r e k l a m a

Koszmar z ulicy Wiązów **

Marek Sadowski 15-07-2010, ostatnia aktualizacja 15-07-2010 12:10

USA 2010, reż. Samuel Bayer, wyk. Jackie Earle Haley, Kyle Gallner, kina: Cinema City: Arkadia, Bemowo, Galeria Mokotów, Janki, Promenada, Sadyba, Multikino: Targówek, Ursynów, Wola Park, Złote Tarasy, Atlantic

Scenarzyści się nie wysilili, wykorzystując pomysły z poprzednich realizacji
źródło: WARNER BROS.
Scenarzyści się nie wysilili, wykorzystując pomysły z poprzednich realizacji

Freddy’ego Krügera, ponurą postać psychopaty z przypominającą pizzę, zdeformowaną wskutek poparzenia twarzą, w pasiastym sweterku, charakterystycznym kapeluszu, w rękawicy wyposażonej w stalowe pazury powołał do życia Wes Craven w „Koszmarze z ulicy Wiązów” (1984). To monstrum ucieleśnione przez aktora Roberta Englunda szybko dołączyło do galerii najsławniejszych bohaterów horrorów.

W latach 1984 – 2003 powstało aż siedem kontynuacji obrazu Cravena oraz serial telewizyjny. We wszystkich zagrał Englund. W nowej wersji „Koszmaru...” – podobno zrealizowanej wbrew protestom Cravena – zastąpił go znacznie młodszy Jackie Earle Haley (nominowany do Oscara za drugoplanową rolę w „Małych dzieciach”). Miłośnicy „starego” Freddy’ego mogą poczuć się zawiedzeni. W nowym wcieleniu zagubił się demoniczny urok tej postaci i jego mocno specyficzne poczucie humoru. Haley próbuje nie tylko być, ale i grać, ale ograniczenia fabularne, w jakich zmuszony jest się poruszać, sprawiają, że jest tylko nijaki. A o jego żartach lepiej szybko zapomnieć.

Młodzi aktorzy atakowani i rozszarpywani we śnie wrzeszczą z poświęceniem, ale czy będzie to istotne dla ich dalszej kariery, tak jak stało się to dla Johnny’ego Deppa, który w pierwszym „Koszmarze...” debiutował?

Scenarzyści też się zbytnio nie wysilili, wykorzystując pomysły z poprzednich realizacji. Jedynym śladem „nowoczesności” jest przypisanie Freddy’emu pedofilii, za co spotkał go lincz ze strony rodziców skrzywdzonych przez niego przedszkolaków.

Życie Warszawy