r e k l a m a

Jaśniejsza od gwiazd *****

Anna Kilian 13-05-2010, ostatnia aktualizacja 13-05-2010 12:03

Wlk. Brytania, Australia, Francja 2009, reż. Jane Campion, wyk. Abbie Cornish, Ben Whishaw, kina: Cinema City: Arkadia, Bemowo, Galeria Mokotów, Promenada, Sadyba, Multikino: Targówek, Ursynów, Atlantic, Kinoteka, Kultura, Luna, NoveKino: Wisła

źródło: materiały prasowe
źródło: materiały prasowe
źródło: materiały prasowe

Czytaj też rozmowę z Jane Campion

Zobacz fotosy z filmu

Jane Campion umie opowiadać o miłości bardzo subtelnie. Tak jak w jej poprzednich filmach – “Fortepianie”, “Portrecie damy”, “Tatuażu” – to uczucie trudne. Tym razem zakochanych dzielą różnice majątkowe, a ostatecznie – śmierć.

To autentyczne postaci – wybitny, choć niedoceniany za życia angielski poeta doby romantyzmu John Keats i Fanny Brawne, córka właścicielki domu, który wynajmował. Ich nieskonsumowany związek trwał niecałe dwa lata, do chwili, gdy ciężko już chory na suchoty John wyjechał w 1820 r. do Włoch, gdzie zmarł pięć miesięcy później.

Ten najlepszy film w karierze Campion jest intensywniejszy od fetowanego “Fortepianu”, ale pozbawiony jego wizualnego – chwilami – efekciarstwa. Niespiesznie tocząca się akcja pozwala w pełni rozwinąć się coraz silniejszym relacjom między Fanny a Johnem, pokazać ewolucje jej osobowości pod wpływem potężnego uczucia i zaprezentować ciekawy drugi i trzeci plan – silną przyjaźń łączącą poetę z Charlesem Brownem, kochającą rodzinę dziewczyny, śmierć młodszego brata Johna z powodu gruźlicy. Jakimś magicznym sposobem widz – ten wystarczająco wrażliwy – wchodzi w film, doświadczając go niezwykle mocno.

To nie mogłoby się udać bez świetnych aktorów – rewelacyjnej Abbie Cornish w roli Fanny, Bena Whishawa jako Johna, a także Paula Schneidera – Charlesa i Antonii Campbell-Hughes – znakomitej w epizodzie służącej Abigail.

Wyjątkową atmosferę filmu kreują zdjęcia Greiga Frasera – piękne, lecz nie przeestetyzowane. Uderza cisza tego odległego od naszej hałaśliwej epoki świata. Dlatego, gdy w kilku scenach rozbrzmiewa muzyka Marka Bradshawa, po plecach przebiegają ciarki.

Życie Warszawy