jedynie strzępki dźwięków. Pasjonaci muzyki Chopina zobaczą w tym roku na żywo jak radzi sobie cudowne dziecko ChRL-u, czyli Lang Lang. Fani gatunkowego eklektyzmu na otarcie łez dostają zaś nową płytę Sa Dingding.
I choć twórczość artystki może być postrzegana jak modelowy produkt propagandy - bo przecież rząd, który cenzuruje internet, nie pozwoliłby chyba sobie na promowanie wokalistki śpiewającej we wszystkich językach Państwa Środka - to szczęśliwie „Harmony” nie brzmi jak agitka mydląca oczy obrońcom praw człowieka.
Sa Dingding jest na tyle charyzmatyczną wizjonerką, że bez problemu stawia sztukę ponad politykę. A w tym co robi, jest twórczynią totalną. Większość tekstów czy to w mandaryńskim, sanskrycie czy w dialektach takich grup etnicznych jak Yi, pisze sama. Wykonuje też buddyjskie mantry. A jakby tego było mało, śpiewa też w wymyślonym przez siebie języku. Sama komponuje większość utworów i projektuje swe ekstrawaganckie stroje. O dziwo wszystko składa się na barwną mozaikę, która bez kłopotu zarzuca pomost między Chinami a współczesną Europą czy USA. Poza bogactwem lingwistycznym, ucho cieszy mnóstwo regionalnych instrumentów od cytry Gu Zheng, przez organy Hulu Sheng znane południowym plemionom, po flety Wa. Ich dźwięki świetnie wpasowują się w utwory skomponowane przede wszystkim zgodnie z zachodnimi kanonami. W przeciwieństwie jednak do poprzedniego „Alive”, artystka zachowuje zdrowy umiar. Zamiast patosu wspieranego kipiącą zewsząd elektroniką, stawia na harmonię.
Wokalnie raz odwołuje się do rodzimej estetyki – jak w utworze „Pomegranate Woman” - innym razem do indyjskiej muzyki rozrywkowej („Xi Carnival”). Śmiesznie brzmi „Lucky Day” wzbogacony o akcenty melodyjne przywodzące na myśl country. I tylko remiks singlowego „Ha Ha Li Li” w wykonaniu demona trance`u Paula Oakenfolda Sa Dingding mogłaby sobie darować, albo umieścić go jako dodatek do singla dla najwierniejszych słuchaczy. Niestety, pasuje do dosyć spójnej i dopracowanej całości jak gipsowy krasnal do smoka z chińskiej porcelany.
Sa Dingding „Harmony”
wyd. Kartel
Ocena: 4/5
data premiery: 25.01.2010
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook