Dobre serce ****
Dania, Islandia, USA, Francja, Niemcy 2009, reż. Dagur Kari, wyk. Brian Cox, Paul Dano, Isild Le Besco, Darren Foreman, kina: Cinema City: Arkadia, Galeria Mokotów, Kinoteka, Muranów, Wisła
Przeznaczenie czy przypadek? Widzowie dramatu ocierającego się o czarną komedię w reżyserii Islandczyka Dagura Kari („Noi Albinoi” i „Zakochani widzą słonie”) będą pewnie szukać odpowiedzi na to odwieczne pytanie.
Czytaj też: Opowieści bez happy endu
Skromny film ma do zaoferowania nie tylko filozoficzne zagadki i metafizyczne drugie dno, ale także interesujący pojedynek charakterów reprezentujących zupełnie odmienne postawy życiowe oraz wyjątkowy humor. Na dodatek są tu dwie znakomite kreacje aktorskie – Szkota Briana Coksa i Amerykanina Paula Dano, który tak brawurowo zagrał u boku Daniela Day-Lewisa w „Aż poleje się krew”.
Dwóch protagonistów to mistrz i uczeń zaczynający od lekcji parzenia kawy i przyrządzania koktajli, a kończący na wymianie życiowej mądrości. Trudno o bardziej niedobraną parę nowojorczyków. Jacques to stary zrzędliwy gbur i mizogin – właściciel obskurnego baru, w którym jako gości toleruje tylko grupę kilku stałych bywalców stanowiących imponujący wachlarz indywiduów. Młody bezdomny Lucas zaś podchodzi do każdego z sercem na dłoni. Ich osobowości w zadziwiający sposób się dopełniają i obydwaj mają sobie coś do zaoferowania.
Pierwszy raz spotykają się w szpitalu, gdzie Jacques wraca do formy po piątym ataku serca, a Lucas po próbie samobójczej. Jacques wie, że nie zostało mu wiele życia, a chciałby móc pozostawić komuś bar. Przygarnia więc Lucasa. Tak zaczyna się ich zadziwiająca, burzliwa przyjaźń. Pewnego dnia dołączy do tej dwójki francuska stewardesa, która boi się latać, i kaczka mająca skończyć na talerzu.
O najważniejszym recenzent nie ma prawa napisać, by nie zepsuć widzowi niespodzianki, jaką niesie ze sobą „Dobre serce”. Dość napomknąć, że gdyby Krzysztof Kieślowski planował kiedyś zrobić film w Ameryce, mógłby się zastanowić nad podobnym tematem, choć z pewnością zrealizowałby go w mniej zabawny sposób.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook