Linnea nauczy dziecko przyrody
Ta książka, choć teoretycznie skierowana do dzieci powyżej szóstego roku życia i promująca raczej „dziewczyńskie” pasje, w ciągu kilku dni stała się przebojem w naszym domu.
Pięcioletni Emil z zafascynowaniem pochłania kolejne informacje, dopytuje się o szczegóły, utrwala wiadomości każąc pomagać sobie w czytaniu. Cóż to za lektura? „Rok z Linneą”, czyli sprytnie zakamuflowana książeczka do nauki przyrody.
Tytułowa Linnea, bystra i ciekawa świata dziewczynka, występuje w roli przewodniczki po świecie roślin, zwierząt, zjawisk pogodowych, a nawet podstaw astronomii. Żyje w mieście, nie pokazuje więc sielskiego, wiejskiego krajobrazu, który nasze dzieci mogą oglądać od wielkiego dzwonu, a to, co na wyciągnięcie ręki.
Książeczka podzielona jest na dwanaście rozdziałów odpowiadających kolejnym miesiącom. Wspólną przygodę zaczynamy w styczniu, kiedy Linnea postanawia otworzyć ptasią restaurację. I już wiemy, co chętnie jedzą sikorki, kosy, dzwońce, gile i wróble. Uczymy się też jak przygotować tłuszczyk czy ogryzki , tak by ptaki mogły je wygodnie konsumować. W lutym sprawdzamy co dzieje się pod śniegiem, i dlaczego nie warto ścinać trawy na koniec jesieni, jak również po czym poznać, że to mysz, a nie nornica nadgryzła orzeszek. Następne strony przynoszą informacje na temat dzikich mieszkańców miasta, zakładania parapetowego ogródka, zaplatania wianków i robienia korony z liści. Sadzimy kwiatki, które ozdobią nasz pokój na Boże Narodzenie i przygotowujemy (na podstawie prostego przepisu) sok z czarnego bzu. Brzmi świetnie, zaś w domowych warunkach sprawdza się znakomicie.
„Rok z Linneą” jest też o tyle cennym wydawnictwem, że między pięknymi ilustracjami i mądrymi, dostosowanymi do poziomu małego dziecka tekstami, pojawiają się odniesienia do klasyków literatury - tak szwedzkiej (w końcu autorki pochodzą z kraju Astrid Lindgren, więc jakby mogło zabraknąć Pippi Langstrumpf?), jak i światowej – bohaterka gra w Misie-Patysie jak Kubuś Puchatek.
Mało? Dzięki Linnei pociechy mogą tez usłyszeć trochę o Karolu Linneuszu (zbieżność imienia bohaterki z przyrodnikiem jest zapewne celowa), wspaniałym malarzu Monecie i genialnym fotografie Henri Cartier-Bressonie. Zaskoczą tym niejednego dorosłego. A dla nas dzieło duetu Bjork/Anderson stało się skarbem, dobrym i do poduszki, i do zabrania na spacer do parku.
„Rok z Linneą” tekst: Christina Bjork, ilustracje: Lena Anderson, wyd. Zakamarki, premiera 25.02
Jeszcze więcej o zdrowiu, urodzie i modzie znajdziesz w serwisie uroda.zyciewarszawy.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook