r e k l a m a

Linnea nauczy dziecko przyrody

Dominika Węcławek 08-03-2010, ostatnia aktualizacja 22-03-2010 15:59

Ta książka, choć teoretycznie skierowana do dzieci powyżej szóstego roku życia i promująca raczej „dziewczyńskie” pasje, w ciągu kilku dni stała się przebojem w naszym domu.

źródło: materiały prasowe
"Rok z Linneą" Christiana Bjork, Lena Anderson

Pięcioletni Emil z zafascynowaniem pochłania kolejne informacje, dopytuje się o szczegóły, utrwala wiadomości każąc pomagać sobie w czytaniu. Cóż to za lektura? „Rok z Linneą”, czyli sprytnie zakamuflowana książeczka do nauki przyrody.

Tytułowa Linnea, bystra i ciekawa świata dziewczynka, występuje w roli przewodniczki po świecie roślin, zwierząt, zjawisk pogodowych, a nawet podstaw astronomii. Żyje w mieście, nie pokazuje więc sielskiego, wiejskiego krajobrazu, który nasze dzieci mogą oglądać od wielkiego dzwonu, a to, co na wyciągnięcie ręki.

Książeczka podzielona jest na dwanaście rozdziałów odpowiadających kolejnym miesiącom. Wspólną przygodę zaczynamy w styczniu, kiedy Linnea postanawia otworzyć ptasią restaurację. I już wiemy, co chętnie jedzą sikorki, kosy, dzwońce, gile i wróble. Uczymy się też jak przygotować tłuszczyk czy ogryzki , tak by ptaki mogły je wygodnie konsumować. W lutym sprawdzamy co dzieje się pod śniegiem, i dlaczego nie warto ścinać trawy na koniec jesieni, jak również po czym poznać, że to mysz, a nie nornica nadgryzła orzeszek. Następne strony przynoszą informacje na temat dzikich mieszkańców miasta, zakładania parapetowego ogródka, zaplatania wianków i robienia korony z liści. Sadzimy kwiatki, które ozdobią nasz pokój na Boże Narodzenie i przygotowujemy (na podstawie prostego przepisu) sok z czarnego bzu. Brzmi świetnie, zaś w domowych warunkach sprawdza się znakomicie.

„Rok z Linneą” jest też o tyle cennym wydawnictwem, że między pięknymi ilustracjami i mądrymi, dostosowanymi do poziomu małego dziecka tekstami, pojawiają się odniesienia do klasyków literatury - tak szwedzkiej (w końcu autorki pochodzą z kraju Astrid Lindgren, więc jakby mogło zabraknąć Pippi Langstrumpf?), jak i światowej – bohaterka gra w Misie-Patysie jak Kubuś Puchatek.

Mało? Dzięki Linnei pociechy mogą tez usłyszeć trochę o Karolu Linneuszu (zbieżność imienia bohaterki z przyrodnikiem jest zapewne celowa), wspaniałym malarzu Monecie i genialnym fotografie Henri Cartier-Bressonie. Zaskoczą tym niejednego dorosłego. A dla nas dzieło duetu Bjork/Anderson stało się skarbem, dobrym i do poduszki, i do zabrania na spacer do parku.

„Rok z Linneą” tekst: Christina Bjork, ilustracje: Lena Anderson, wyd. Zakamarki, premiera 25.02

Jeszcze więcej o zdrowiu, urodzie i modzie znajdziesz w serwisie uroda.zyciewarszawy.pl

uroda.zyciewarszawy.pl