r e k l a m a

Janosik naprawdę prawdziwy

Jolanta Gajda-Zadworna 16-03-2010, ostatnia aktualizacja 18-03-2010 12:04

Czesi o tatrzańskim harnasiu opowiedzieli na wesoło podczas szkolnej lekcji. Słowacy ofiarowali mu balladę. Warszawscy realizatorzy słynnego zbójnika szukają w Janosikolandzie. Zagra mu tam m.in. elektryczna gitara.

Nasza część projektu „Janošik-Janosik-Janošik” – jeszcze w próbach i niepełnej dekoracji. Premiera planowana jest na 25 marca
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Nasza część projektu „Janošik-Janosik-Janošik” – jeszcze w próbach i niepełnej dekoracji. Premiera planowana jest na 25 marca
W czeskiej wersji
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
W czeskiej wersji "Janosika" dominuja barwy tamtejszej narodowej flagi: niebieski, biały i czerwony

W teatrze Lalka trwają próby do niezwykłego spektaklu. Jednego z trzech, jakie równocześnie powstają w czeskim Hradec Kralove, Warszawie i słowackiej Nitrze. Łączy je wspólny tytuł i pomysł na stworzenie lalkowej trylogii.

Każda część „Janosika” może być grana osobno, ale też złożą się one w jedno międzynarodowe przedstawienie, które zobaczymy w czerwcu. Podczas tegorocznej edycji Warszawskiego Pałacu Teatralnego.

A za tydzień premierę w Lalce będzie mieć polska część janosikowego trójprojektu.

Bunt poza czasem

Stołeczne przedstawienie, opatrzone podtytułem „Naprawdę prawdziwa historia”, to nasz oryginalny autorski wielogłos w polsko-czesko-słowackiej interpretacji losów tatrzańskiego zbójnika.

Spektakl reżyseruje Łukasz Kos kojarzony głównie ze sceną dla dorosłych. W łódzkim Teatrze Nowym zrealizował m.in. „Kurkę wodną” i „Beztlenowce”. Ale pracował już dla Lalki – zrobił tu spektakl „Sklep z zabawkami”.

Teraz mierzy się z mitem Janosika. W wizerunku tatrzańskiego zbója szuka wspólnego mianownika dla buntowników różnych czasów. Przygląda się harnasiowi z perspektywy współczesnego odbiorcy. Kogoś, komu od góralskiego folkloru bliższe są nawiązania np. do westernu czy przypomnianego ostatnio w komputerowo-filmowej wersji staroangielskiego poematu o Beowulfie. Według Kosa ma powstać historia o poszukiwaniu autorytetów i sprawiedliwości.

Wystrugany park

Takie podejście do tematu zbieżne jest z intencjami pozostałych twórców spektaklu: autora tekstu Michała Walczaka, scenografa Adama Walnego (cenionego twórcy m.in. lalkowych „Przygód barona Muenchausena” i „Genesis”), kompozytora Dominika Strychalskiego oraz odpowiedzialnego za ruch sceniczny Jarosława Stańka.

Sceniczne zdarzenia umieścili oni w Janosikolandzie. Park rozrywki wykonany z surowego drewna czerpie stylistycznie z folkloru, ale traktuje go jedynie jako ozdobnik. Podobnie do góralskiego stylu podchodzi autor muzyki. Częściej usłyszymy w niej brzmienie elektrycznej gitary niż zawodzące tony skrzypiec.

Trzy razy piszczałka

Jest przy tym jeden instrument, który pojawi się w każdym z trzech spektakli o Janosiku. Będzie to pasterska piszczałka. Wielka, dwumetrowa, zwana fujarą. W Warszawie zagra na niej tytułowy bohater, w którego, za namową Michała Walczaka, wcielił się reżyser.

W fujarę zadęli już uczniowie ze spektaklu czeskiego Teatru Drak, którego premiera odbyła się tydzień temu. Tu reżyserem jest – znany i w Warszawie – Jakub Krofta, syn legendy europejskiego lalkarstwa Josefa.

Krofta ojciec 35 lat temu zainicjował akcję, do której nawiązuje obecny „Janosik”. Wtedy każdy teatr – dwa z Czechosłowacji i jeden z Poznania – zainscenizował fragment losów Janosika i z nich powstała całość. Teraz reżyserzy połączą sceny kolażowo, ale po premierze ostatniej słowackiej części. 10 maja widzowie w Nitrze obejrzą historię zbójnika zrealizowaną w konwencji ballady. Jej reżyserem jest – często pracujący w Polsce – Ondrej Spisak.

Życie Warszawy