Janosik naprawdę prawdziwy
Czesi o tatrzańskim harnasiu opowiedzieli na wesoło podczas szkolnej lekcji. Słowacy ofiarowali mu balladę. Warszawscy realizatorzy słynnego zbójnika szukają w Janosikolandzie. Zagra mu tam m.in. elektryczna gitara.
W teatrze Lalka trwają próby do niezwykłego spektaklu. Jednego z trzech, jakie równocześnie powstają w czeskim Hradec Kralove, Warszawie i słowackiej Nitrze. Łączy je wspólny tytuł i pomysł na stworzenie lalkowej trylogii.
Każda część „Janosika” może być grana osobno, ale też złożą się one w jedno międzynarodowe przedstawienie, które zobaczymy w czerwcu. Podczas tegorocznej edycji Warszawskiego Pałacu Teatralnego.
A za tydzień premierę w Lalce będzie mieć polska część janosikowego trójprojektu.
Bunt poza czasem
Stołeczne przedstawienie, opatrzone podtytułem „Naprawdę prawdziwa historia”, to nasz oryginalny autorski wielogłos w polsko-czesko-słowackiej interpretacji losów tatrzańskiego zbójnika.
Spektakl reżyseruje Łukasz Kos kojarzony głównie ze sceną dla dorosłych. W łódzkim Teatrze Nowym zrealizował m.in. „Kurkę wodną” i „Beztlenowce”. Ale pracował już dla Lalki – zrobił tu spektakl „Sklep z zabawkami”.
Teraz mierzy się z mitem Janosika. W wizerunku tatrzańskiego zbója szuka wspólnego mianownika dla buntowników różnych czasów. Przygląda się harnasiowi z perspektywy współczesnego odbiorcy. Kogoś, komu od góralskiego folkloru bliższe są nawiązania np. do westernu czy przypomnianego ostatnio w komputerowo-filmowej wersji staroangielskiego poematu o Beowulfie. Według Kosa ma powstać historia o poszukiwaniu autorytetów i sprawiedliwości.
Wystrugany park
Takie podejście do tematu zbieżne jest z intencjami pozostałych twórców spektaklu: autora tekstu Michała Walczaka, scenografa Adama Walnego (cenionego twórcy m.in. lalkowych „Przygód barona Muenchausena” i „Genesis”), kompozytora Dominika Strychalskiego oraz odpowiedzialnego za ruch sceniczny Jarosława Stańka.
Sceniczne zdarzenia umieścili oni w Janosikolandzie. Park rozrywki wykonany z surowego drewna czerpie stylistycznie z folkloru, ale traktuje go jedynie jako ozdobnik. Podobnie do góralskiego stylu podchodzi autor muzyki. Częściej usłyszymy w niej brzmienie elektrycznej gitary niż zawodzące tony skrzypiec.
Trzy razy piszczałka
Jest przy tym jeden instrument, który pojawi się w każdym z trzech spektakli o Janosiku. Będzie to pasterska piszczałka. Wielka, dwumetrowa, zwana fujarą. W Warszawie zagra na niej tytułowy bohater, w którego, za namową Michała Walczaka, wcielił się reżyser.
W fujarę zadęli już uczniowie ze spektaklu czeskiego Teatru Drak, którego premiera odbyła się tydzień temu. Tu reżyserem jest – znany i w Warszawie – Jakub Krofta, syn legendy europejskiego lalkarstwa Josefa.
Krofta ojciec 35 lat temu zainicjował akcję, do której nawiązuje obecny „Janosik”. Wtedy każdy teatr – dwa z Czechosłowacji i jeden z Poznania – zainscenizował fragment losów Janosika i z nich powstała całość. Teraz reżyserzy połączą sceny kolażowo, ale po premierze ostatniej słowackiej części. 10 maja widzowie w Nitrze obejrzą historię zbójnika zrealizowaną w konwencji ballady. Jej reżyserem jest – często pracujący w Polsce – Ondrej Spisak.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook