Lao Che „Prąd Stały / Prąd Zmienny” ***
Studencki hip-hop, siarczyste zagrywki na ludowo, ale też wyrafinowane, progresywne granie - Lao Che to muzyczny bigos. O ile jednak do bigosu można wrzucić dużo, a nawet zostawić go na gazie i przypalić z pożytkiem dla smaku, to przesadzać nie należy. Spiętego z ekipą tym razem zdecydowanie poniosło.
Osoby zachowawczo podchodzące do słuchania płyt, proszę usiąść spokojnie w fotelu i głęboko oddychać. Ilustracyjną, niepokojącą "Historię Stworzenia Świata" uda się przełknąć bez problemu. Przy "Krzywoustym" nie będzie już tak łatwo. Klubowy puls, opętańcze dźwięki, ostre gitarowe riffy i wydzierający się wokalista tworzą coś na kształt pokracznej, dość mocno spóźnionej, polskiej odpowiedzi na nu rave. A Płocka formacja idzie dalej. Szarżuje na całego, serwując programowane linie perkusyjne, naiwne, nowofalowe partie klawiszowe, sporo szumów i hałasów. Gorzej, że robi to bez poczucia słyszalnej celowości takich zabiegów, ot, dla hecy, by tylko coś się działo i udało się jakoś ten swój alternatywny rock urozmaicić.
Sporo żalu można mieć do Spiętego. Gdy na płycie „Gospel” karkołomnie, raz po błazeńsku, raz w uniesieniu żonglował symbolami, pasowało to do koncept-albumu o Bogu. Rozpasany, rozwydrzony, acz kreatywny język solowych „Antyszantów” również świetnie się sprawdzał, przystając do konwencji. Tymczasem „Prąd Stały / Prąd Zmienny” nie ma już nadrzędnego, błyskotliwego pomysłu czy swojej własnej sfery językowej. Trochę uniesienia, sporo przaśnych linijek, wiele częstochowskich rymów co do których ironicznego zabarwienia wcale nie można mieć pewności.
"Od wielkiego wybuchu wszystko się zaczęło, kosmos miał wiatry i upiornie go wzdęło" – tak zaczyna się album. To i tak lepsze od bełkotliwych „Dłoni” z rarytasami w rodzaju „Patrzę ja na dłonie twoje / moje, twoje, twoje, moje / moje dłonie chcą być twoje”. Niestety, kiedy lider Lao Che wyznaje "Cóż, były ongiś usta, co sedno mówiły / No były, były, były... ale się zmyły", brzmi to cokolwiek autobiograficznie. Zwłaszcza, że przekazywane treści absolutnie nie przystają do muzycznych poszukiwań.
Czyżby więc klapa? Otóż nie. Po cytowanych „Dłoniach” krążek niespodziewanie nabiera werwy, sensu i polotu. Narwany, transowy, kuszący przełamanym rytmem „Kryminał” sprawnie maluje obrazki z portowej dzielnicy. Po nim następuje utwór tytułowy. Znakomity. Monumentalna rzecz nasuwająca na myśl defilady, zapomniane pieśni doprawione całą masą rumorów i chrobotów. „I przepływa dobry duch / elektryczny anioł stróż / kontakt klik, światło pstryk / głowę w puch złóż” - śpiewa Spięty, przypominając o swym niebagatelnym piosenkopisarskim potencjale. Nawet jeśli „Wielki Kryzys” nie jest szczególnie udany, to udało się go umiejętnie, z punkową furią zakończyć. Na koniec czeka natomiast nieco emocji: podczas gdy „Sam O’Tnosc” ujmuje swym smutkiem, „Zima Stulecia” rozczula tą uroczo nieświeżą aranżacją w stylu kompozycji Andrzeja Korzyńskiego. Nie można było tak od początku? „Prąd Stały / Prąd Zmienny”
Lao Che
Wyd. Antena Krzyku / Open Sources
Cena: 34,99 zł
Data premiery: 1.03.2010
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook