r e k l a m a

Rapujący hipnotyzer

Marcin Flint 13-03-2010, ostatnia aktualizacja 18-03-2010 17:08

O.S.T.R., ŁDZ Orkiestra, Cadillac Dale, Stodoła, ul. Batorego 10, bilety wyprzedane, piątek (19.03), wejście od godz. 19

O.S.T.R to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego hip-hopu
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
O.S.T.R to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego hip-hopu

Chluba miasta Łódź, autor 11 doskonale przyjętych płyt, najbardziej rozpoznawany pośród polskich raperów. O.S.T.R. tytułować można długo, ale nie ma po co. Artysta doskonale przedstawi się sam na piątkowym koncercie w klubie Stodoła.

„Bilety w cenie płyty. Ale i tak warto!” – skonstatował jeden z internautów na stronie hip-hop.pl. Rap to dla Ostrowskiego wszystko, towarzyszy mu od 12. roku życia. Przez ten czas nauczył się doskonale, jak po wejściu na scenę zmienić słuchaczy w wyznawców. Czasem mamy wrażenie, że to nie twórca, ale raczej hipnotyzer.

Biografia jednak nie kłamie, mamy do czynienia z muzykiem, i to gruntownie wykształconym. Najbardziej imponuje jego wszechstronny warsztat producencki (acz O.S.T.R. karierę zrobił raczej dzięki charyzmatycznym wersom). Na debiutanckim, wydanym w 2001 roku, krążku „Masz To Jak w Banku” – zdumiał słuchaczy płynnością wokalu i wyrazistością sądów, piętnując show-biznes i politykę. Wyszło na tyle dobrze, że na późniejszym o rok CD pt. „Tabasko” łodzianin pojawił się już w towarzystwie czołówki sceny – Vienia, Pezeta i Tedego. Grupa fanów zaś systematycznie się powiększała. Cztery ostatnie wydawnictwa nieprzypadkowo okryły się złotem.

Piątkowy koncert rozegrać można na wiele sposobów. O.S.T.R. mógłby wykorzystać obecność pochodzącego z Detroit wokalisty Cadillaca Dale’a i instrumentalistów z ŁDZ Orkiestry, by dać oryginalny, utrzymany w atmosferze jamu show. Ot, na wzór filadelfijczyków z The Roots. Z kolei właśnie wydany koncept album, przedstawiający losy fikcyjnego rzezimieszka Nikodema „Tylko Dla Dorosłych”, daje możliwość stworzenia z elementami dramy czy scenografią.

Co zrobi Adam Ostrowski? To wie tylko on sam. Jest nieprzewidywalny i przekorny – wystarczy wspomnieć, jak zagrał głodnej teledyskowych hitów publice poznańskiej... na skrzypcach. Wiele wskazuje na to, że warszawiaków czeka po prostu długi (mówi się o trzech godzinach) kawałek klasycznego hip-hopu, przekrój przez dyskografię przecinany angażującymi słuchaczy pogadankami. Tylko tyle czy aż tyle?

Życie Warszawy