r e k l a m a

Inio Asano „Solanin 1 i 2” *****

Dominika Węcławek 18-03-2010, ostatnia aktualizacja 18-03-2010 01:42

Polak, Japończyk dwa bratanki? Czemu nie, zwłaszcza, gdy okazuje się, że problemy dwudziestolatków po obu stronach globu niewiele się różnią.

Inio Asano „Solanin 1
źródło: materiały prasowe
Inio Asano „Solanin 1"
Inio Asano „Solanin 2
źródło: materiały prasowe
Inio Asano „Solanin 2"

Graficzna opowieść Inio Asano, młodego , choć w swej ojczyźnie już wynoszonego na piedestały rysownika zaczyna się w starym, dobrym hitchcockowskim stylu, czyli od wybuchu. Oczywiście metaforycznego, bo to bardziej opowieść obyczajowa, czy też socjologiczny portret pokolenia.

Meiko i Taneda są parą, świeżo po studiach. Ona ma nudną, choć stałą pracę biurową, on dorywczo rysuje nocami ilustracje do gazety. I nagle Meiko pod wpływem impulsu rzuca robotę, choć to na niej spoczywa większość opłat – za dom, za jedzenie, czy drobne przyjemności. Pochopna decyzja Meiko zmienia bieg życia całej paczki, bo oto Taneda, w wolnych chwilach muzyk szkolnej kapeli, musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to już czas wziąć się za „prawdziwą” pracę, czy może lepiej potraktować poważnie karierę muzyczną. W kolejnych rozdziałach obserwujemy przemiany postaci.

Okazuje się bowiem, że ani para głównych bohaterów, ani ich przyjaciele nie za dobrze odnajdują się w rzeczywistości. Rzuceni na ziemię niczyją pomiędzy dorosłością „salarymanów”- ludzi w garniturach i garsonkach goniących od świtu do nocy za pieniędzmi bez chwili przerwy na wydawanie ich - a szczeniactwem studentów. Ci dzielą się bowiem na hedonistów i idealistów, zaś głównym zmartwieniem jest dobrze wyglądać i fajnie się zabawić. Gubią się zatem jak dzieci we mgle.

O ile pierwsza część dwutomowej mini-serii daje wrażenie, że mimo dwudziestukilku lat na karku mamy przed sobą wciąż te naiwne dzieciaki z plecakami (tylko trochę poważniejsze), to już drugi odcinek wyraźnie pokazuje, że są granice zza których się nie wraca. I to nie pomijając nawet bariery między życiem i śmiercią, bo i z tym problemem młodym Japończykom z opowieści Asano przyjdzie się zetknąć...

Całość ma nie tylko dobrze skrojony scenariusz i galerię postaci z krwi i kości. „Solanin” jest jeszcze wyjątkowo ładnie narysowany. Asano wychodzi poza statykę kadrów wypełnionych gadającymi głowami. Tam gdzie opowieść tego wymaga jest ruch i dynamika, sceny z prób kapeli aż pulsują rytmem, obrazki z miastem w tle zachwycają z kolei bogactwem szczegółów. Chcecie Tokio w deszczu? Proszę bardzo. Jesteście ciekawi ile paczek chrupek leży na półce sklepu odwiedzanego przez bohaterów, albo ile butelek napoju mieści się w automacie stojącym gdzieś w tle? Policzcie sobie. I nawet jeśli z zasady nie czytacie mang, dla „Solanina” powinniście zrobić wyjątek, bo to komiks równie ciekawy, co ważny.

Inio Asano,

„Solanin 1”, „Solanin 2”

cena: 29 zł

Wyd. Hanami

Ocena: 5/6

zyciewarszawy.pl